Home Temat numeru Bóg. Cisza. Prostota

– Kilkanaście lat temu – w najgłębszym tego słowa znaczeniu – uratował mi życie, wyciągnął mnie z bagna, w które sam, będąc nastolatkiem, się wpakowałem. To właśnie on i jego wspólnota ukształtowały moją wrażliwość, to jak dziś patrzę na świat – mówi Piotr Żyłka o bracie Marku, pierwszym Polaku we wspólnocie Taizé.

 

– Kocham grudzień. Z wielu powodów. Bo roraty, bo Boże Narodzenie. Ale też dlatego, że u mnie zawsze wyrywa się on ze schematycznego „święta, święta i po świętach”. Jest wręcz przeciwnie. Po świętach przychodzi kolejny piękny czas – mówi Piotr Żyłka. – No więc – jak co roku o tej porze – kończę się pakować. I jutro ruszam. Znowu złapać oddech i szukać odpowiedzi na pytanie, jak dziś odczytywać Ewangelię – napisał na Facebooku, tuż przed wyjazdem na Europejskie Spotkanie Młodych redaktor naczelny portalu Deon.pl. – Kto mnie zna, wie, że od kilkunastu lat jeżdżę na te spotkania i nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia i rozpoczęcia roku.

Uratował mi życie

Piotr Żyłka jest autorem książki „Bóg. Cisza. Prostota”, w której rozmawia z bratem Markiem ze wspólnoty Taizé.

– Kilkanaście lat temu – w najgłębszym tego słowa znaczeniu – uratował mi życie, wyciągnął mnie z bagna, w które sam, będąc nastolatkiem, się wpakowałem. To właśnie on i jego wspólnota ukształtowały moją wrażliwość, to jak dziś patrzę na świat – mówi Piotr Żyłka. – Każda rozmowa, każda wizyta w Taizé i każdy moment pracy nad tą książką przywracały i budowały we mnie wiarę – w Boga, w człowieka i w to, że są jeszcze w Kościele przestrzenie, w których naprawdę żyje się Ewangelią – zaznacza autor „Bóg. Cisza. Prostota”.

Brat Marek ma 70 lat i jest pierwszym Polakiem, który został bratem w Taizé. Jest katolickim księdzem, przez wiele lat zajmował się przyjmowaniem Polaków przyjeżdżających do wioski. Obecnie opiekuje się uchodźcami i migrantami przyjętymi przez wspólnotę.

Piotr Żyłka napisał już kilka książek, ale –  jak sam mówi – ta jest najbardziej osobista. – To opowieść o prawie dwudziestu latach relacji z człowiekiem, który od dziesiątek lat po cichu pomaga wielu ludziom. To opowieść o miejscu, do którego sam już nie wiem ile razy wracałem, żeby się zatrzymać, odetchnąć i na nowo zachwycić się życiem – podkreśla naczelny Deon.pl.

„Wiem, że czasy są naprawdę trudne. Wiem, że dla wielu z nas ostatnie miesiące były okresem mierzenia się z przytłaczającą, a czasem nawet mroczną prawdą o naszym Kościele. Kiedy dodamy do tego świadomość o wojnach, głodzie i konfliktach toczących się na całym świecie oraz niepewność o przyszłość Ziemi wynikającą ze zmian klimatycznych napędzanych naszą chciwością, egoizmem i krótkowzrocznością, robi się naprawdę nieprzyjemnie. To wszystko może budzić poczucie bezsilności. Sam tak czasem mam.

Dlatego nie powiem ci, że mam dla ciebie receptę i że jeśli jej użyjesz, na pewno znikną twoje problemy i wszystko będzie dobrze. Oddaję w twoje ręce tych kilkaset stron zadrukowanego papieru, mając nadzieję, że pod wpływem lektury dasz sobie szansę na nowy początek. Że niezależnie od tego, w jak trudnej sytuacji się w tej chwili znajdujesz, zaryzykujesz i zaczniesz od nowa, mimo wszystko. Ale tym razem już nie sam, lecz szukając siły w Tym, który przychodzi do ciemności ze światłem i dla którego nie ma rzeczy niemożliwych” – napisał we wstępie do „Bóg. Cisza. Prostota” Piotr Żyłka.

 

Egzamin z życia

– Nie wiedziałam po co tam idę. Duch Taizé jest mi bliski, ale dawno sobie o tym nie przypominałam. Zmęczona (ale szczęśliwa) po kilku dniach tułaczki wparowałam na spotkanie z człowiekiem, którego znałam tylko z opowieści. Bił od Niego Boży Pokój. Są tacy ludzie z kategorii „widzisz człowieka, myślisz: On chodzi w Bożej obecności” – tak spotkanie z bratem Markiem relacjonuje Barbara Turek, autorka książki „Pełnymi garściami”.

