Home Temat numeru Osoba konsekrowana jest szczególną własnością Boga

Droga Dziewczyno! Często dostaję listy od Twoich rówieśniczek, tak jak Ty młodych i jak Ty szukających i rozeznających swoje powołanie. Niemal w każdym z nich zarysowuje się jakiś obraz życia zakonnego, który w sobie nosicie. Niestety, bardzo często obraz ten zawiera wiele utartych schematów i stereotypów, nie zawsze zgodnych z prawdą.

Konfrontacja z rzeczywistością, taka jak przyjazd na rekolekcje do jakiegoś domu zakonnego, czy spotkanie i poznanie osobiście siostry zakonnej zmienia te schematy, weryfikuje i… dzięki temu ułatwia rozeznanie drogi powołania – jej podjęcie lub radykalne odrzucenie.

Pomyślałam więc, że może zwyczajnie zbiorę te wszystkie myśli, wizje, obrazy i spróbuję je porównać z rzeczywistością, którą spotykam w moim życiu zakonnym, pośród moich sióstr ze wspólnoty, wśród codziennych obowiązków. Może właśnie tego potrzebujesz?

Po pierwsze bardzo często życie zakonne kojarzy się z całą listą ograniczeń, zakazów i nakazów. Od razu powiem, że nie wszystkie są zgodne z prawdą, jak na przykład te, że nie wolno mieć telefonu, spotykać się z przyjaciółmi czy oglądać telewizji (przynajmniej nie w przypadku każdego zgromadzenia). Są i te prawdziwe, że trzeba wstawać rano, ubierać się tak samo lub przynajmniej w tym samym kolorze, mieszkać tam, gdzie zostaniesz wysłana, żyć w ubóstwie i czystości.

Jak wdać są to kwestie o różnym stopniu ważności, niektóre należą do istoty życia konsekrowanego, inne są sprawą drugorzędną. Żeby jednak dobrze zrozumieć jedne i drugie, musisz sobie najpierw odpowiedzieć na podstawowe pytanie – „dlaczego” są osoby, które wybierają życie zakonne, życie konsekrowane?

Zacznijmy więc od wyjaśnienia pojęć. Słowo „konsekrować” znaczy „poświęcić kogoś lub coś Bogu na wyłączność”. Najczęściej stosuje się to wyrażenie w trzech odniesieniach: do przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa podczas Eucharystii; do święceń kapłańskich oraz do uroczystego poświęcenia kościoła, ołtarza, naczyń liturgicznych itp.

Tak więc osoba konsekrowana – siostra czy brat zakonny – stają się szczególną własnością Boga. Jesteśmy dla Niego – to jest sens naszego życia i powołania. Kochamy Go i pragniemy stawać się jak Jezus, także po to, by Go światu pokazać i czynić Go w świecie obecnym. Śluby zakonne – czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, są dla nas drogą upodobnienia do Jezusa, doświadczenia, że można być szczęśliwym nie mając nic prócz Boga i pozwalając Mu się prowadzić. W takiej perspektywie wszystkie ograniczenia, choć realne i wymagające, znajdują swoje wyjaśnienie i nabierają sensu. Sedno sprawy tkwi w tym, że osoba konsekrowana świadomie wybiera między wieloma możliwościami i odrzuca to, czego nie da się pogodzić z jej życiową drogą, co sprzeciwia się i utrudnia jej relację z Jezusem.

Sprawa kolejną, choć połączoną z tym, o czym przed chwilą napisałam, jest trud związany z pracą, jaką często wykonują osoby zakonne. Praca jest naturalną częścią życia każdego człowieka, zaś w życiu konsekrowanym ma ona dodatkowe znaczenie – staje się możliwością służby Jezusowi obecnemu w drugim człowieku – On sam odnosi do siebie to wszystko, co czynimy dla drugiego człowieka (por. Mt 25, 40). Dlatego zadania te podejmowane są przez osoby konsekrowane nie na mocy nakazu, ale z miłości. A miłość nie czuje trudu, który musi włożyć w dobro dawane osobie kochanej.

Na pewno życie oddane Jezusowi obecnemu w drugim człowieku ma swoje wyzwania. Czasem doświadczamy samotności i niezrozumienia. Ale nie ma na świecie człowieka, który nigdy nie zmagałby się z trudnościami, ograniczeniami i bólem. Cierpienie, tak jak wysiłek, wpisane jest w ludzkie życie, niezależnie od posiadanych pieniędzy, wieku czy zajęć. Nie mamy monopolu na dźwiganie krzyża. To co może, a raczej powinno odróżniać wszystkich chrześcijan (uwaga – nie tylko zakonników!) od innych ludzi, to sposób przyjmowania krzyża i niesienie go z Jezusem i tak jak Jezus, nadając mu sens i wartość zbawczą.

Innym elementem, postrzeganym jako wyzwanie czy wręcz minus, życia zakonnego jest modlitwa, dużo modlitwy. To kolejna sprawa, która z zewnątrz wygląda zupełnie inaczej. Jako siostra zakonna od innych sióstr częściej słyszę narzekanie na zbyt mało czasu na modlitwę. Chciałybyśmy móc spędzać więcej czasu tylko z Jezusem. Móc słuchać Jego Słowa i trwać w Jego obecności. Zakochanym nie trzeba tłumaczyć, że przebywanie w towarzystwie ukochanej osoby nie jest obowiązkiem, ale radością i odpoczynkiem. Dla mnie tym czasem jest modlitwa. Jest ona tak ważna, że częstą praktyką wspólnot zakonnych jest przynajmniej jeden dzień w miesiącu przeznaczony wyłącznie na modlitwę i trwanie w obecności Boga.

To chyba najczęstsze zastrzeżenia wobec życia zakonnego, z jakimi się spotykam. Myślę, że główną ich przyczyną jest przede wszystkim brak zrozumienia istoty takiego życia. Dlatego mam szczerą nadzieję, droga Dziewczyno, że po przeczytaniu tych słów spojrzysz inaczej na przechodzącą ulicą siostrę zakonną. Może będzie w Tobie więcej zrozumienia i sympatii, a może nawet pojawi się w Tobie ciche pytanie: „Czy ja też mogłabym tak żyć?”.

Z darem modlitwy i prośbą o modlitwę za wszystkie osoby konsekrowane, 

s. Katarzyna

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 380

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w...