Home Temat numeru Chodzi o miłość

O co chodzi w życiu zakonnym? „Sądzę, że chodzi o miłość. O relacje z drugim człowiekiem. O dobro, którego nie musisz, ale możesz czynić. To wszystko jest moim zdaniem znacznie istotniejsze niż sztywne przywiązanie do skrupulatnego przestrzegania norm etycznych i chęci rozliczania z nich innych” – mówi Ewelina Tondys, autorka książki „Habit zamiast szminki, czyli zakonnice zabierają głos”.

Skąd pomysł na książkę „Habit zamiast szminki”?

Pomysł zrodził się, kiedy śledziłam debatę społeczną dotyczącą zakonnic. Uświadomiłam sobie wówczas, jak wiele sądów bazuje na stereotypach, niewiedzy, powielanych obiegowych opiniach, zazwyczaj osobiście niezweryfikowanych. Jednak bezpośrednim pretekstem było zdanie, które padło w pewnej dyskusji publicystycznej i brzmiało: „Polskie zakonnice nigdy nie zgodzą się na rozmowy o swoim życiu”. Pomyślałam, że warto byłoby to sprawdzić.

Według jakiego klucza dobierała Pani rozmówczynie? Czy bez problemu zgodziły się na rozmowy o swoim życiu?

Jedynym kryterium była dla mnie gotowość do dialogu oraz przekonanie, że taki projekt ma sens. Wierzyłam w to, że z dialogu mogą zrodzić się korzyści dla obu stron. Mówiąc „obie strony”, mam na myśli siostry zakonne oraz wszystkich pozostałych będących na zewnątrz oraz mających rozmaite wyobrażenia o takiej formie życia. Zarówno wierzących, jak i trzymających się z daleka od Kościoła. To kryterium, czyli chęć do dialogu, może wydawać się czymś oczywistym, ale takim nie jest. Przekonałam się o tym, kiedy poszukiwałam rozmówczyń i spotykałam się z licznymi odmowami, ze sceptycyzmem, zniechęcaniem mnie do dalszej pracy. Na szczęście jednak znalazły się wyjątkowe kobiety, które zgodziły się na rozmowy.

Czy znała Pani wcześniej „środowisko” zakonne? Miała Pani jakieś wyobrażenia na temat życia sióstr zakonnych?

Owszem, miałam rozmaite wyobrażenia, ale nie powiedziałabym, że znam „środowisko” zakonne (cokolwiek miałoby to znaczyć). W trakcie pracy nad książką przyłapałam się na tym, że mój obraz zakonnic w Polsce był szalenie powierzchowny i dość jednowymiarowy.

Jak zmieniały się Pani wyobrażenia w trakcie rozmów z siostrami?

Przede wszystkim startowałam z założeniem, że życie zakonne jest ekstremalną drogą samodoskonalenia, wyborem ascetycznego stylu życia, w którym dąży się do doskonałości i który opiera się na negacji współczesności. Moje rozmówczynie dość szybko i najczęściej nie wprost uświadomiły mi, że mój sposób postrzegania ich wyborów oparty był na błędnych przesłankach. Zrozumiałam, że nie tylko w życiu zakonnym, ale także w chrześcijaństwie nie chodzi o perfekcjonizm ani o samotne dążenie do ideału.

A o co?

Jakkolwiek banalnie to zabrzmi, sądzę, że chodzi o miłość. O relacje z drugim człowiekiem. O dobro, którego nie musisz, ale możesz czynić. To wszystko jest moim zdaniem znacznie istotniejsze niż sztywne przywiązanie do skrupulatnego przestrzegania norm etycznych i chęci rozliczania z nich innych. Jedna z moich rozmówczyń w książce zachęca na przykład do tego, by – za Karlem Rahnerem – dostrzegać anonimowych chrześcijan także na szeroko rozumianych obrzeżach. Z kolei Albert Schweitzer mawiał: „Kto myśli, że jest chrześcijaninem tylko dlatego, że chodzi do kościoła, myli się. Nie stajemy się przecież samochodem, kiedy idziemy do garażu”.

Myśli Pani, że są jakieś społeczne stereotypy na temat życia zakonnego? Czy można z nimi jakoś walczyć?

Nie tylko myślę, ale zwyczajnie wiem, że postrzeganie zakonnic obarczone jest wieloma stereotypami. Piszę o tym we wstępie książki „Habit zamiast szminki” oraz mówią o tym same rozmówczynie. W pewnym uproszczeniu powiedziałabym, że siostry zakonne to niestety ciągle w oczach wielu margines Kościoła: pomijane, niedoceniane kobiety, żyjące w hermetycznej rzeczywistości i odcinające się od zdobyczy współczesnego świata. Czy można z tym walczyć? Bez wątpienia. Ale konieczny jest dialog z obu stron i wzajemne otwarcie na tego, kto żyje i myśli inaczej. Nieokopywanie się na swoich pozycjach, niezakładnie, że mój sposób życia jest jakościowo lepszy od życia kogoś innego.

Jak Pani myśli, co jest najtrudniejsze w życiu zakonnym? Na co wskazują Pani rozmówczynie?

Myślę, że nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie, a w książce moje rozmówczynie mierzą się z nim, wskazując każdorazowo na inny element danej formy życia. Osobiście wskazałabym na jedną – w moim przekonaniu – niezwykle istotną kwestię. Życie zakonne jest bardzo trudnym zadaniem rozwojowym, w którym nieodzowna jest dojrzała osobowość. Jest to życie – jak dowodzą moje rozmówczynie – w którym można znaleźć szczęście i spełnienie, ale należy mieć świadomość poważnego wyrzeczenia. Nie wiem, czy najtrudniejsza, ale z całą pewnością szalenie istotna – jest dojrzała motywacja.

Jest Pani w stanie określić, na czym taka dojrzała motywacja powinna polegać? 

Sądzę, że bardzo ważne jest uświadomienie sobie, że wybór życia zakonnego jest jedną z dróg, jaką można obrać, będąc w Kościele. Jest propozycją adresowaną do kogoś, kto odczuwa i rozpoznaje w sobie autentyczne pragnienie życia radami ewangelicznymi. Jednak upatrywanie w takim wyborze jakiejś moralnej wyższości nad innymi formami życia wydaje mi się niebezpieczne. Jedna z moich rozmówczyń zwraca w książce uwagę, że kobieta, która wstępuje do zgromadzenia, absolutnie nie jest lepsza od tej, która decyduje się na małżeństwo i macierzyństwo. Inna z sióstr z kolei mówi o tym, że wiele spraw uprościło się jej, kiedy po latach zrozumiała, że życie zakonne nie jest celem samym w sobie. Jest jedynie środkiem.

Co zwróciło Pani szczególną uwagę w rozmowach z siostrami? Coś Panią zaskoczyło?

Najbardziej uderzyło mnie, że siostry, które zgodziły się na rozmowy do książki, to szczęśliwe, twórcze, nieprawdopodobnie odważne i pełne pasji kobiety. Jestem pewna, że gdyby nie zostały zakonnicami, nie tylko doskonale realizowałyby się we współczesnym świecie, ale w zawodowym wymiarze wiele z nich byłoby prawdziwymi liderkami. Wybrały jednak inaczej. Wiedziały, jaka jest ich motywacja. Wykazały się odwagą i ryzykiem – często wbrew woli najbliższych. Cieszę się, że dano mi było je spotkać.

Dodaj komentarz


*

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 185

Nie sięgam po fantastykę, ponieważ nie leży ona w kręgu moich zainteresowań literackich. Tym razem jednak sięgnęłam. Mogłabym przyznać, że nie miałam...