Home Temat numeru Musimy o tym mówić

Zbudował studio filmowe w Ghanie a dziś pokazuje całemu światu, jak za wiarę cierpią chrześcijanie. Michał Król – 27-latek, który od pięciu lat współpracuje z Salezjańskim Wolontariatem Misyjnym „Młodzi Światu”.

Michał przyjechał do Krakowa na studia na Uniwersytecie Ekonomicznym. To wtedy w regionalnej telewizji zobaczył reportaż o Salezjańskim Wolontariacie Misyjnym „Młodzi Światu”. Zdziwił się, gdy usłyszał ks. Adama Parszywkę SDB prezentującego swoich wolontariuszy, którzy studiowali kilka kierunków a dodatkowo znajdowali czas i ochotę na pomoc misjom. „Jak zobaczyłem ten reportaż, to stwierdziłem, że to fajni ludzie (studiują po trzy kierunki, a ja ledwo dostałem się na mój jeden…) i może spróbowałbym do nich dołączyć” – wspomina Michał. Informacje o SWM znalazł w Internecie. Spotkania odbywały się w poniedziałki. Chciał się nawet wybrać, ale wydawało mu się, że z Kazimierza, na którym wówczas mieszkał, na Tyniecką 39 jest bardzo daleko [ta odległość to ok. 3 km – przyp. red.]. Z powodu tej mniemanej ogromnej odległości odkładał wizytę przez rok. Gdy poznał nieco Kraków, odległości stały się mniejsze i w końcu zawitał do salezjańskiego ośrodka.

Co w SWM „Młodzi Światu” zatrzymało go na pięć lat? Co zobaczył w spotkanych tam ludziach? „Wtedy nie pytałem już ile kierunków studiują, ale zobaczyłem bezinteresowną pomoc drugiemu człowiekowi” – mówi Michał i dodaje, że ważnym było dla niego też odkrycie, że zaangażowani w wolontariat misyjny niekoniecznie muszą wyjeżdżać na misje, ale mogę też misjom pomagać w Polsce. „Jak zobaczyłem, ile serca ci ludzie wkładają w swoją codzienną pracę, to stwierdziłem, że w miarę swoich możliwości chcę im pomagać” – opowiada Michał i zauważa, że zatrzymała go też paleta różnorodnych zadań, które czekają w wolontariacie misyjnym. Mówi, że zajmował się tam prawie wszystkim – od pomocy w księgowości przy kserowaniu faktur, przez budowę iglo (sic!) aż po produkcję filmów, którą zajmuje się aktualnie. „Przez tych pięć lat robiłem tyle różnych rzeczy, o których w życiu nie pomyślałbym, że mogą być moim udziałem”.

W jednym z największych ośrodków akademickich w Polsce studenci mieli i mają do dziś wiele możliwości wolontariatu. Ale Michała od dłuższego czasu interesowała tematyka misyjna. Z dużym zaciekawieniem zawsze słuchał opowieści misjonarzy, którzy przyjeżdżali do Polski i myślał, że może kiedyś jemu samemu udałoby się dokądś wyjechać. W SWM „Młodzi Światu” do misyjnej działalności przekonał się jeszcze bardziej, bo zobaczył jak to wygląda od strony organizacyjnej. Potencjalny wolontariusz przez rok przygotowuje się do wyjazdu. Jego podanie jest rozpatrywane pod względem umiejętności i potrzeb danej placówki misyjnej. Michał zauważył, że większość wolontariuszy decyduje się na pracę z dziećmi czy pomoc w szkołach. Dziś by pewnie podjął się takich zadań, ale wówczas nie widział się ani w roli nauczyciela, ani jako wychowawca dzieci i młodzieży. Myśl o wyjeździe misyjnym oddalała się. To wtedy pojawiło się zapotrzebowanie na ludzi, którzy zbudują studio filmowe w …Ghanie.

Od afrykańskiego studia filmowego
do dokumentów o prześladowaniach chrześcijan

Salezjanie w Ghanie prowadzą swój dom. Studia filmowego potrzebowali na własne potrzeby – do produkcji materiałów edukacyjnych dla dzieci i młodzieży. Poza tym telewizja i radio są wśród Ghańczyków bardzo popularne, ale poziom rodzimych mediów jest dość słaby. Profesjonalnie przygotowane materiały przez ośrodek salezjański miały szansę trafić do krajowych mediów a tym samym do szerokiej publiczności. Drugim celem, dla którego zdecydowano się na budowę studia była chęć pokazania działalności zgromadzenia zakonnego w całej zachodniej Afryce.

Michał o filmie nie wiedział prawie nic, nie potrafił używać kamery, ale ten projekt zdecydowanie różnił się od większości pozostałych, dlatego chłopak postanowił się zaangażować. Przed wyjazdem przeszedł szkolenie pod czujnym okiem ks. Romana Sikonia SDB na Tynieckiej 39, gdzie było studio filmowe. Podobne mieli wspólnie zorganizować w Ghanie. Chodziło o zakup sprzętu dostosowanego do tamtejszych potrzeb oraz o przeszkolenie ludzi. Ks. Romek po trzech miesiącach musiał wracać do Polski. Michał w Afryce spędził blisko dwa lata.
Dziś, żeby pokazać Polakom, co robią salezjanie w Ghanie, nie potrzeba wysyłać ekipy znad Wisły do Afryki – wystarczy poprosić o konkretny reportaż, który stworzą miejscowi ludzie, bo potrafią i mają odpowiedni sprzęt. Duża w tym zasługa Michała.

