Home Temat numeru Koniec i początek

Życie potrafi zaskakiwać. Nieraz każe weryfikować plany. Zejść z obranej drogi i poszukać innej. Zmiany bywają trudne i wymagające, ale mądrze przeprowadzone oznaczają rozwój. Mobilizują, by zaczynać od nowa. Uczą, że każde wyjście jest wejściem gdzie indziej.

Kim będziesz gdy dorośniesz? – takie pytanie słyszał chyba każdy z nas. Koncepcje mieliśmy różne. Zmieniały się z wiekiem, doświadczeniami i przeżyciami. Jako brzdące marzyliśmy o własnej budce z lodami (bo będzie można je cały czas jeść) albo o tym, by, jak Wojtek z książki dla dzieci, zostać strażakiem; ewentualnie astronautą, modelką, piosenkarką, sportowcem. Z ogólnych planów wyłaniały się z czasem te bardziej konkretne, którym trzeba i warto było pomóc – nauką, rozwijaniem pasji, treningiem. Aż stawały się życiem, spełnionym i szczęśliwym. A niektóre mijały. Po latach wspominamy je z uśmiechem, a nawet politowaniem.

Ludzkie życie to droga, podzielona na różne etapy. Nie zawsze prosta i oczywista. Nie zawsze tylko jedna do wyboru. Najważniejsze, by iść i nie bać się tego, co czeka za kolejnym zakrętem. By wiedzieć, że nie zawsze da się (i nie zawsze trzeba) wybierać najbardziej oczywistą ścieżkę albo tę, którą wydeptali już inni.

 

Uwaga, zmiana!

Czasem nie lubimy zmian – przyzwyczajamy się do określonego sposobu życia, „wchodzimy w rolę”. Nie zawsze jednak czytamy ją ze zrozumieniem i często za szybko uczymy się jej na pamięć. Pozorna stabilizacja nas uspokaja, daje poczucie pewności i – w pewnym stopniu – wygodę. Konieczność zmian często wiąże się z napięciem, zdobywaniem czegoś od początku, podejmowaniem nowego wysiłku, koniecznością przyswajania kolejnych umiejętności, spotykaniem nowych (zawsze na początku obcych) ludzi i otwieraniem się na nich, modyfikacją stylu i przyzwyczajeń. Nieraz jest dość brutalnym zburzeniem czegoś, co jakiś czas pieczołowicie budowaliśmy. Łatwo wówczas o bunt, złość i pretensje. Bo przecież tak się starałem, tak pracowałem, tak chciałem…

Z drugiej strony utrwalona niechęć do zmian wiąże się z ryzykiem stagnacji, nudą, zatrzymaniem własnego rozwoju, pustką, pogłębiającym się zamknięciem na to, co jeszcze może przynieść nam życie. I w gruncie rzeczy ze smutkiem kogoś, kto już niczego nie oczekuje i niczego nie chce.

Czasem zmian bardzo potrzebujemy – bo czujemy się niespełnieni, nie na swoim miejscu, bywamy przemęczeni i zniechęceni, albo roznosi nas na tyle, że nie jesteśmy już w stanie wytrzymać ani tam, gdzie żyjemy, ani tak, jak żyjemy.

 

Wypijmy za błędy nolvadex online

Zdarza się, że nasza aktualna sytuacja życiowa jest wynikiem pochopnej i nieprzemyślanej decyzji, która okazała się błędem. Błąd jest w życiu potrzebny – bywa pierwszym i bardzo istotnym impulsem do podjęcia czegoś nowego. Nie bez powodu mówimy, że człowiek uczy się na błędach. A więc i z nich trzeba się cieszyć, bo dzięki nim mamy szansę stawać się innymi, często lepszymi i szczęśliwszymi ludźmi.

„To już koniec” – mawiają czasem ci, których własne losy zaskoczyły szczególnie mocno. Poczucie dezorientacji, lęk, bezradność, rezygnacja – to chyba najczęściej towarzyszące takim chwilom odczucia. „Życie toczy się dalej” – przekonują inni i wcale nie jest to tanie pocieszanie. To pierwszy znak, że koniec jednego może oznaczać początek czegoś nowego. A to nowe można zacząć już z większym bagażem doświadczeń, z inną, głębszą dojrzałością, nowym, mądrzejszym (o ten popełniony błąd właśnie) spojrzeniem na rzeczywistość.

Zmiany wpisane są w życie, a więc i w ustalane sobie w nim cele, również te, które są wytycznymi określającymi nasze powołanie. Powołanie to życie – bo to właśnie ta droga, która, właściwie odczytana i podjęta, ma nas doprowadzić do pełni człowieczeństwa i szczęścia – w małżeństwie, kapłaństwie, zakonie, w podjętej pracy. Wszystko, co nas na tej drodze spotyka, jest „po coś” – nawet, jeśli nie od razu da się ów sens wyłapać i go przynajmniej z odrobiną pokory przyjąć. Nawet, jeśli burzy wszystko, co wydawało nam się niezniszczalne.

 

Zakręt na drodze acquire Antabuse

Gotowość na przyjęcie zmian jest aktem odwagi i uczciwości względem siebie i innych. Przyznanie się do błędnego wyboru, to oznaka siły do tego, by wybrać jeszcze raz. To okazanie miłości wobec bliźnich, których nie narażam na swoje frustracje i rozczarowania. To również świadomość, że nie zawsze jestem idealnym projektantem własnej teraźniejszości i przyszłości. Nawet wówczas, gdy decyzja, którą podejmuję wydaje się być, moim zdaniem, najlepsza, a nawet najświętsza – mogę się mylić. Na płaszczyźnie religijnej wiąże się to z zaufaniem Bogu i Jego planom, budowanym względem nas w oparciu o Jego miłość. „Chcesz rozśmieszyć Pana Boga? Powiedz Mu o swoich planach” – powtarzają czasem ci, którzy stają na rozdrożach i okazuje się, że nie szli do końca tak, jak powinni. To mądre powiedzenie, pod warunkiem, że nie utwierdza nikogo w przekonaniu, że Bóg lubuje się w mnożeniu człowiekowi trudności w drodze i w podkładaniu mu kłód jednej za drugą. Ludzkie losy już wiele razy były dowodem na to, że głównym komplikującym codzienną życiową wędrówkę jest sam człowiek – zwłaszcza wtedy, gdy uparcie trzyma się własnej wizji i gotowy jest dążyć do niej nawet po trupach, albo tylko dlatego, że nic lepszego nie wymyślił.

Warto dać się zaskoczyć i w tym życiowym zaskoczeniu trochę się wysilić. Nie bać się szukać, bo tylko tak można znaleźć. To dobra, sprawdzona droga do tego, by zdobyć mądrość i szczęście. Nie tylko tu, na ziemi, ale i Tam, gdzie zmian już nie będzie, bo nie będą potrzebne. W niebie drogi są proste. Bo jest tam wszystko, czego pragniemy, potrzebujemy i możemy zdobyć. dopoxetine reviews

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 63

W historii Narodu Wybranego było wiele kobiet, które odegrały w niej jakąś rolę, mniej lub bardziej ważną. Była Ewa, a tuż za...