Home Temat numeru Życie należy do odważnych

„Jeżeli chcemy żyć wiecznie, to musimy żyć odważnie” – takie przesłanie młodym zostawia Helena Kmieć – uważa ks. Sebastian Kozyra, wikariusz parafii św. Barbary w Libiążu, z której pochodziła wolontariuszka.

Jak zapamiętał Ksiądz Helenę z ŚDM w Libiążu?

Do naszej parafii przyjechało ponad 500 Włochów. Jak dziś widzę, jak w pobliżu kościoła z pielgrzymami wita się orkiestra górnicza i w tym wszystkim drobna osóbka Helenki, która bardzo sprawnie potrafiła rozlokować taką dużą grupę pielgrzymów, a do tego czyniła to z wielką radością i otwartością na drugiego człowieka. Myślę też, że to jej osobisty dar poznawania różnych języków sprawił, że łatwo nawiązywała bezpośredni kontakt zarówno z młodzieżą, jak i biskupami, którzy młodym towarzyszyli.

Pełne zaangażowanie Helenki i jej wielką mobilizację obserwowaliśmy także w czasie Festiwalu Młodych, który odbył się w Libiążu podczas ŚDM. Kiedy na przykład przerwę między koncertami Helenka postanowiła wykorzystać we właściwy sobie sposób: „nauczmy ich belgijskiego”. I wielką grupę Belgów, Francuzów i Włochów z dwóch libiąskich parafii nauczyła tańca. Piękny to był widok roztańczonego placu w naszym mieście.

Gdy odwiedzała rodzinne strony, to pojawiała się w parafii?

Helenka zawsze bardzo aktywnie uczestniczyła w Triduum Paschalnym. Często śpiewała psalmy – to był śpiew przenikający naprawdę do głębi. Rozwijany przez nią talent muzyczny pomagał innym się modlić. Ona śpiewała naprawdę nową pieśń dla Pana. I potwierdziła, że taką pieśń należy śpiewać do samego końca…

W jakich okolicznościach dowiedział się Ksiądz o tragicznych wydarzeniach z Boliwii?

Byłem w kancelarii parafialnej. Zadzwonił ksiądz proboszcz i powiedział bardzo smutną wiadomość, że prawdopodobnie mamy męczennicę z Libiąża. Dostał wiadomość od bp. Zająca, który właśnie jechał przekazać wiadomość rodzicom Helenki. To była informacja, która nas wszystkich przeszyła. To było we wtorek. Już na wieczornej mszy św. było więcej osób, zwłaszcza młodzieży, którzy w naturalny sposób w takiej chwili swoje kroki skierowali się do kościoła. We środę o tych tragicznych wydarzeniach informowały praktycznie wszystkie media. Wieczorem kościół się zapełnił. A po mszy św. młodzież nie chciała wychodzić – została, żeby rozmawiać o rzeczach świętych i bardzo intymnych, jakimi jest śmierć młodej osoby. Dla nas duszpasterzy to było bardzo przejmujące, że oni chcieli zostać we wspólnocie wolontariuszy ŚDM czy młodzieży z Zespołu Szkół Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców, do którego chodziła Helenka. Oni byli i chcieli czuwać.

Księdza osobiste wspomnienie z tego czasu?

Znałem wcześniej wiersz Helenki, który napisała w Bazylice Bożego Grobu:

Tu w kaplicy – katolicy,
W tamtej nawie – prawosławie,
Zaraz za Grobem stoją koptowie,
Przy tamtej ścianie znowu – ormianie…
Bóg w swoim domu ociera oczy:
Dlaczego dzielą, zamiast jednoczyć…?

W okresie między śmiercią a pogrzebem Helenki miałem okazję być w Ziemi Świętej i modlić się w Bazylice Bożego Grobu. Te słowa stały się dla mnie wyjątkowe bliskie, bo czytałem je w miejscu, w którym zostały napisane. Przypomniałem sobie, co się działo zaraz po tym, jak dowiedzieliśmy się o śmierci Helenki. To było przecież ogromne zjednoczenie. Na ogół, gdy nasz naród przeżywa jakąś trudną sytuację, to potrafi się zjednoczyć. Wtedy łączy nas przede wszystkim modlitwa, wiara w Boga i miłość do tych, których znamy.

 

Następnego dnia po tragedii w Libiążu rozdzwoniły się telefony od mediów. Księdza to zaskoczyło?

To było dla mnie naturalne, że za chwileczkę zrobi się raban. To są zresztą słowa siostry Helenki – Tereski, która po śmierci powiedziała: „Helen, narobiłaś rabanu”. Rzeczywiście zrobiła ten Boży raban, o który apelował do młodych papież Franciszek. Helenka nie była człowiekiem kanapy, nie potrafiła zagrzać miejsca – cały czas była dla drugiego człowieka. Byłem pewien, że tak samo będzie po jej śmierci.

