Home Temat numeru Powiedz Bogu „tak”, jak Maryja

Bóg jako pierwszy wychodzi nam na przeciw i mówi „tak” naszemu życiu. Jednocześnie chce, żebyśmy odpowiedzieli „tak” Jemu i przyjęli zaproszenie do udziału w historii miłości, którą dla nas przygotował.

„Bóg jest zawsze pierwszy. Zbawienie, które nam daje, jest zaproszeniem do uczestnictwa w historii miłości, która przeplata się z naszymi dziejami; która żyje i chce się zrodzić wśród nas, abyśmy mogli przynosić owoce tam, gdzie jesteśmy, jakimi jesteśmy i z kim jesteśmy” – mówił papież Franciszek w czasie czuwania z młodymi podczas ŚDM w Panamie.

Obietnica złożona w sercu

Dwa tysiące lat temu takie samo zaproszenie – jak dziś do nas – Bóg skierował do Maryi. Ta młoda, nikomu nieznana, a z pewnością niewpływowa dziewczyna odpowiedziała Bogu „tak” i na zawsze zapisała się w historii świata, jest najbardziej wpływową kobietą na ziemi (i w niebie), bo jest influencerką Boga.

Jakie było to „tak” Maryi? „To było coś innego niż bierna lub zrezygnowana akceptacja. Maryja (…) była zdecydowana, zrozumiała, o co chodziło i powiedziała „tak”, nie wykrzykując słów. To było coś znacznie więcej, coś innego. Było to „tak” osób, które chcą się zaangażować i podjąć ryzyko, które chcą postawić wszystko na jedną szalę, bez innych gwarancji, niż pewność, że niosą obietnicę (…). Maryja niewątpliwie miała trudną misję, ale trudności nie były powodem, by powiedzieć „nie”. Z pewnością jawiły się komplikacje, ale nie były to te same komplikacje, które pojawiają się, gdy paraliżuje nas tchórzostwo z powodu braku wcześniej zapewnionej jasności i bezpieczeństwa. Maryja nie kupiła ubezpieczenia na życie! Maryja się zaangażowała, i dlatego jest silna, dlatego jest wpływową, jest osobą wpływową Boga! „Tak” i chęć służenia były silniejsze, niż wątpliwości i trudności” – wyjaśnia papież.

Franciszek stawia każdemu pytanie: czy czujesz się tym, który niesie obietnicę? Jaką obietnicę Bóg złożył w Twoim w sercu, abyś niósł ją dalej? Maryja zaufała obietnicom Boga, który jest jedyną siłą zdolną do odnowienia, uczynienia wszystkiego nowym. Każdy dzisiaj ma coś do odnowienia w swoim wnętrzu. Bóg może to odnowić. Pytanie, co chcesz, by Bóg odnowił w Twoim sercu?

Wziąć życie takim, jakim jest

„Powiedzenie Panu „tak” to odwaga, by przyjąć życie takim, jakim jest, wraz z całą jego kruchością i małością, a często nawet ze wszystkimi jego sprzecznościami i brakiem sensu (…). Przyjąć życie takim, jakim jest. Oznacza przyjęcie naszej ojczyzny, naszych rodzin, naszych przyjaciół, takich, jakimi są, także z ich słabościami i małostkowością. Przyjęcie życia ukazuje się także, kiedy akceptujemy to wszystko, co nie jest doskonałe, to wszystko, co nie jest czyste ani przefiltrowane, ale tym niemniej warte jest miłości. Czy ktoś z tego powodu, że jest niepełnosprawny lub wrażliwy, nie jest godny miłości? (…) Czy ktoś, kto jest cudzoziemcem, jest chory czy w więzieniu, nie jest godny miłości?” – pyta Franciszek.

To „tak”, ta postawa miłości jest na wzór tego, jak kochał Jezus. Brał w ramiona trędowatego, ślepca i paralityka, obejmował faryzeusza i grzesznika. „Objął łotra na krzyżu, a nawet uściskał i przebaczył tym, którzy Go krzyżowali. Dlaczego? Ponieważ tylko to, co się miłuje może być zbawione. Nie możesz ocalić osoby, nie możesz uratować sytuacji, jeśli jej nie kochasz. Tylko to, co się miłuje, może być zbawione” – powtarza papież.

Jezus nas zbawił z miłości. Kocha nas do końca, aż po krzyż, na którym dokonało się zbawienie. „Tej miłości Jezus nie może się oprzeć. Niezależnie od tego, co byśmy Mu uczynili, On nas kocha i zbawia. Ponieważ tylko to, co się miłuje może być zbawione. Tylko to, co bierze się w ramiona, może zostać przemienione. Miłość Pana jest większa niż wszystkie nasze sprzeczności, wszystkie nasze kruchości i wszystkie nasze małości. Ale właśnie poprzez nasze sprzeczności, kruchości i małostkowości chce On napisać tę historię miłości. Wziął w ramiona syna marnotrawnego, objął Piotra po jego zaparciu się, i zawsze, nieustannie, bierze nas w ramiona, po naszych upadkach, pomagając nam powstać i stanąć na nogi” – podkreśla Franciszek.

Uwierzyć w przemieniającą moc miłości

Papież po raz kolejny przywołuje pieśń alpinistów, którą śpiewają wchodząc na górę: „w sztuce wspinaczki to, co się liczy, to nie by nie upadać, ale aby nie zostać w upadku”. „Nie trwać w upadku! Podać rękę, by cię podnieśli. Nie trwać w upadku. Pierwszy krok polega na tym, by nie lękać się przyjmować życie takim, jakim jest, nie lękać objąć życia takim, jakim jest”.

Papież odwołując się do ściętego drzewa, które wypuszcza nowe pędy i odrasta mówi, że zawsze można zaczynać od nowa, ale trzeba wrócić do korzeni i o nie dbać. Takie korzenie, czyli poczucie przynależności i tożsamości daje wspólnota – rodzina i Kościół.

„Wielkość polega nie tylko na posiadaniu najnowszego modelu samochodu, czy nabyciu najnowszej technologii dostępnej na rynku. Zostaliście stworzeni dla czegoś większego. Maryja to zrozumiała i powiedziała: „Niech mi się stanie!”. Przyjaciele, pytam was: czy jesteście gotowi powiedzieć „tak”?” – pyta Franciszek.

Ojciec święty zwraca uwagę, że świat nie będzie lepszy, gdy będzie mniej osób chorych, mniej osób słabych, mniej osób kruchych lub starszych, którymi trzeba się zajmować, a nawet nie dlatego, że będzie mniej grzeszników. „Świat będzie lepszy, gdy będzie więcej osób, które są gotowe i mają odwagę nieść w łonie jutro i uwierzyć w przemieniającą moc Bożej miłości” – mówi papież podkreślając, że tylko miłość czyni nas bardziej ludzkimi, pełniejszymi, a cała reszta to dobre, lecz puste placebo.

Czy chcesz być „osobą wpływową” w stylu Maryi, która odważyła się powiedzieć „niech mi się stanie”?

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 86

„Rusz duszę i żyj pełnymi garściami!” – zachęca Basia Turek. Sama tak właśnie żyje. Chociaż jest w 85 procentach niepełnosprawna, a to oznacza pełną...