Home Temat numeru Ciągle aktualna inspiracja dla młodych

O tym, dlaczego świecki stał się patronem dla zakonnika, opowiada o. Mariusz Rabczak SP, twórca polskiej strony o Pier Giorgiu Frassatim – www.frassati.pijarzy.pl.

W jakich okolicznościach odkrył Ojciec postać bł. Piotra Jerzego Frassatiego?

Kojarzyłem jego zdjęcie, które zobaczyłem u moich znajomych. A 17 lat temu cokolwiek na jego temat po raz pierwszy usłyszałem od mojej znajomej. Więcej dowiedziałem się w nowicjacie, gdy sięgnąłem po książkę o nim. Była to akurat książka napisana przez jego siostrę o jego umieraniu. Na tyle mnie zainteresował, że wybrałem go na patrona ślubów zakonnych, a właściwie mojego życia zakonnego.

Co wtedy pociągnęło Ojca, żeby wybrać Pier Giorgia na patrona swojego życia zakonnego. Przecież to był świecki człowiek…

Myślę, że była to normalność w życiu. To święty, który niedawno stąpał po ziemi a w jego życiu, w jego młodości było dużo radości i spontaniczności. Nie bał się też wyznawać swojej wiary. Imponowało mi jego praktykowanie miłosierdzia. On ciągle jest świadkiem dla ludzi młodych.

Są jakieś momenty w życiu, w których szczególnie się Ojciec do niego odwołuje?

Cały czas się odwołuję do niego, a zwłaszcza wtedy, gdy szukam przykładu życia, jakiegoś świadectwa.

W swojej pracy?

Tak, w pracy z młodzieżą. Pisałem o nim magisterkę, więc wiedzę miałem sporą, choć z biegiem lat i ona ucieka…

O czym Ojciec pisał?

„Aspekt chrystologiczny i maryjny w duchowości Piotra Jerzego Frassatiego”.

Staram się pamiętać o Frassatim także w moim życiu duchowym. Miałem okazję pielgrzymować do jego grobu, a w zeszłym roku to on miał okazję być u nas w Polsce.

Jego relikwie peregrynowały z okazji Światowych Dni Młodzieży.

Byłem wtedy u krakowskich dominikanów. Pielgrzymowałem też kilka razy do Turynu – do miejsca jego młodości i śmierci. Odwiedziłem katedrę, gdzie jest pochowany. Miałem okazję być też w Oropie, w sanktuarium maryjnym, do którego pielgrzymował Frassati czy w Pollone, gdzie często odpoczywał w willi swoich dziadków. W dwudziestą rocznicę beatyfikacji byłem na zjeździe osób, które są związane z Frassatim.

Jak Ojciec spotkał się z siostrzenicą Pier Giorgia Frassatiego Wandą Gawrońską?

Co roku można się duchowo włączyć w to, co jest proponowane na dzień jego urodzin – różaniec, droga krzyżowa, droga światła czy jakaś inna akcja. Jedna z takich inicjatyw była promowana przez „Niedzielę”. W gazecie był podany adres międzynarodowej strony o Frassatim, którą prowadzi właśnie pani Wanda Gawrońska oraz kontakt mailowy. Tak nawiązaliśmy pierwszy kontakt, a później kilkukrotnie spotykaliśmy się i w Polsce i we Włoszech.

Dziś głośno mówi się o możliwości kanonizacji Pier Giorgia.

Czekamy i modlimy się o to. Od wielu lat sporo osób modli się o cud za jego wstawiennictwem. Każdy, kto jest związany blisko z jakimś błogosławionym chce, żeby został ogłoszony świętym.

Skoro mowa u cudach – doświadczył Ojciec jakiegoś za wstawiennictwem Pier Giorgia?

Stale przez jego wstawiennictwo powierzam Panu Bogu młodzież, z którą jest mi dane pracować w duszpasterstwach.

Co młodych może inspirować we Frassatim?

Przypominam między innymi jego słowa zapisane w listach do przyjaciół, że „katolik nie może być smutny”. To jest równocześnie zaproszenie do spowiedzi czy do przemiany życia, żeby tę wartość odzyskiwać. Zwracam młodzieży uwagę na świadectwo jego chrześcijańskiego życia albo na to, jak ważny dla niego był różaniec, którego nie bał się odmawiać i w różny sposób kombinował, żeby zachęcić do tego innych.

Eucharystia była dla niego wielką wartością – gdy wiedział, że gdzieś w górach nie będzie mógł być na Mszy św., to wolał zrezygnować z wycieczki. Często prosił kapłanów, żeby odprawili Mszę św. wcześnie rano, żeby mógł w niej wziąć udział przed jakimś swoim wypadem; dowoził także innych ludzi, żeby mogli uczestniczyć w Eucharystii.

Jest też dla mnie wzorem osoby, która umie trwać przy Chrystusie. Adoracja, w której często uczestniczył dawała mu siły do dzieł miłosierdzia. Mówił, że tak jak Chrystus przychodzi do niego w Eucharystii, tak on idzie do Jego biednych. Może być wzorem dla popularnego dziś wolontariatu – najpierw czerpać miłość od Chrystusa, by tę miłość dawać Chrystusowi w potrzebujących.

To wszystko może dziś młodych nadal inspirować? Sto lat później?

Może jesteśmy w kolejnym wieku, ale trudności, problemy czy walka duchowa o spotkanie z Bogiem, o świadectwo wiary cały czas są aktualne.

Rozmawiał Przemysław Radzyński

Dodaj komentarz


*

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 28

Nie sięgam po fantastykę, ponieważ nie leży ona w kręgu moich zainteresowań literackich. Tym razem jednak sięgnęłam. Mogłabym przyznać, że nie miałam...