Kiedy Helenka żyła, zawsze była wśród dużego tłumu młodych ludzi – była wśród nich i razem z nimi. Po jej śmierci praktycznie niewiele się zmieniło. Do jej grobu przyjeżdżają pielgrzymi z różnych części Polski, ale również i ze świata. Młodzież chętnie gromadzi się na różnych spotkaniach, które my nazywamy „Helenkowymi”. Jej osobą zainteresowani są także mieszkańcy Libiąża.

W czym Helena może być wzorem dla młodego człowieka?

Helenka może być dla młodzieży wzorem rozwijania talentów, które Pan Bóg daje każdemu człowiekowi. Była świadoma jak sama została obdarowana. W związku z koncertem dyplomowym, napisała: „dziękuje Bogu, który mnie tak pięknie stworzył”. Była świadoma swoich talentów, dlatego będzie dla młodzieży wzorem, że nie można zakopywać tego, co Pan Bóg daje człowiekowi.

Myślę też, że Helenka jest głosem bardzo wymagającym dla młodzieży. W wywiadzie, którego udzieliła dla okolicznościowego wydawnictwa z okazji jubileuszu Zespołu Szkół Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Libiążu, bardzo jasno prosi młodych: „Gdybym miała coś powiedzieć w charakterze wskazówki od starszej koleżanki, to najpierw byłoby to: uczcie się języków – to jest most do świata! Korzystajcie z tego, co oferuje Wam szkoła, szukajcie swoich zainteresowań, pasji, a kiedy je znajdziecie, pogłębiajcie je. Nie poprzestawajcie tylko na nauce, bądźcie aktywni w szkole i poza nią, szukajcie przestrzeni, w której możecie zrobić coś więcej, podzielić się swoimi talentami, stworzyć coś wyjątkowego”.

Helena jest obecna w Księdza pracy duszpasterskiej? Powołuje się Ksiądz na jej przykład na kazaniach albo na katechezie?

Ks. Paweł Król w ubiegłym roku  w naszej parafii przygotował bardzo symboliczny grób Pański. Nad grobem umieszczono rozdarty krzyż – miał to być symbol podziałów między uczniami Chrystusa. Przy tym krzyżu był wiersz Helenki napisany w Jerozolimie. Pamiętam, że w Wielki Piątek podczas kazania odwołałem się do tego tekstu. Mówiłem, że nasze życie trwa bardzo krótko, więc nie warto się dzielić, toczyć różnych sporów, kłótni w rodzinach, ale warto patrzeć na ten krzyż jako całość.

Staram się też na cmentarz zabierać młodzież, którą uczę w technikum. Chcę im pokazać jaką osobą była Helenka. Zdarza się, że wizyta na cmentarzu wywołuje jakiś wewnętrzny opór, jakieś napięcie. Pytają np.: „dlaczego stawiamy ją za wzór?”, „dlaczego tyle o niej mówimy?”. Czasem niektórzy zadają pytanie: „Gdybym ja umarł, to również byłaby taka feta, oprawa wojskowa, pogrzeb o charakterze państwowym?”. Odpowiadam, że z pewnością tak, jeżeli w swoim życiu byłbyś dobrym człowiekiem, otwartym na drugiego i zginąłbyś w służbie dla innych.

Jak Ksiądz myśli, skąd ten opór, o którym Ksiądz wspomina?

Może z tego, że młody człowiek boi się podjąć wyzwań, przed którymi każdy z nas stoi. Może dlatego, że młodzi wolą siedzieć na kanapie i nie brać sobie do serca słów papieża Franciszka, który nieustannie zachęca nas do tego, abyśmy szli do przodu, abyśmy się nie lękali, abyśmy trwali mocni w wierze, nawet do przelania swojej krwi.

W Libiążu dokumentowane są świadectwa tego, jak Helena wpływa na życie innych ludzi.

Do tej pory zostało zgromadzonych wiele świadectw zebranych w jednej teczce, w której dokumentujemy każdy nadesłany list. Są to i osobiste wspomnienia, i konkretne świadectwa przemiany życia. Wśród tych wszystkich tekstów mnie osobiście bardzo urzeka jeden. Pewien ksiądz modlił się na pogrzebie Helenki w Trzebini prosząc Boga o dar potomstwa w swojej rodzinie. „Skoro tak brutalnie przerwano twoje piękne życie – mogłaś kiedyś być matką – to proszę cię, uproś łaskę potomstwa (tu wymienia imiona swoich krewnych)”. Później ten ksiądz przysłał jeszcze zdjęcie, którym podzieliła się z nim rodzina. Jest to zdjęcie z USG z taką treścią: „kochany wujku, w załączniku przysyłamy owoc modlitwy”. Dziecko poczęło się około czterech dni po tej modlitwie. To jest bardzo konkretne świadectwo.

