Home Temat numeru Józef od Matki Bożej

Jest wiele dowodów na to, że pobożność maryjną ksiądz Józef Kalasancjusz wyniósł ze swego rodzinnego domu, z Peralta de la Sal. Rodzice sami zadbali o to, by Maryja miała w ich domu szczególne miejsce i by dzieci od najmłodszych lat uczyły się miłości do Matki Bożej. Trudno więc dziwić się temu, że – jak wspominał kiedyś jeden z przyjaciół Kalasancjusza z lat młodości – Józef miał do Matki Bożej tak wielkie nabożeństwo, że nawet swoim kolegom w szkole opowiadał o Jej nadzwyczajnych cnotach i łaskach. Nie mógł wiedzieć o tym z książek, bowiem wtedy jeszcze nie potrafił czytać. Z postacią Maryi i z Jej niezwykłymi interwencjami zapoznawała Józefa jego własna matka.

Tak, jak nie brakuje dowodów na to, że mały Józef wyróżniał się nabożeństwem do Maryi, tak samo nie brakuje dowodów na to, że od najmłodszych lat on i cała jego rodzina cieszyli się Jej szczególną opieką. Jako sztandarowy niemal przykład można przywołać ciężką chorobę młodego Józefa. Bez wątpienia w rodzinie Calasanz był to niezwykle trudny czas. Czas próby. Kolejni lekarze, pochylający się nad Józefem, rozkładali ręce, nie dając wielkich szans na powrót do zdrowia. Dramat był tym większy, że chory już wtedy bardzo pragnął podjąć drogę życia kapłańskiego, na którą jednak wciąż nie otrzymywał zgody od swojego ojca.

To właśnie na łożu choroby Józef zwrócił się do ojca i niejako wymusił na nim obietnicę: ,,Jeśli ja wyzdrowieję, ty pozwolisz mi na kapłaństwo!”. Ojciec słowa syna odebrał jako przysłowiową ostatnią deskę ratunku. Mając świadomość, że Józef umiera, zgodził się. Przyrzekł, że jeśli Bóg przywróci do zdrowia jego syna, ten będzie mógł podjąć drogę życia kapłańskiego. Była zgoda… Pozostało tylko czekanie na cud. Pan Bóg widocznie lubi takie obietnice, bo już po kilku dniach Józef odzyskał zdrowie. Do końca swoich dni wierzył, że stało się to właśnie dzięki modlitwom zanoszonym do Matki Bożej.

Od tamtej pory Maryja odbierała w domu rodziny Kalasancjuszów jeszcze większą cześć. Nikt już nie wątpił ani w cudowną interwencję Matki Bożej, ani w to, że wolą Bożą dla Józefa jest sakramentalne kapłaństwo. On sam nigdy nie zapomni o tej wielkiej łasce, której doświadczył i kiedyś sam, po powołaniu do życia Zakonu Szkół Pobożnych, obierze Maryją za jego pierwszą Patronkę. W zakonnych dokumentach często będzie przypominał o tym, że pijarzy są zakonem maryjnym. 

Sam siebie będzie nazywał Józefem od Matki Bożej. Jeden z żyjących w czasach Kalasancjusza hagiografów napisze później: „O kulcie ks. Józefa i szczerej pobożności do Najświętszej Dziewicy świadczy nie tylko jego imię zakonne, nawiązujące bezpośrednio do Matki Bożej, ale także inne fakty z jego życia. M.in. to, że w wigilię Jej świąt nakazywał zawsze swoim duchowym synom regułę pokutną. Nakazywał także częste odmawianie Litanii ku czci Najświętszej Panienki, a także Psalmy i Antyfony odwołujące się do Matki Bożej. Wreszcie – dla całego Zakonu – ustanowił okrągły herb, cały promienisty, w którym przedstawione są w skrócie litery łacińskie i greckie oznaczające Maryję – Matkę Bożą, z koroną i krzyżem”.

Świadectw, mówiących o pobożności maryjnej ks. Józefa, jest o wiele więcej. I trudno się dziwić, bowiem założyciel pijarskiego Zakonu na wszelkie sposoby próbował rozpalać w swoich współbraciach ducha maryjnego. Nalegał na to, by modlitwy kierowane bezpośrednio do Maryi były odmawiane przez wszystkich braci każdego dnia. Zapewniał, że Maryja zawsze przyjmuje każdą pobożność, a kiedy któryś ze współbraci opadał z sił i wchodził w doświadczenie jakiejś choroby, ojciec Józef zawsze nakazywał ufną modlitwę przez wstawiennictwo Matki Bożej. Miał w pamięci już przecież doświadczenie swojego cudownego uzdrowienia. 

Ta sama zachęta do wierności Maryi dotyczyła momentów, kiedy zakonnicy doznawali różnego rodzaju pokus. Mawiał często do kuszonego tak, jakby chciał go przekonać, że Maryja jest rzeczywiście niezawodną Wspomożycielką wiernych: „Zważ na to, iż jesteśmy ubogimi Matki Bożej, a nie ubogimi ludzi. Niech więc nasze nalegania będą kierowane do naszej Matki, a nie do ludzi, ponieważ Ona nigdy nie nuży się żadnymi naszymi utrapieniami, a ludzie tak”.

Kalasancjusz był rozmiłowany także w modlitwie różańcowej. Dbał usilnie o to, by żaden dzień nie minął mu bez zwrócenia się do Najświętszej Panienki. Sam ułożył modlitwę, która do dziś znana jest w pijarskich środowiskach jako Koronka Dwunastu Gwiazd. W tej modlitwie rozważa się szczególnie tajemnicę obecności Maryi w relacji do Trójcy Świętej.

Pobożność maryjna jest bardzo charakterystycznym elementem duchowości Kalasancjusza. Maryja była dla niego swego rodzaju ideałem, który pragnął coraz bardziej poznawać i przekazywać innym. Pragnął, by jego duchowi synowie i dzieci przekazane pod jego opiekę, nieustannie zbliżali się do Maryi. Troskę o pogłębianie relacji do Matki Bożej bez trudu – niczym testament naszego Ojca Założyciela – znajdujemy także w Konstytucjach Zakonu, które on sam napisał. 

„Będziemy wiernie pielęgnować cześć do Najświętszej Maryi Panny, Patronki naszego Zakonu, i z synowskim oddaniem obchodzić Jej uroczystości (…). W planowaniu naszych praktyk pobożności przyznamy godne miejsce modlitwom uświęconym naszą tradycją i dostosowanym do naszych czasów, szczególnie Różańcowi i Koronce Dwunastu Gwiazd. Zgodnie z naszym zwyczajem będziemy kończyć wspólne modlitwy jakimś aktem maryjnym” (punkt 67 zakonnych Reguł).

Tak było kiedyś, za czasów św. Józefa Kalasancjusza. Tak jest dziś – we wszystkich domach i wspólnotach Zakonu Szkół Pobożnych.

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 145

Melania miała 15 lat, Maksymin 11. Żadne z nich nie chodziło do szkoły. Nie umieli czytać, pisać, ani liczyć. Nie umieli się też modlić....