Home Temat numeru McKleryk – jak trafiłem do amerykańskiego seminarium

Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że będę studiował w seminarium w Chicago i przygotowywał się do posługi kapłańskiej w Stanach Zjednoczonych, pogratulowałbym mu jedynie bujnej wyobraźni i odszedłbym z uśmiechem na ustach. Dziś studiuję teologię w Seminarium Mundelein w Chicago, wróciłem z kursu hiszpańskiego w Meksyku i na roczniku seminaryjnym mam kolegów dosłownie z całego świata. Jak Bóg tym pokierował, że się tam znalazłem? Oto moja historia.

 

Boża wola czy moja wola?

To było na drugim roku studiów filozoficznych w Wyższym Seminarium Duchownym w Krakowie. W Wielkim Poście 2012 roku do Krakowa przyjechał ks. Marek Kasperczuk, który w tym czasie był rektorem Seminarium Biskupa Abramowicza w Chicago. Wyjaśnił, że to seminarium jest programem przygotowawczym dla polskich kleryków, którzy zdecydują się kontynuować formację seminaryjną w Chicago. Po roku inkulturacji i nauki języka angielskiego klerycy mieli kontynuować studia w seminarium dla Archidiecezji Chicago – Mundelein Seminary. Początkowo wszyscy byliśmy podekscytowani tą propozycją, ale szybko też zdaliśmy sobie sprawę z powagi takiej decyzji. Wyjazd tam wiązał się z poświęceniem swojego życia dla Kościoła w Stanach Zjednoczonych. Z daleka od rodziny, z daleka od przyjaciół, dosłownie na drugim końcu świata. Z trzech kleryków początkowo zainteresowanych propozycją ks. Kasperczuka pozostałem jedynym, który zdecydował się na wyjazd. Nie była to jednak decyzja łatwa do podjęcia. Dużą pomocą były rozmowy z moim ojcem duchownym i księdzem prefektem, a przede wszystkim modlitwa do Ducha Świętego o rozeznanie. Gdy już oswoiłem się z tą myślą, przyszedł czas na przekazanie tej informacji mojej rodzinie. W głosie mojej mamy rozpoznałem kompletne zaskoczenie. Rodzice zaakceptowali moją decyzję, ale upłynęły przynajmniej dwa tygodnie zanim mogli o tym spokojnie rozmawiać. Gdy już wspólnie ochłonęliśmy po pierwszym szoku, przyszedł czas na składanie podania o wizę do Stanów, przygotowania do wyjazdu i odświeżanie kontaktu z daleką rodziną, która mieszka w Chicago. W ten sposób 11 sierpnia 2012 roku, gdy z lotniska Okęcie w Warszawie samolot typu Dreamliner wzbił się w powietrze w stronę Chicago, rozpoczął się nowy, przełomowy etap w moim życiu.

 