Ks. Franciszek Ślusarczyk, kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach i przyjaciel rodziny Helenki, mówi, że dla wielu młodych osób jej odważne świadectwo stało się inspiracją do bardziej zdecydowanej postawy w pójściu za głosem powołania. W uroczystość Bożego Ciała ks. Franciszka zatrzymał młody kapłan i wyznał: „Przyjechałem do Łagiewnik, aby podziękować Bogu za łaskę święceń, które otrzymałem kilka tygodni temu. To, że jestem księdzem zawdzięczam Helence. Przeżywałem głęboki kryzys duchowy, lęk przed podjęciem obowiązków, ponieważ atmosfera wobec księży i Kościoła jest bardzo agresywna. Kolega zachęcił mnie, bym zobaczył na YouTubie ewangelizację na dworcu we Wrocławiu. Usłyszałem śpiewającą Helenkę, która w przejmujący sposób głosiła Dobrą nowinę nie szukając siebie ani własnej chwały. Przepłakałem cały jej pogrzeb. Ale dla mnie to były łzy oczyszczające. Uświadomiłem sobie, że skoro ona – młoda świecka osoba – ma odwagę w taki sposób przyznać się do Chrystusa, to cóż mnie może spotkać, jeśli swoje kapłańskie życie złożę w ręce i serce Jezusa. Teraz muszę pójść na grób Helenki, aby jej polecić kapłańską posługę”.

Piękne słowa młodego księdza. Widzimy zatem, że osoba Helenki nie tylko oddziaływuje na nasze libiąskie społeczeństwo, ale jest posłana dalej.

I wyżej…

Rzeczywiście. Leciałem kiedyś liniami, w których Helenka pracowała. Wchodząc do samolotu zapytałem stewardessę, która nas witała czy znała Helenkę Kmieć. Była zaskoczona takim pytaniem od pasażera. Ale gdy powiedziałem kim jestem, to przyszła w czasie lotu i rozmawialiśmy chyba z pół godziny. Nawiązała się między nami jakaś relacja. Pani Magdalena opowiedziała o tym, jak wyglądała praca z Helenką. Ile razy Helenka ratowała jej życie rodzinne. Praca stewardessy do łatwych nie należy. Dziennie kilka lotów, nowi ludzie, różne problemy. Człowiek, który przeżywa problemy w swoim życiu prywatnym musi się mocno spiąć, żeby być grzecznym dla pasażerów i ciągle się do nich uśmiechać. Gdy pani Magda miała doła, to siadała z Helenką na tylnym siedzeniu dla personelu. Helenka mówiła: „nie poddawaj się, walcz – jest dla kogo, masz dzieci”. W taki naturalny sposób podtrzymywała ją na duchu.

Dla mnie to było ciekawe doświadczenie, że o Helence można rozmawiać nawet wysoko w chmurach, w miejscu w którym pracowała, być może w samolocie, w którym kiedyś leciała…

W wielu świadectwach po śmierci Heleny wybrzmiewało przekonanie o jej świętości.

Kto to jest święty? Święty to wzór godny do naśladowania. Człowiek oddany Chrystusowi. Człowiek, który pełni wolę Bożą, który się nie lęka. Te wszystkie kryteria Helenka spełnia.

Do formalnego ogłoszenia świętości jest długa droga. Daj Boże, że zrobi to Kościół kiedy uzna za stosowne – my nie mamy takiego prawa. Ale prywatnie traktujemy Helenkę jako świętą. Daliśmy temu wyraz chociażby podczas Orszaku świętych, który organizujemy w Libiążu od czterech już lat. Wśród świętych na plakacie informującym o wydarzeniu umieściliśmy też zdjęcie Helenki.

W tej kwestii ogromną nadzieję wlał w nasze serca papież Franciszek. 11 lipca 2017 roku ogłosił motu proprio „Maiorem hac dilectionem”, którym daje zielone światło do beatyfikacji takich osób jak Helenka. Papież w tym dokumencie mówi, że ofiarowanie życia jest także drogą do świętości. Helenka ofiarowała swoje życie i to pozwala nam twierdzić, że kiedyś zostanie ogłoszona świętą.

Jeżeli tak się wydarzy, to jakich spraw Helena mogłaby być patronką?

Helenka z pewnością mogłaby być patronką młodzieży i wolontariuszy. Jej pełne zaangażowania życie dla wielu młodych może być wzorem, w jaki sposób służyć Kościołowi i ojczyźnie, bo przecież wyjeżdżając na misje była ambasadorem Polski.

Helena była szczególną wolontariuszką, bo służyła na misjach…

Wiele osób boi się podjąć takie wyzwanie. Może to być bariera językowa, może strach przed zostawieniem tutaj najbliższych, może lęk przed utratą życia. Życie należy do odważnych, a przecież nasze życie to nie jest tylko to życie doczesne, ale też życie wieczne. Jeżeli chcemy żyć wiecznie, to musimy żyć odważnie. Wydaje mi się, że to jest przesłanie, które Helenka zostawia głównie ludziom młodym.

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 338

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w...