Po prawie dwóch latach chłopak wrócił do Polski. Salezjanie chcieli rozwijać swoją działalność filmową. Michał dostał propozycję zatrudnienia. „SWM „Młodzi Światu” od jakiegoś czasu współpracował z Maciejem Grabysą z TVP Kraków. Zostałem wtedy operatorem projektu o bezdomnych, który realizowaliśmy u braci albertynów. Później razem to montowaliśmy w studiu na Tynieckiej. Maciek przyszedł kiedyś z książką: „Pomoc Kościołowi w Potrzebie – raport o prześladowaniach” i powiedział, że byłoby fajnie, gdybyśmy skupili się na temacie prześladowanych chrześcijan. To był 2012 rok. Wtedy mało się o tym mówiło. A w Egipcie dochodziło do masowych mordów, podpaleń kościołów. Stwierdziliśmy z księdzem Adamem, że trzeba w to wejść, że musimy o tym mówić, skoro mamy studio, mamy kamerę, mamy ludzi i jest Maciek, który chce się w to zaangażować. Robimy to od trzech lat” – opowiada Michał, który jest współautorem serii filmów „Prześladowani, zapomniani” o prześladowaniu chrześcijan na całym świecie.

Jako pierwszy powstał film „Być Koptem” o egipskich chrześcijanach wyznania koptyjskiego. Później Król z Grabysą pojechali na pogranicze libańsko-syryjskie i już w 2013 roku zbierali świadectwa ludzi uciekających z Syrii. Wtedy jeszcze nikt nie mówił, że to początek rodzącego się Państwa Islamskiego. Tak powstał film „W pułapce wojny” o syryjskich chrześcijanach. Następnie filmowcy z SWM „Młodzi Światu” zajęli się sprawą Asii Bibi – pakistańskiej chrześcijanki skazanej na śmierć za rzekome bluźnierstwo przeciw Mahometowi. Ich film dostępny na płytach DVD może być dowodem w sprawie więzionej nadal kobiety, bo dokumentuje wypowiedzi głównych oskarżycieli, którzy przyznają, że nie byli bezpośrednimi świadkami zdarzenia. Z filmem „Uwolnić Asię Bibi” Król z Grabysą byli na festiwalu w Birmie. Przy tej okazji nakręcili zdjęcia do dokumentu o sytuacji Karenów. Planują także film „W imię wolności” poświęcony ideologii gender, do którego nagrania zrobili we Francji. Ostatnio odwiedzili Irak, Kurdystan i Turcję i przygotowują dokument o tamtejszej sytuacji chrześcijan – „Insha Allah – Krew męczenników”.

Od pasji do odpowiedzialności

W kościelnych organizacjach trudno o wysokie zarobki, ale Michał mówi, że da się za to przeżyć. Poza tym nie wylicza salezjanom godzin swojej pracy. Chce nadal zajmować się produkcją filmową, bo widzi w tym sens. W planach są kolejne dokumenty o prześladowaniach chrześcijan. Poza tym ta praca przynosi innego rodzaju bogactwo.

Co więcej o świecie, o życiu wie człowiek, który jako wolontariusz zaczynał mówić o złu doświadczanym przez wyznawców Chrystusa? W Kurdystanie mieszkali w obozie dla uchodźców. Michał cały czas myśli o rodzinach, które śpią tam w namiotach. Czasami nie chce mu się wstać do pracy, ale jak pomyśli, w jakich warunkach żyją ludzie, którzy musieli uciekać ze swoich domów, bo nie wyrzekli się Chrystusa i nie przeszli na islam, to wzrasta w nim poczucie odpowiedzialności za to, co robi na co dzień.

„Jak byłem w tym namiocie, w pewnej chwili zerwała się wichura i zniszczyła całe wejście do namiotu. Gwałtownie próbowałem wszystko łapać, a kobieta, która była w środku z dziećmi zaczęła się tylko uśmiechać. Ja byłem przerażony, bo kobiecie zawalił się sufit prowizorycznego mieszkania a ona się śmieje i mówi, że będzie dobrze… Podziwiam tych ludzi, którym przychodzi żyć w takich warunkach, a przecież wystarczyło jedno słowo „tak” dla islamu… Odwiedzając takie miejsca, spotykając ludzi na całym świecie zastanawiam się, co ja zrobiłbym w ich sytuacji. Czy aby chronić własną rodzinę nie wyrzekłbym się swojej wiary? Na szczęście nie jestem w takiej sytuacji i nie muszę odpowiadać na takie pytania. Ale zastanawiam się też czy jestem na to gotowy, żeby bronić swoich przekonań, gdy ktoś przystawi mi pistolet do głowy” – mówi Michał.

Ten obszar wolontariatu misyjnego, w który zaangażowany jest Michał nie polega na bezpośredniej pomocy potrzebującym. Chłopak nie zawozi do miejsc konfliktów i prześladowań leków czy żywności. Ich zadanie jest inne. Pokazać Europie i całemu światu zachodniemu problem chrześcijan, którzy umierają za wiarę, którzy ze względu na Chrystusa są okrutnie mordowani. Po pierwsze, w swoich filmach starają się pokazać nie tylko aktualną sytuację, ale szukają jej przyczyn. Po drugie, chrześcijanom żyjącym w komfortowych warunkach (np. w Europie) stawiają pytania o ich wiarę. Po trzecie, pytają każdego odbiorcę co zrobi, żeby pomóc prześladowanym braciom w wierze.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 43

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...