purchase nolvadex Learning American Style

Po przylocie poznałem jeszcze dwóch kleryków z Polski, Łukasza i Marka, oraz Matusa, studenta ekonomii ze Słowacji, który po studiach zdecydował się wstąpić do seminarium o charakterze misyjnym. Było nas czterech w Seminarium Biskupa Abramowicza – śmialiśmy się, że czterej pancerni. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że będziemy mieszkać w jednym budynku z seminarzystami z Casa Jesus, podobnym seminarium jak nasze, ale dla kleryków z Ameryki Południowej. Grono znajomych poszerzyło się więc o seminarzystów m.in. z Meksyku, Kolumbii, Ekwadoru, Republiki Dominikany. Już wtedy dostaliśmy lekcję z różnorodności kultur, gdy we wspólnej kaplicy mieliśmy przygotować liturgię. Wspólna Eucharystia jednak pokazała, że Kościół katolicki rzeczywiście jest powszechny i otwarty na wszystkie narodowości. Msza święta rozpoczynała nasz dzień i wprowadzała do głównego zadania jakie jest stawiane klerykom w Seminarium Biskupa Abramowicza i Casa Jesus – inkulturacja i nauka języka angielskiego. W tym celu od poniedziałku do czwartku studiowaliśmy angielski na uczelni University of Illinois at Chicago – w skrócie UIC. Lekcje były podzielone na cztery działy – reading, writing, listening i speaking. W sumie – 6 godzin dziennie. Po pewnym czasie prościej było się wysłowić po angielsku niż po polsku. Intensywna nauka angielskiego przyniosła owoc w postaci większej pewności siebie w codziennych rozmowach z Amerykanami. Na początku nawet wyjście do sklepu po zakupy wydawało się wyczynem językowym, a polskie ucho nie przyzwyczajone do amerykańskiego akcentu nie pomagało w konwersacji. Dzień za dniem mijał i język angielski stał się jakby drugą naturą. Okazją do praktyki były nie tylko lekcje w klasie, ale także wycieczki po Chicago oraz wyjazd na Święto Dziękczynienia (Thanksgiving) do amerykańskiej rodziny. Więzy przyjaźni zaczęliśmy zacieśniać nie tylko ze znajomymi z uczelni, ale także z seminarzystami z Casa Jesus. Z racji na ich pochodzenie, wspólnym mianownikiem było zamiłowanie do piłki nożnej. Z tego powodu w pobliskiej szkole organizowaliśmy sobie mini turnieje, typu Polska – Reszta Świata. Trzeba przyznać że Latynosi mają dryg do piłki nożnej, co zresztą ostatni mundial pokazał. Zostawiając jednak sport na boku, pod koniec roku nauki angielskiego wszyscy musieliśmy zdać egzamin językowy zwany TOEFL (Test of English as a Foreign Language). Wynik powyżej 550 punktów na 670 gwarantował przyjęcie do Seminarium w Mundelein. Gdy sądny dzień nastał, okazało się, że nasza czwórka z Abramowicza uzyskała wyniki otwierające nam drogę do Mundelein. Etap przygotowania językowego więc się zakończył – teraz przyszedł czas na studiowanie teologii po angielsku i bezpośrednie przygotownie do posługi kapłańskiej.

 

Teologia po angielsku i braterstwo cheap Lasix

Pierwsze wrażenie z Seminarium w Mundelein było niezapomniane. Oto trafiłem do uczelni, która jest minimiasteczkiem ulokowanym pośrodku lasu, nad brzegiem jeziora. Malowniczość tego miejsca jest niesamowita – wysokie budynki w stylu kolonialnym połączone są siatką alejek, które zachęcają do wolnych spacerów i delektowania się widokiem. Świadomość, że to miejsce będzie przez najbliższe cztery lata moim domem i szkołą wzmagała tylko poczucie wdzięczności Bogu, że obdarzył mnie takim błogosławieństwem. Wielkość kampusu uniwersyteckiego i różnorodność budynków była z początku przytłaczająca dla nowych studentów – z tego względu seminarium organizuje tzw. orientation week, tydzień wprowadzający dla nowych kleryków. W tym czasie starsi koledzy tłumaczą topografię kampusu seminarium, rozkład zajęć i kwestie administracyjne. Po tym tygodniu nadszedł czas na duchowe przygotowanie do rozpoczęcia roku formacyjnego – rekolekcje. Polegały one na tygodniu milczenia i słuchania konferencji wygłaszanych przez naszych ojców duchownych. Po tym czasie przygotowawczym rok akademicki i formacyjny mógł się w pełni rozpocząć. Myśląc o studiowaniu teologii po angielsku z początku odczuwałem pewien lęk, że nie wszystko zrozumiem z wykładów i że wykładowcy będą używać skomplikowanych terminów. Moje obawy jednak się nie potwierdziły. Profesorowie zdają sobie sprawę z tego, że na sali są również studenci nieangielskojęzyczni i widać, że starają się tłumaczyć zagadnienia w sposób klarowny. Co do zaś skomplikowanych terminów, wiele z nich ma podłoże łacińskie, co pomaga domyśleć się ich znaczenia. Poza tym, amerykańscy koledzy z klasy służą pomocą, gdy studenci zagraniczni mają problemy ze zrozumieniem wykładów. Bardzo przydatnym pomysłem są tzw. study groups, gdy studenci organizują się w grupki i wspólnie tłumaczą treść zajęć pomagając sobie w ten sposób w nauce. Również zasoby biblioteki seminaryjnej i jej dostępność znacznie ułatwiają studiowanie. Biblioteka ma wydzieloną część z kanapami i fotelami, która doskonale nadaje się na dyskusje teologiczne. Studia seminaryjne ukierunkowane są na praktyczne zastosowanie. Z tego względu raz w tygodniu klerycy wyjeżdżają na praktykę duszpasterską do parafii chicagowskich, gdzie uczą katechezy lub pomagają w prowadzeniu grup młodzieżowych. Wiedza z wykładów pomaga odpowiedzieć na konkretne pytania młodzieży dotyczące wiary katolickiej. Ludzie są naprawdę głodni wiadomości o Kościele i ten fakt jest wielką motywacją do studiowania. Nauka jednakże jest tylko częścią życia w Mundelein. Obecność na kampusie boisk do piłki nożnej, baseballu, tenisa ziemnego i sali gimnastycznej sprzyja budowaniu więzi braterskich poprzez sport. Rzeczą wyjątkową jest położone niedaleko seminarium pole golfowe, gdzie klerycy mogą ćwiczyć sport Tigera Woodsa. Mundelein kładzie duży nacisk na budowanie bratestwa między seminarzystami, które w przyszłości może zaowocować kapłańskimi przyjaźniami. Studenci mieszkają w tzw. camach, a na każdym camie mieszka ksiądz, który jest jego opiekunem. Seminarzyści z poszczególnych camów mają w ciągu roku zorganizować jedno wydarzenie dla całego seminarium. W zależności od camu do tych wydarzeń należą m.in. noc karaoke, noc kręgli (bowling night), grill hiszpański (hispanic cook-out), noc kasyna (casino night – dochód z tego wydarzenia przeznaczony jest na cele charytatywne, np. pomoc seminarzystom z Kuby). Każde z tych wydarzeń jest okazją do budowania większej węzi braterskiej między mieszkańcami camu i między wszystkimi seminarzystami. Klerycy również angażują się w pracę na rzecz ubogich. Grupa Peace and Justice Gospel of Life zajmuje się m.in. zbiórką odzieży i jedzenia dla ubogich, modlitwą przed klinikami aborcyjnymi i corocznym wyjazdem do Waszyngtonu na manifestację March for Life.

