Home Temat numeru Jeżeli chcesz

Co roku w Wielkim Poście organizowane są rekolekcje szkolne. W wielu placówkach to trzy dni wolne od zajęć dydaktycznych. Wszystko po to, by ułatwić dzieciom i młodzieży udział w Eucharystii i spowiedzi świętej. Po liceum już wolnego na to nie będzie – tłumaczę moim uczniom.

Po co?

Powtarzam w kółko, że rekolekcje są ważne i potrzebne. Że to szansa na dowiadywanie się czegoś o sobie, o swoich relacjach z Panem Bogiem i z bliźnimi. Na odkrywanie, co robić, by przebaczać; jak się modlić, jak reagować na cierpienie czy zranienie; jak walczyć, gdy dopadają nas złe myśli, pokusy i zło, jak błogosławić, czyli życzyć dobrze innym ludziom.

Wszystko to pięknie brzmi. Ale nie wystarczy, by do rekolekcji młodzież naprawdę zachęcić. Poza tym wszelkie przygotowania do duchowego przeżywania Wielkanocy to indywidualna i intymna sfera religijności, w którą nie powinny wkraczać żadna rutyna, przymus i… szkolny obowiązek.

Jak?

Są katecheci, którzy mówiąc o rekolekcjach – zamiast prośbą wolą groźbą – bo to właśnie ten „obowiązek szkolny”, „bo postawię ci jedynkę”, „bo obniżą ci sprawowanie”. Efekty raczej nikłe, by nie powiedzieć: żadne. Do wiary, tak jak do miłości – nie można zmusić. Szantaż nikogo jeszcze do Pana Boga nie zbliżył.

Dobrze jest uczyć religii, budzić zainteresowanie poznawaniem jej, przekazywać zawarte w Piśmie Świętym, w liturgii i w nauczaniu, odpowiedzi na pytania o sens życia, cierpienia i radość, która może płynąć z wiary. Jeśli nauczyciel to potrafi, to niepotrzebny mu straszak w postaci złych ocen za brak aktywności w życiu religijnym. Bo wie, że wszystko ma swój czas i że są to nawet słowa z Biblii. Umie czekać. I wierzy – nawet w „niewierzących”. A jeśli nie potrafi? Kiedy tak myślę o sobie – że nie potrafię – pozostaje zawsze modlitwa. Za uczniów, za siebie. To pomaga.

Dlaczego?

Pewnie, że bym chciała, żeby przez te zbliżające się trzy dni, w parafii szkoły, w której pracuję był kościół pełen młodych ludzi. Oczywiste, że na nich czekam. Cieszę, gdy kogoś ze „swoich” na rekolekcjach widzę. Nieraz się tym naprawdę wzruszam, zwłaszcza wtedy, gdy do pierwszej ławki siadają raczej nie stali bywalcy Mszy św., jak maturzyści rok temu.

Dobrze wiem, że na wielu z nich trzeba jeszcze jakiś czas poczekać. Przyjdą. Jeśli nie teraz, może za rok. Na cierpliwości nikt jeszcze nie stracił. A modlić się mogę za nich nawet, kiedy ich nie ma.

Jedynek za rekolekcje nie stawiam i nigdy nie postawię. Krzyczeć i karać nie mam prawa. I nie chcę, bo nie pracujemy w szkole tylko po to, by młodzież, będąc w liceum, chodziła na rekolekcje. Jako katecheci odpowiadamy za kształtowanie ich relacji z Bogiem, a to jest kwestia całego życia, a nie trzech lat w szkole ponadgimnazjalnej.

Jest jeszcze jeden powód takiego mojego rozumowania. Myślę, że to powód najważniejszy. Bóg, którego kocham, o którym uczę i – mam nadzieję – świadczę, jest dżentelmenem. Nigdy nikogo do niczego nie zmusił. „Jeżeli chcesz” – powtarzał. A ja ośmielam się powtarzać to za Nim.

Wydaje mi się, że przedstawianie nauk rekolekcyjnych jako obowiązku uczniowskiego nie pomoże w niczym, a prawie na pewno zaszkodzi. Możemy znów dużo stracić. I coraz trudniej będzie to odbudowywać.
Starać się o te trzy dni rekolekcji naprawdę warto. A zgodnie z tymi staraniami niewątpliwie trzeba je dobrze przemyśleć i odpowiedzialnie przygotować. Zgłosić gotowość do współpracy z duszpasterzami i rekolekcjonistą. Odpowiednio dobrać temat przewodni. Aby podnosić atrakcyjność rekolekcji, sami możemy stwarzać  dodatkowe bodźce: dbać o jakość przekazu, piękną oprawę liturgiczną i muzyczną. Może trzeba zastanowić się wspólnie z uczniami – co zamiast upartych próśb i gróźb? I po prostu zrobić coś. Tak jak umiemy. Byle razem.

W końcu „gdzie dwóch lub trzech zebranych w imię Moje, tam jestem pośród nich”.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 36

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...