Home Temat numeru Naładować duchowe akumulatory na …plaży

Wakacje można przeżywać bardzo różnie. Można wyjechać w dalekie strony, by pławić się w słońcu na rozległych plażach i zwiedzać nieodkryte dotąd miejsca. Można też mniej spektakularnie: na przykład wybrać się z przyjaciółmi w góry albo samemu wyjechać na rekolekcje. Można też pieszo wyruszyć na Jasną Górę albo gdzieś dalej. Możliwości jest naprawdę bardzo wiele. Jednym z nowych sposobów aktywnego wypoczynku jest nadmorska …ewangelizacja.

 

Kiedy kilka lat temu w głowie księdza Radka Siwińskiego z Koszalina zrodził się pomysł zorganizowania nadmorskiej ewangelizacji, nikt chyba – łącznie z pomysłodawcą i z ordynariuszem diecezji biskupem Dajczakiem, który od początku błogosławi akcji – nie przypuszczał, jak wielkie będą owoce tej inicjatywy. Tymczasem Pan Bóg niemal od samego początku potwierdzał, że rozpoczynające się i rozwijające z mocą dzieło jest zgodne z Jego zamysłem.

Zaczęło się bardzo zwyczajnie. Ksiądz Radek, który po skończeniu koszalińskiego seminarium został wysłany przez swojego ordynariusza na studia do Krakowa, szybko zaraził pomysłem ewangelizowania swoich rodzinnych stron grupę znajomych i przyjaciół. Kilka osób bardzo łatwo udało się zapalić. Trzeba jeszcze było opracować plan i program działania. Jedno było pewne, gdzie jak gdzie, ale w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej miejsc do ewangelizacji nie brakuje. Plan zatem był bardzo prosty – wszem i wobec mówić ludziom o Jezusie i Jego miłości do każdego człowieka.

 

Ewangelizacja na plaży

Nie można zachęcać innych do spotkania z Jezusem, samemu Go wcześniej nie spotkawszy, tak samo, jak nie da się odpalić świecy od takiej, która sama nie płonie. Dlatego zanim ewangelizatorzy wyruszą w drogę, sami muszą naładować swoje duchowe akumulatory. Od początku więc ewangelizację nadmorską poprzedzają pięciodniowe rekolekcje, na które ewangelizatorzy z całej Polski zjeżdżają do Domu Miłosierdzia prowadzonego przez ks. Radka w Koszalinie.

Po rekolekcjach przychodzi czas na działanie: ewangelizatorzy przechodzą przez kolejne miasta i wsie diecezji, idąc niejako samym brzegiem morza. Już samo pojawienie się na plaży i na nadmorskich deptakach grupy rozśpiewanych i wymachujących flagami ludzi wzbudza spore zainteresowanie wypoczywających. Samo przejście to jednak za mało. Nie może zabraknąć czasu na spotkanie i indywidualną rozmowę. Mając w pamięci fakt, że Pan Jezus zawsze wysyłał swoich uczniów po dwóch, ewangelizatorzy parami podchodzą do kolejnych napotkanych osób; dzieci zapraszają do wspólnej zabawy i śpiewów, starszych do modlitwy i rozmowy.

To prawda, nigdy nie brakowało i wciąż nie brakuje tych, którzy patrząc na taki sposób głoszenia Ewangelii pukali się w głowę i mówili coś o odbieraniu im prawa do zasłużonego odpoczynku w ciszy. Na szczęście w zdecydowanej większości są tacy, którzy nie tylko słuchają z zainteresowaniem słów o Mistrzu z Nazaretu, ale nawet sami dołączają do grona ewangelizatorów i dzielą się świadectwem swojego życia.

Na dowód tego, że Pan Bóg od początku błogosławił wspomnianej akcji, można przywołać fakt, że w pierwszej ewangelizacji nadmorskiej, która odbyła się w lipcu 2009 roku wzięło udział tylko siedemnaście osób, rok później grupa ewangelizatorów liczyła już ponad osiemdziesiątkę. Co roku dołączają kolejne osoby, także klerycy, kapłani i siostry zakonne z całej Polski. Chętnych jest tak wielu, że już od kilku lat brzegiem morza idą dwie kilkudziesięcioosobowe grupy ewangelizatorów. Każda ma do pokonania inną trasę.

 

Sam Bóg jest Zaopatrzeniowcem

Powołana do istnienia przez ks. Radka akcja pod nazwą Ewangelizacja Nadmorska to nie tylko okazja do tego, by napotkanym ludziom mówić o Jezusie. To również – a może przede wszystkim – niezwykła sposobność ku temu, aby samemu doświadczać żywego Boga obecnego w naszym życiu. Doświadczenie tej obecności jest o tyle proste, że ewangelizatorzy działają o tzw. żebraczym chlebie. Przyjeżdżając do Koszalina jako bazy wypadowej, do kasy wspólnej oddają w depozyt wszystkie posiadane przez siebie pieniądze. W drogę wyruszają tylko z kilkoma rzeczami osobistymi i z karimatą, bez nawet jednej złotówki w kieszeni. Nie mają pieniędzy na smaczny obiad, nie mają ze sobą kart do bankomatu ani adresu, pod który mogliby się udać, gdy będzie się ściemniać. Śmiało można powiedzieć, że sam Bóg jest Zaopatrzeniowcem i Kwatermistrzem całej grupy. Niezawodnym… To On troszczy się o wszystko. Stawia na drodze ewangelizatorów ludzi, którzy zaskakują swoją hojnością, jak wtedy, gdy pewien anonimowy człowiek zaprosił do swojego hotelu blisko pięćdziesięcioosobową, zgłodniałą grupę ewangelizatorów na smaczny dwudaniowy obiad.

Bóg jest wielki. O tym, jak bardzo przemienia ludzkie serca wiedzą wszyscy, którzy wieczorami gromadzą się z ewangelizatorami na Mszach św. W czasie takich akcji nawet duża bazylika kołobrzeska wypełniona jest w całości. Jeszcze więcej o cudach, jakie Bóg działa w ludzkich sercach mogą powiedzieć kapłani, którzy przez kilka nawet godzin spotykają się z ludźmi w konfesjonałach.

Bogu dzięki za to, że w te wakacje – już po raz kolejny – na ulice nadmorskich miast i wsi znów wyruszą ci, którzy dzielić się będą z innymi swoją wiarą i doświadczeniem Boga. Oby to doświadczenie stało się również udziałem wszystkich, których spotkają na swoim misjonarskim szlaku.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 46

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...