 

Jeden język to za mało

Na koniec parę słów o wakacjach amerykańskiego kleryka. W Mundelein po każdym roku są różne wakacyjne zobowiązania do wypełnienia. Po roku teologii jest kilka możliwości wyjazdowych. Jedną jest trzymiesięczny wyjazd do Omaha, stan Nebraska, na kurs IPF (Institute of Priestly Formation). Jest to program skoncentrowany na ignacjańskiej duchowości. Inną propozycją jest wyjazd na kurs języka hiszpańskiego do jednego z krajów Ameryki Południowej i Łacińskiej: Meksyku, Ekwadoru, Peru, Gwatemali. Osobiście w tym roku pojechałem na sześć tygodni do Meksyku na kurs hiszpańskiego i śmiało mogę powiedzieć, że to była wycieczka życia. Ale dlaczego hiszpański? Powodem jest duża liczba parafian w Chicago, którzy pochodzą z krajów latynoskich. Z tego względu zachęca się kleryków, aby nauczyli się hiszpańskiego, by efektywniej mogli służyć jako kapłani w Chicago.

Mógłbym jeszcze długo pisać o Mundelein i o Kościele w Stanach Zjednoczonych. Skończę jednakże z myślą, która towarzyszyła mi od momentu, gdy po raz pierwszy znalazłem się w USA – Kościół katolicki rzeczywiście jest uniwersalny i powszechny. Napawa mnie to dumą, że bez względu na szerokość geograficzną mogę spotkać brata lub siostrę w wierze, którzy kochają i uznają Jezusa za swojego Pana.

 

cheap dopoxetine Zainteresowanych szczegółami dotyczącymi Kościoła w USA czy też tamtejszej formacji seminaryjnej Przemek zachęca do elektronicznego kontaktu: przemyslaw.tomczyk88@gmail.com.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 28

Nie sięgam po fantastykę, ponieważ nie leży ona w kręgu moich zainteresowań literackich. Tym razem jednak sięgnęłam. Mogłabym przyznać, że nie miałam...