Home Temat numeru Patron z przymusu, ale nie z przypadku

12 października 2018 roku przy ul. Piątkowskiej 139 w Poznaniu otwarto kolegium akademickie. Jego patronem został św. Stanisław Kostka. Nieprzypadkowo.

 

„W domu zamieszka 10 studentów, nie ubogich, nie z teologii, nie kleryków (hahaha). Studentów z różnych kierunków studiów. Wspólne posiłki, rozmowy, pasje… to wszystko już nas rozwija i jednoczy. Najważniejszy jest jednak Jezus, bo gdyby nie On, nigdy byśmy się nie spotkali. Warunkiem mieszkania w naszym domu jest raz dziennie wspólna modlitwa i wierzcie mi, że to nie jest łatwa sprawa” – napisał ks. Radosław Rakowski na swoim facebookowym profilu, gdy trwał jeszcze remont Kolegium Akademickiego św. Stanisława Kostki na poznańskich Winiarach.

To właśnie wikariusz i duszpasterz akademicki pracujący w tamtejszej parafii jest pomysłodawcą tego domu dla chłopaków. Żeby kolegium wyglądało ładnie, a ludzie chcieli w nim mieszkać budynek musiał zostać dostosowany do potrzeb studentów. Ks. Rakowski na ten cel sprzedał nawet swój samochód, czajnik elektryczny i lodówkę turystyczną. Dlaczego podjął taki wysiłek?

„Kiedy żyją w rozproszeniu, żyją samotnie, to są słabi. Jeśli trafią do dużego akademika, gdzie nie ma podstaw wiary, to jest im trudniej, a Kolegium jest po to, żeby tu trochę pomieszkali, wzmocnili się we wspólnocie i w wierze. Gdy się ich stąd wykopnie, będą mieli siłę żyć w świecie – ten świat ich nie zmiażdży, ale to oni będą inspirowali ten świat” – mówi ks. Rakowski.

 

Wspólne wartości i pasje

Tę wizję pomysłodawcy potwierdzają domownicy Kolegium. Kacper przyjechał do Poznania z Zielonej Góry. Na czwartym roku studiuje finanse i rachunkowość. Gdy dostał propozycję zamieszkania przy Piątkowskiej nie zastanawiał się długo – stąd ma blisko do swojej dziewczyny, a poza tym wcześniej znał pozostałych mieszkańców domu. „Wszyscy jesteśmy wierzący i chcemy się stawać lepsi w wierzy – wymienia pierwszy atut Kolegium. – Po drugie chcemy się stawać lepszymi mężczyznami – czy to dla naszych rodziców, czy dla dziewczyn. Kreują się też wspólne pasje” – wylicza Kacper.

Krzysztof jest na drugim roku leśnictwa. Wcześniej mieszkał w akademiku, ale dla niego – spokojnego z natury człowieka – to zbyt hałaśliwe miejsce. Kolegium okazało się dla niego idealnym rozwiązaniem, zwłaszcza, że mieszkają tam jego przyjaciele z Oazy. „Fajnie jest mieszkać z przyjaciółmi. I atmosfera jest fajna, przyjacielska, domowa – w akademiku tego nie ma” – mówi Krzysiek i podkreśla, że w Kolegium więzi zawiązuje się przez wspólne pasje i działania. Razem z wpółlokatorem z pokoju są modelarzami, a ostatnio cała społeczność Kolegium zorganizowała turniej w piłkarzyki – był stream na Facebooku, profesjonalni komentatorzy nie wspominając o zawodnikach i kibicach.

„Zamieszkanie w Kolegium jest ważne – poznaję tu ludzi, którzy wnoszą bardzo wiele w moje życie. Jestem przekonany, że mój pobyt tutaj, będzie miał duży wpływ na moje późniejsze życie” – mówi Krzysztof.

 

Miejsce wzrastania

„To jest dom męski. Jako faceci możemy się wspierać. Myślę, że w przyszłości to będzie ważny czynnik, który wpłynie na to, że będziemy dobrymi mężami, ojcami czy księżmi, czy generalnie facetami odpowiedzialnymi. Uważam, że oprócz Pana Boga tylko facet potrafi uczynić z chłopaka faceta” – mówi Marcin. 

Jak w praktyce w Kolegium można z chłopaka stać się mężczyzną? „Każdy z nas ma tutaj wartości. I jest w nas chęć budowania – poza tym, że jesteśmy sąsiadami, to chcemy być dla siebie braćmi. W przyszłości, wyobrażam sobie, że jeśli ktoś będzie zakładał rodzinę, to fajnie by było, gdyby swoją dziewczynę wybierał dobrowolnie i domem kierował z pełną odpowiedzialnością i miłością. Gdy razem zasiadamy do modlitwy, to wierzę, że w przyszłości każdy będzie tę modlitwę prowadził ze swoją rodziną” – mówi student AWF-u. 

Jak wygląda wspólna modlitwa w Kolegium? „To jest fajne, a równocześnie bardzo trudne, bo jesteśmy studentami i ciężko oddać się w pełni temu domowi. Na ogół rzucam hasło i albo się zgadzamy, albo przesuwamy godzinę. Zwykle to są godziny wieczorne – koło godz. 22. Staramy się co dwa tygodnie robić spotkanie organizacyjne – jest to czas na sprawozdanie, wzajemne wysłuchanie się i upomnienie” – opowiada Marcin.

