Home Temat numeru Jedno wspólne marzenie: Jezus!

Każdego z nas z Maryją łączy jedna rzecz – powołanie do pełni życia. Bóg w serce każdego z nas wlewa swoje marzenie. Maryja nadała mu ciało. Czy ja powiem Bogu „tak”? Czy odważę się dać życie marzeniu Boga?

Jeszcze ciągle brzmi w naszych uszach wezwanie papieża Franciszka skierowane do młodych w Krakowie: wstańcie z kanapy i załóżcie wyczynowe buty. Wstać i założyć buty to jednak dopiero pierwszy etap. Kolejny podpowiedział Ojciec Święty na ŚDM w Panamie – trzeba ruszyć w drogę. „Uczeń to nie tylko ten, który przybywa na dane miejsce, ale ten, który zaczyna zdecydowanie, który nie boi się podjąć ryzyka i wyruszyć w drogę. Jeżeli ktoś wyrusza w drogę, już jest uczniem. Jeśli stoisz w miejscu, przegrałeś. Trzeba zacząć iść, to jest największą radością ucznia” – mówił Franciszek w czasie otwarcia ŚDM w Panamie.

Papież zwrócił uwagę, że młodych ludzi wiele różni – mówią innymi językami, różnie się ubierają, etc. Ale jest jedna rzecz, która łączy wszystkich, niezależnie od koloru skóry, kraju pochodzenia czy statusu społecznego – każdy ma jedno marzenie. „Marzenie, dla którego Jezus oddał swoje życie na krzyżu, a Duch Święty zstąpił i naznaczył je ogniem w dniu Pięćdziesiątnicy w sercu każdego mężczyzny i kobiety, w sercu każdego, w twoim i moim sercu, także i twoim, w oczekiwaniu, że znajdzie miejsce, by się rozwijać i wzrastać. Marzenie to nazywa się Jezus, jest zasiane przez Ojca: Bóg, tak jak On, jak Ojciec, posłany przez Ojca z ufnością, że będzie wzrastać i żyć w każdym sercu. Jest to marzenie konkretne, które jest Osobą, które płynie w naszych żyłach, wstrząsa sercem i sprawia, że tańczy za każdym razem, kiedy słyszymy: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem. Po tej miłości, którą będziecie mieć jedni do drugich, wszyscy poznają, żeście uczniami moimi” – mówił Franciszek na Cinta Costera.

Bóg wlał w moje serce wielkie pragnienie, któremu na imię Jezus. Jego drugie imię, to oczywiście miłość. Jak pielęgnować w swoim życiu to Boże marzenie? Miłować z tą samą miłością, z jaką Chrystus umiłował mnie – a była to miłość pełna czułości, miłość wierna i ofiarna – aż po krzyż! Tej miłości nie da się przemilczeć, ona domaga się odpowiedzi, ona oczekuje mojej miłości.

„Miłość, która jednoczy jest miłością, która się nie narzuca ani nie przytłacza, miłość, która nie marginalizuje ani nie ucisza i nie milczy, miłość, która nie upokarza ani nie zniewala. Jest to miłość Pana, miłość codzienna, dyskretna i respektująca, miłość wolności i dla wolności, miłość, która leczy i uwzniośla. To miłość Pana, która wie więcej o powstaniach niż upadkach, o pojednaniu niż zakazach, o dawaniu nowej szansy niż potępieniu, o przyszłości niż przeszłości. Jest to milcząca miłość pomocnej ręki w służbie i dawaniu siebie, to miłość, która się nie pyszni, która się nie puszy, pokorna miłość, która daje się innym zawsze z wyciągniętą ręką. To jest miłość, która nas dzisiaj jednoczy” – mówi Franciszek.

Na końcu tego rozważania papież stawia mi pytania: czy wierzysz w tę miłość? czy wierzysz, że ta miłość jest warta zachodu? Jeśli tak, to Jezus mówi: „idź i czyń podobnie”. A papież za Nim powtarza: „idźcie i czyńcie podobnie. Nie lękajcie się kochać, nie lękajcie się tej konkretnej miłości, tej miłości, która ma czułość, tej miłości, która jest służbą, tej miłości, która daje życie”.

To samo marzenie Bóg wlał w serce Maryi i postawił jej to samo pytanie: czy wierzysz w moją miłość? Posłał do niej swojego anioła, przez którego zapytał: czy chcesz nieść to marzenie w swoim łonie i czy chcesz uczynić je żywym, uczynić je ciałem? Znamy odpowiedź Maryi, a czy znamy swoją?

„Zamknijmy wszyscy oczy i pomyślmy o Maryi. Nie była głupia, wiedziała, co czuło jej serce, wiedziała, czym jest miłość i odpowiedziała: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”. W tej krótkiej chwili milczenia, w której Jezus mówi każdemu – tobie, tobie, tobie: „Czy słyszysz to? Czy chcesz?”. Pomyśl o Maryi i odpowiedz: „Chcę służyć Panu. Niech mi się stanie według Twego słowa”. Maryja potrafiła powiedzieć „tak”. Odważyła się dać życie marzeniu Boga. O to właśnie pyta nas dzisiaj: Czy chcesz nadać ciało twoimi rękoma, twoimi stopami, oczyma, sercem marzeniu Boga? Czy chcesz, aby miłość Ojca otworzyła Tobie nowe perspektywy i prowadziła drogami, jakich nigdy sobie nie wyobrażałeś i o jakich nie myślałeś, nie marzyłeś ani nie oczekiwałeś, które radują i sprawiają, że serce śpiewa i tańczy?”.

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 145

Melania miała 15 lat, Maksymin 11. Żadne z nich nie chodziło do szkoły. Nie umieli czytać, pisać, ani liczyć. Nie umieli się też modlić....