Home Temat numeru Będziesz miłował REAL z całego serca swego i całej duszy swojej

Tak podsumowuje półroczny Eksperyment autorka książki E-migranci. „To jest Eksperyment polegający na bezpośrednim doświadczeniu życia. Zrobimy to razem, jako rodzina. I nasze życie się zmieni” – zakomunikowała Susan Maushart trójce swoich dzieci – osiemnastoletniej Anni, piętnastoletniemu Billemu i rok młodszej Sussy. Co może zmienić życie australijskiej rodziny? Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji.

„Jak większość nielegalnych związków, także i ten zaczął się dość niewinnie. Byli po prostu przyjaciółmi. Kolegami z pracy, można powiedzieć. Ale wiecie, jak to jest. Zaczynacie jadać razem obiady. Spotykacie się w pociągu. Chodzicie na spacery. I raptem uświadamiacie sobie, że nie możecie się od siebie oderwać (…). Byli razem zaledwie przez sześć miesięcy, ale w tym czasie ich związek osiągnął pełną harmonię, przy wszystkich zasadniczych różnicach między nimi”. Susan była uzależniona od iNez – tak nazwała swojego iPhone’a (Dellą z kolei był jej laptop). Miała w zasadzie wszystkie objawy uzależnienia – odbierała telefony w czasie spotkań z innymi, odpowiadała na maile w trakcie posiłków, sprawdzała pocztę elektroniczną nawet wtedy, gdy wiedziała, że nie dotarł do niej żaden mail, pisała SMS-y w trakcie jazdy samochodem. W „tabeli wstydu” nie zakreślała tylko pozycji „wysyłam SMS-y w czasie jazdy na nartach na zatłoczonym stoku”. Bo nie umiała jeździć na nartach. Oprócz iPhona zrezygnowała też z korzystania z poczty elektronicznej – ustawiła automatyczną odpowiedź out-of-office, w której podała swój adres pocztowy i numer telefonu stacjonarnego.

Cyfrowi tubylcy

W domu Susan były cztery komputery – jeden stacjonarny i trzy laptopy. Po jednym komputerze z dostępem do sieci na każdego członka rodziny. Nic dziwnego, że Susan mówi o swoich dzieciach, że wprawdzie urodziły się i mieszkają w Australii, ale wychowały się w ponadnarodowym mieście-państwie przepowiedzianym w połowie XX w. przez Marshalla McLuhana, a które urzeczywistniło się trzydzieści lat później za sprawą Billa Gatesa i Steve’a Jobsa. Anni, Billi i Sussy to dzieci digitopii, cyburbii albo globalnej wioski. Można je nazywać jak chcemy, ale to cyfrowi tubylcy (w przeciwieństwie do urodzonych przed 1980 r. cyfrowych imigrantów). Dla przykładu Sussy potrafiła wysyłać SMS-y dosłownie w każdej sytuacji: mówiąc, jedząc, chodząc, a nawet przez sen.

Fakt, że najmłodsze pokolenia nie znają już czasów bez internetu i komórek skutkuje dziś założeniem, że nieograniczony dostęp do elektronicznej informacji i rozrywki jest prawem każdego dziecka. Co ciekawe, nie tylko same zainteresowane tak myślą, ale znaczna część rodziców, którzy nierzadko czują się zobowiązani do zapewnienia swoim pociechom wszystkich technologicznych wygód. Znajomi Susan wyrażali podziw dla jej Eksperymentu, ale równocześnie zastanawiali się, czy morzenie dzieci głodem informacji nie jest czasami formą …maltretowania.

Eksperyment poprzedził dwutygodniowy detoks w postaci całkowitego wyłączenia prądu. Pierwsze zdziwienie dotknęło Susan, gdy zobaczyła swojego syna z jego kolegą nad lekturą Harrego Pottera i Boga urojonego. „A jednak Dawkins się pomylił. Istnieje jakiś Bóg” – pomyślała. Niemniej zaskoczone były same dzieci, gdy o Eksperymencie w domu opowiadali swoim znajomym. „Ten pomysł jest cool” – mówili. A trener Billa przekonywał, że będzie miał co pamiętać przez całe życie i będzie za to wdzięczny swojej matce.

Maushart przy okazji zauważyła, że wszystkie mobilne urządzenia psują naszą rzeczywistość. Ot chociażby taką punktualność. Komunikatory czy telefony służą nam często do tego, żeby poinformować kogoś, że się spóźnimy. Susan bała się, że będzie miała problem ze spotkaniem syna w umówionym miejscu na zaplanowanych zakupach. Jak ją poinformuje, że uciekł mu autobus albo coś go zatrzymało i potrzebuje dodatkowych piętnastu minut? Zdziwiła się, gdy na horyzoncie zobaczyła sylwetkę syna, który pod centrum handlowym stawił się dokładnie o umówionej porze. Ale już syn jej znajomej, gdy zabłądził w mieście nie zapytał o drogę przechodniów, tylko zadzwonił do matki, która na kilka chwil musiała stać się jego …GPS-em. Dziś dla wielu dostęp do przeglądarki internetowej, Facebooka czy komórki w hierarchii potrzeb Maslowa plasuje się gdzieś pomiędzy poziomami „bezpieczeństwo” a „miłość/przynależność”.

Twarzą w twarz

Maushart zaskoczyło wiele skutków Eksperymentu. Jak choćby metamorfoza Billa jako muzyka. Jego improwizowane partie solowe na saksofonie zwalały całą rodzinę z nóg swoją doskonałością, za którą stały godziny ciężkiej pracy. Przełożenie czasu poświęcanego mediom na ćwiczenia muzyczne nie jest takie proste. Odstawienie gier i telewizji stworzyło wprawdzie przestrzeń do zagospodarowania innym zajęciem, ale stało się to także dzięki odnowieniu więzi z grupą dawnych przyjaciół, którzy grali jazz.

W przypadku najmłodszej córki matkę zdziwił fakt, że zmienność jej nastrojów i ogólna buntowniczość nie wynikała z jej młodzieńczego wieku i okresu dojrzewania. Skutkiem takich zachowań Sussy okazało się nieustanne zmęczenie a medialny detoks pozwolił jej się wyspać i do wielu nowych zadań podejść z właściwą jej rówieśnikom energią. Starsza córka w ciągu półrocznej „zimy” odbyła dwie praktyki zawodowe i zdała egzamin na prawo jazdy. Pewnie dokonałaby tego bez Eksperymentu, ale matka przypuszcza (a to przypuszczenie graniczy z pewnością), że nie zrobiłaby tego w tak krótkim czasie i bez większych problemów.

Susan miała okazję rozmawiać ze swoimi dziećmi na temat istnienia Boga czy natury zła. Sześć miesięcy wcześniej miała jedynie możliwość roztrząsania z córkami – co najwyżej – „natury złych dni dla włosów”.

Skutki Eksperymentu w rodzinie Maushart można opisać bardzo prosto. Przesiadywali przy wspólnym stole – i rozmawiali. Patrzyli wspólnie na ogień w kominku – i rozmawiali. Przeglądali stare albumy rodzinne – i rozmawiali. Grali w gry planszowe – i rozmawiali. Włazili jedni drugim z gazetą do łóżka – i rozmawiali. Uświadomili sobie, że w domu są ludzie, z którymi można rozmawiać. Rozmawiali twarzą w twarz a nie twarzą do Facebooka. Po prostu byli ze sobą.

 

Susan Maushart, E-migranci. Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji, Znak 2014

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 46

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...