Poza częścią mieszkalną w Kolegium jest piwnica, która jest otwarta i dla mieszkańców, i dla studentów z duszpasterstwa akademickiego na Winiarach. „Możemy tam realizować różne nasze kreatywne pomysły. Ostatnio mieliśmy śpiewy patriotyczne, a później turniej w piłkarzyki. Czasem są to bardzo proste rzeczy, ale z ekipą większą niż dwie osoby można podejmować ciekawe inicjatywy” – mówi Marcin i dodaje: „My nie zamykamy się w swoich pokojach. Czasami wydaje się, że brakuje tu bardziej ciszy niż tego, żebyśmy robili coś razem. Myślę, że to jest budujące. Ale to będzie się kształtować w przyszłości, bo trzeba być rozważnym i umiejętnie dysponować czasem”. Marcin zauważa, że to kobiety bardziej potrafią skupić się na relacji z jedną osobą, a mężczyznom trudniej oddać się jednej rzeczywistości, dlatego te różnorodne inicjatywy w Kolegium pozwalają chłopakom na takie „wyszalenie” się w pozytywny sposób.

Marcin jest liderem domu. „Czuję wiekszą odpowiedzialność. A równocześnie nie boję się powiedzieć „przepraszam”. Wydaje mi się, że faceci boją się używać takich słów, bo myślą, że stracą siłę, a właśnie powiedzenie „przepraszam” to jest siła” – zwraca uwagę

„To jest niesamowite, bo oni mieszkają razem krótko, ale to już się dzieje – wzajemnie się mobilizują do codziennej modlitwy, do tego, żeby pójść na mszę świętą, żeby robić dobre rzeczy dookoła, żeby pomagać ludziom, żeby być wolontariuszami. Bo jak jeden idzie, to drugiemu głupio zostać. Stają się lepsi, bo we wspólnocie jest łatwiej – także w zwyczajnych rzeczach, np. wyjściu na siłownię czy na piłkę. Samemu zawsze znajdzie się sto argumentów, żeby zostać w domu” – mówi ks. Rakowski.

 

Patron z przymusu, ale nie z przypadku

Akademickiemu kolegium przy Piątkowskiej 139 w Poznaniu patronuje św. Stanisław Kostka. Patronem stał się bardzo naturalnie, bo dom leży na terenie parafii pod wezwaniem świętego jezuity i został otwarty w roku 450. rocznicy jego śmierci. „To nie jest święty z wyboru, ale święty z przymusu – mówi ks. Rakowski. – Jest nam w jakiś sposób narzucony i staramy się od tego patrona szukać inspiracji dla naszego życia” – dodaje.

Kacper poznał św. Stanisława, gdy był ministrantem. Dziś ceni go jako patrona czystości, bo jako takiego wspomina się go w litanii. „To jest istotne dla mnie, bo dotychczas żyję w takiej właśnie formie. Poza tym co raz bardziej inspiruje mnie jego ucieczka z domu. Pokazuje mi, jak być męskim, jak brać odpowiedzialność za samego siebie, za swoje życie” – mówi Kacper.

„Decyzja, żeby wbrew rodzicom pójść do zakonu, to odważna decyzja. I ta odwaga imponuje – mówi Krzysztof, który patrzy na wybory św. Stanisława w perspektywie własnego wyjazdu na studia. „Wyjazd z rodzinnego domu uczy odpowiedzialności i samodzielności – mama i tata nie pomogą już w zadaniach, nie przypilnują, żeby posprzątać czy zrobić pranie – to jest duży krok w dorosłość”.

Marcin wspomina, że jego mama czasami żartuje, że on jest stworzony do wyższych rzeczy. Dopiero później zorientował się, że to nie są słowa mamy, a św. Stanisława Kostki. Wtedy stał się mu bliższy. „To jest ciekawe, że św. Stanisław miał takie szalone serce i z wielką chęcią wybrał się do Rzymu. Budujące jest to, że będąc młodym człowiekiem, chciał być wielki” – mówi Marcin i zwraca uwagę na decyzję św. Stanisława o opuszczeniu rodzinnego domu. „Może to nie jest dobry przykład, ale mi się to podoba, że święci nie byli tacy w stu procentach ułożeni, zawsze posłuszni rodzicom. Jeśli święty miał coś „za uszami”, to tym samym mi jest bliżej do świętości. Gdyby oni byli nieskazitelni, to świętość byłaby dla mnie nierealna” – mówi Marcin.

„Kiedy powstawało Kolegium, w którym mieszkają sami młodzi chłopacy, a św. Stanisław Kostka jest tu tak obecny, to chciałem, żeby on miał na nich jakichś wpływ. On miał relację z Panem Bogiem, a moim największym pragnieniem jest, aby oni mieli relację z Panem Bogiem. Ta relacja z Panem Bogiem uwalniała w Stanisławie siłę, żeby nie iść schematycznie, tylko myśleć w sposób Boży. Chciałbym, żeby pod tym względem oni byli jak św. Stanisław Kostka” – mówi ks. Rakowski.

 

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 142

Jeden z najnowszych książkowych wywiadów z papieżem Franciszkiem poświęcony jest życiu konsekrowanemu i zatytułowany „Siła powołania”. Co jest mocą powołanych i na czym ona...