Home Święty o powołaniu Św. Faustyn – nauczyciel pokory

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego kanonizacja odbyła się 15 października 2017 r. Tym pijarem jest o. Faustyn Miguez.

 

Kim był o. Faustyn i czym zasłużył sobie na wyniesienie do tak wielkiej godności? O sobie zawsze mówił, że jest przede wszystkim kapłanem. I rzeczywiście – w 25 roku życia przyjął święcenia kapłańskie. Było to 8 marca 1856 r. Od sześciu lat należał już do pijarskiej rodziny zakonnej. Przez ten czas poznawał charyzmat pijarski i podejmował różne posługi wynikające z misji zakonu. Po święceniach kapłańskich jeszcze bardziej poświęcił swoje życie nauczaniu dzieci. Ale nie tylko…

Liczni świadkowie przywołują często powtarzane przez o. Faustyna życiowe motto: „Ten, kto składa ślub nauczania, składa także ślub uczenia się”. Słowa te nie były dla niego tylko zwyczajną teorią. Nawet jako staruszek zasiadał wraz z dużo młodszymi od siebie współbraćmi w klasztornych ławach, by słuchać wykładów i w ten sposób zgłębiać wiedzę, która mogłaby przydać mu się w pracy z maluczkimi.

O. Faustyn był człowiekiem niezwykłej pokory i właśnie na tę jego cechę można wskazać jako na ważny element formacji duchowej i warunek dojścia na szczyty świętości. Pokora w jego życiu zawsze łączyła się nierozerwalnie z posłuszeństwem, które ślubował. W duchu tegoż posłuszeństwa podejmował wiele różnych zadań i obowiązków. Najpierw – na progu swojego kapłańskiego życia – posłany został do pracy na Kubie. Tam poznał bliżej zwyczaje mieszkańców wyspy, którzy już od lat używali roślin w celach terapeutycznych. Bardzo go to zainteresowało. Niestety, słabe zdrowie nie pozwoliło na dalsze obserwacje poczynań Kubańczyków. Przełożeni zadecydowali o jego powrocie do rodzinnej Hiszpanii. Zainteresowanie ziołolecznictwem jednak nie minęło. Ojciec Faustyn stał się wkrótce pasjonatem przyrody i medycyny. 

„Jesteśmy zobowiązani dbać nie tylko o ducha, ale także o ciało” – mawiał, gdy inni przyglądali się z boku jego nowej pasji. Na bazie ziół opracowywał leki, z których dwanaście zostało oficjalnie zarejestrowanych i dopuszczonych do sprzedaży w aptekach. Oczkiem w głowie stało się założone przez niego Laboratorium Mígueza w Getafe k. Madrytu, które przetrwało aż do naszych czasów.

Nowa pasja nie przeszkadzała mu w podejmowaniu kolejnych obowiązków wynikających z charyzmatu. W pijarskich szkołach był nauczycielem łaciny, algebry, historii, retoryki oraz języka francuskiego. Uczył także przyrody, geografii, fizyki, chemii, rolnictwa i higieny. Pozostawił po sobie kilka książek, które dały mu nie tylko sławę, ale również szacunek okolicznych mieszkańców.

Swoje kapłańskie życie dzielił między szkołę a kościół. Wiele godzin spędzał w konfesjonale. Był cenionym kierownikiem duchowym dla wielu osób. Te bardzo często zdumiewały się jego cierpliwą miłością w słuchaniu i trafnością w udzielaniu rad.

Bardzo szybko dostrzegł potrzebę kształcenia i wychowywania nie tylko chłopców, ale również dziewcząt. Na tamte czasy nie było to wcale powszechne patrzenie. On jednak wiedział, że dobre przemiany w społeczeństwie nastąpią tylko wówczas, kiedy dziewczęta będą mogły przechodzić dobrą formację. To właśnie z myślą o dziewczętach – za zgodą swych przełożonych – w 1885 r. założył Kalasantyński Instytut Córek Boskiej Pasterki zwany inaczej zgromadzeniem sióstr kalasantynek.

Faustyn Miguez – co przyznają ci, którzy znali go osobiście – był wielki przez to, że potrafił patrzeć na świat z innej, niebiańskiej perspektywy. Patrzył na wszystko oczyma i sercem Boga, który przeniknął całe jego życie.

Ten niebiański sposób patrzenia widać wyraźnie jeszcze przed jego wstąpieniem do seminarium, kiedy to rodzice nie zgadzali się na kapłaństwo syna. Byli przeciwni do tego stopnia, że nie zgodzili się nawet na pomaganie mu finansowo. On jednak – w całej swojej cichości i pokorze – oddawał to wszystko Bogu, pragnąc jedynie pełnić wolę Stwórcy.