Brat Marek uświadomił Basi trzy rzeczy. – Po pierwsze, wątpliwości w życiu są dobre! Po drugie, jesteśmy w Kościele powołani do życia w jedności. W dodatku to da się zrobić! Po trzecie i chyba dla mnie najważniejsze, Duch Święty nigdy nie mówi wystarczy…. Czyli nieustannie mamy się dzielić świadectwem tego, jak żyjemy. Po to, by ktoś inny mógł z tego zaczerpnąć. Warto pokazywać ludziom, jak zdałeś swój egzamin z życia – wylicza Barbara Turek, którą spotkanie z bratem Markiem zainspirowało do wyjazdu do Taizé.

W książce, poza rozmowami z bratem Markiem, jest też kilka innych, m.in. z abp. Grzegorzem Rysiem, który pierwszy raz trafił do Taizé jakieś trzydzieści lat temu. – Pojechałem ze swoimi studentami na taki dość szalony obóz. Zwiedzaliśmy właściwie całą Francję i północne Włochy. Zrobiliśmy to wszystko w niespełna trzy tygodnie, sypiając głównie w autobusie, żeby oszczędzać pieniądze. We Francji oglądaliśmy stare romańskie kościoły pielgrzymkowe. I jak przejeżdżaliśmy przez Burgundię, bardzo chcieliśmy – nawet chyba bardziej młodzi niż ja – wstąpić do Taizé. Pierwotnie nie mieliśmy tego w planie, ale pojechaliśmy. To musiał być koniec tygodnia, bo wszystko, co pamiętam, to nabożeństwo rozesłania, w trakcie którego brat Roger w dużym namiocie udzielał błogosławieństwa wszystkim podchodzącym. I myśmy oczywiście też polecieli po to błogosławieństwo. Kiedy zobaczył mnie w koloratce, zapytał, czy jestem księdzem. Odpowiedziałem, że tak. A on a to: „To ty powinieneś mnie pobłogosławić”.

I uklęknął przede mną! Ja miałem wtedy dwa lata kapłaństwa. Byłem takim… nie wypada powiedzieć, więc może powiedzmy: bąkiem, który niczego jeszcze w życiu nie zrobił i nie wiadomo, czy kiedykolwiek zrobi. Miałem poczucie, że przede mną klęczy siwy, starszy człowiek, który dla wielu, wielu chrześcijan jest chodzącym świętym. Oczywiście zrobiło mi się strasznie głupio i ja też klęknąłem. I tak klęczeliśmy naprzeciwko siebie i błogosławiliśmy się wzajemnie. To był dla mnie niesłychanie ważny moment. Zobaczyłem wtedy wiarę tego człowieka w kapłaństwo. Być może był to jeden z najważniejszych momentów na mojej drodze duchowej – mówi metropolita łódzki w rozmowie z Piotrem Żyłką.

– Taizé jest dla mnie ważnym miejscem. Pierwszą rzeczą związaną z tą wspólnotą, jaka mi wpadła w ręce, były Listy z Taizé, które pisał brat Roger. Były tu takie rozważania na każdy dzień. To było w okresie, kiedy w Polsce niełatwo było o tego typu literaturę i na takim poziomie. Bardzo lubiłem te listy, do dzisiaj je przechowałem. Mam je w takim swoim zbiorze notatek na awaryjne sytuacje, kiedy niespodziewanie potrzebuję na szybko przygotować kazanie (śmiech). Są w nich refleksje egzegetyczne brata Rogera, które mi do dziś przychodzą na myśl jako pierwsze, kiedy otwieram konkretny tekst biblijny. To znaczy, że to gdzieś we mnie głęboko zapadło – wspomina abp Ryś.

***

– W tych trudnych czasach, to jest przestrzeń, którą polecam z pełnym przekonaniem. Wiem, że jeśli poznacie Taizé, to się nie zawiedziecie – zachęca Piotr Żyłka.

 

 

Książka Bóg. Cisza. Prostota. Brat Marek z Taizé w rozmowie z Piotrem Żyłką ukazała się nakładem wydawnictwa WAM.

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 392

Melania miała 15 lat, Maksymin 11. Żadne z nich nie chodziło do szkoły. Nie umieli czytać, pisać, ani liczyć. Nie umieli się też modlić....