Ową gotowość do poświęceń będzie pokazywał jeszcze wielokrotnie. Również wówczas, gdy pod koniec formacji w seminarium, Hiszpania będzie przeżywała niezwykle ciężki czas. Za rządów Espartero Kościół będzie tam szczególnie prześladowany. Nuncjusz apostolski w Hiszpanii i wielu innych kapłanów zostanie wydalonych z kraju, zamykane będą seminaria duchowne, represjonowane będą ośrodki naukowe, także te bliskie sercu o. Migueza. W tymże sercu, z jednej strony doświadczenie radości wynikającej z przyspieszonych (przez fakt prześladowań) święceń kapłańskich spotyka się z doświadczeniem wielkiego smutku i trwogi o losy tamtejszego Kościoła. Nad tym wszystkim jest jednak ciągle zawierzenie Bogu i jego kapłańska pokora. 

Hagiografowie pokorę o. Faustyna łączą z faktem, że był on człowiekiem, który nigdy nie potrafił angażować się w coś tylko połowicznie. I to zarówno w swoim życiu duchowym, jak i w swojej posłudze kapłańskiej. Nigdy nie podejmował działań na przysłowiowe pół gwizdka. Pewnie dlatego decyzje przełożonych – nawet te niezwykle trudne – odczytywał zawsze jako wolę Bożą i pełnił ją zawsze z największym oddaniem. W pewnym momencie posługi narażając nawet przez to swoje słabe zdrowie. Pokorne przyjęcie woli przełożonych było priorytetem.

Czasem szczególnej próby stają się dla o. Faustyna chwile, w których – nieraz z bardzo błahych powodów – zostaje odsunięty a to od nauczania dzieci, a to od pewnych czynności kapłańskich. Tak właśnie było po jego powrocie z Kuby do Hiszpanii, kiedy w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach cofnięto mu licencje potrzebne do podejmowania pewnych kapłańskich posług. Tak jak o. Pio czy ks. Dolindo, tak również o. Faustyn – mimo, że nie zgadzał się na taki stan rzeczy i głośno o tym mówił – poddawał się woli przełożonych. Tak było również wtedy, gdy jego eksperymenty z roślinami leczniczymi zaczęły przynosić dobre owoce, co budziło powszechne niezadowolenie ze strony okolicznych lekarzy. Ci, widząc w osobie zakonnika konkurencję dla swojej leczniczej działalności, wymusili na przełożonym o. Faustyna ojcu Alejandro Correles zakaz zajmowania się pacjentami. 

Wtedy też – nie bez żalu – Miguez poddaje się woli przełożonego, traktując ją jak wolę samego Boga. Nie broni się przy tym przed krytyką lekarzy, nie tłumaczy się, nie wyjaśnia i nie przedstawia swoich racji. Wszystko to odczytuje w świetle Ewangelii i pamiętając o złożonym przed laty ślubie posłuszeństwa, naśladuje swojego cichego i pokornego Mistrza z Nazaretu.

O tym, że powołanie pijarskie było dla przyszłego świętego największym skarbem (często sam o tym mówił) i że posługa w kościele i praca w szkole były całym jego życiem mówią świadectwa wielu osób. Szczególne jednak świadectwo dotyczy pewnej propozycji, którą o. Faustyn otrzymał, a o której zgodnie zaświadczają trzej pijarzy, którzy znali o. Faustyna osobiście. 

Jeden z nich, o. Józef Olea zapisał: „W roku 1865 poinformowano go (o. Migueza), że zostanie zaproponowany na kandydata do sakry biskupiej, którą to propozycję zainteresowany zdecydowanie odrzucił”. I znów widzimy jego wielką pokorę. Ponad dwa wieki wcześniej taką samą pokorą wykazał się św. Józef Kalasancjusz, gdy odrzucił proponowany mu przez papieża kapelusz kardynalski.

„Pragnę żyć w ukryciu i umrzeć nieznanym” – mawiał Faustyn do swoich współbraci. To jednak na szczęście nie do końca się udało. Trudno bowiem, by życie, a tym bardziej śmierć, kogoś takiego jak o. Miguez, nie odbiły się szerokim echem nie tylko w jego własnym środowisku. Dzięki zrządzeniu Bożej Opatrzności i z woli Kościoła czczony jest dzisiaj jako święty. Trzeci święty pijar w historii Zakonu Szkół Pobożnych.

Niech o. Faustyn, którego tylko skrawek życia zdołałem opisać w tym tekście, będzie dla nas wszystkich wzorem do naśladowania w świecie, w którym pokora tak często zdaje się być towarem naprawdę deficytowym.

Św. Faustynie – módl się za nami.

 

Więcej o św. Faustynie przeczytasz w książce Sacramento Calderóna HDPC „W poszukiwaniu Bożej woli”.

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 332

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w...