Home Świadectwo Wakacje z plecakiem i muszlą

Już w średniowieczu w kierunku Santiago, wzdłuż szlaków handlowych, wędrowali pielgrzymi. Często byli to więźniowie, którzy w ramach pokuty wyruszali pieszo w wielomiesięczną podróż, a wracając z powrotem, na dowód dotarcia do celu, zabierali ze sobą muszlę z Atlantyku, która dzisiaj jest znakiem rozpoznawczym każdego pątnika zmierzającego w kierunku Santiago de Compostela.

 

Szlaki św. Jakuba rozsiane po całym europejskim kontynencie prowadzą na północno-zachodni kraniec Hiszpanii, do Santiago de Compostela. Według tradycji, w tamtejszej katedrze znajduje się grób św. Jakuba Starszego, syna Zebedeusza. Dla chrześcijan grób tego Apostoła jest trzecim po Jerozolimie i Rzymie miejscem pielgrzymowania. Również na terenie naszego kraju, dzięki zaangażowaniu wielu sympatyków i pielgrzymów szlaków Jakubowych powstała w ostatnich latach sieć Dróg św. Jakuba. Jeśli spotkaliście w swojej miejscowości lub jej pobliżu żółte muszle na niebieskim tle, to znak, że tuż obok wiedzie ta wyjątkowa Droga!

Blisko 10 lat temu, będąc po drugim roku studiów, usłyszałem w jednej z katolickich stacji radiowych audycję na temat nieznanego mi wcześniej Santiago. Mając za sobą doświadczenie wielu pieszych pielgrzymek na Jasną Górę oraz do Ostrej Bramy w Wilnie, podjąłem spontaniczną decyzję. Idę!!! Idę do grobu św. Jakuba, aby podziękować Bogu za ostatnie miesiące, w których obdarzył mnie wielkimi łaskami. W tym czasie informacji na temat Camino było niewiele. Nie miałem możliwości podjęcia jakichś szczególnych przygotowań. Spakowałem plecak i autostopem pojechałem do małej francuskiej wioski Saint Jean Pied de Port położonej u podnóża Pirenejów. Stamtąd wyruszyłem w 28 dniową pielgrzymkę, mijając po drodze Pampelunę, Logrono, Burgos, León… Upajając się pięknem Pirenejów, znosząc męczące upały Mesety, odwiedzając wyludnione miejscowości północnej Hiszpanii i chłonąc ducha romańskich kościołów naznaczonych obecnością pielgrzymów, którzy przez ostatnie kilka wieków wymadlali swe intencje krocząc ku Composteli. Niezapomnianym i najpiękniejszym chyba przeżyciem była jednak możliwość stanięcia na Placu Obradoiro, tuż przed katedrą św. Jakuba.

 

Najważniejsza jest droga Antabuse online

Można zapytać w czym tkwi wyjątkowość tej Drogi? Czy nie lepiej pójść w sierpniu w pielgrzymce do Matki Bożej Częstochowskiej? Każde miejsce święte, każdy rodzaj pielgrzymowania jest czymś wspaniałym. Jednak Camino jest szlakiem specyficznym. Nie trzeba szukać kilku miesięcy wolnego czasu, nie trzeba zapożyczyć się na kilka tysięcy. Do Santiago de Compostela można iść krótkimi etapami.

Oczywiście – cel jest ważny. Celem tym jest katedra w Santiago. Ale chyba równie ważna albo i ważniejsza jest sama droga, to, co podczas niej wydarzy się w Twoim sercu, jak ona wpłynie na Twoje życie. Mając za sobą przejście około dwóch tysięcy kilometrów tymi szlakami, mogę powiedzieć, że pielgrzymka ta jest przede wszystkim nauką pokory. Wyruszając w trasę, nie mogę zapomnieć o tym, że jestem pielgrzymem. Bycie pątnikiem to ciągła świadomość, iż podczas drogi nic mi się nie należy! Jeśli spotkany na ulicy mieszkaniec zaprosi mnie na obiad, pozwoli się umyć, to mogę być mu wdzięczny, ale muszę pamiętać, iż nie mogę nic więcej wymagać. Podczas mojej drogi było wiele wspaniałych spotkań z Aniołami. Tak nazywam ludzi, których w niespodziewanych okolicznościach spotykałem na drodze. Oni pojawiali się w najmniej oczekiwanych momentach, zapraszali mnie, nieznajomego do swoich mieszkań, częstowali posiłkami, pozwolili odpocząć pod swoim dachem, zapraszali do swoich domów na nocleg… Zawsze niespodziewanie; w momentach, gdy byłem głodny, miałem problem ze znalezieniem miejsca do przenocowania. Wiele z tych znajomości trwa do dzisiaj. Droga Jakubowa uczy pokory, gdyż nie mogę wiele zaplanować. Mogę tylko po wyruszeniu danego dnia pomyśleć dokąd dzisiaj pójdę. Ile razy usilnie i dokładnie planowałem kolejne etapy, tylekroć działy się sytuacje, w których plany te nie były w stanie się zrealizować.

W 2010 roku wyruszyłem na szlak według tradycji średniowiecznych pątników – od progu domu. Wyszedłem z Nowego Wiśnicza w kilkumiesięczną drogę przez Kraków, Wrocław, Zgorzelec, Pragę. Nie pomyślałem, że może stać się coś, co będzie wielką lekcją pokory. Ale tak się stało. Za Wrocławiem doznałem kontuzji. Lekarz nie pozwolił iść dalej. To bez wątpienia było moje najtrudniejsze pielgrzymie doświadczenie. Jak mogę dalej nie iść, skoro tyle wysiłku i przygotowań włożyłem, by ziścić swoje pragnienie i po czterech miesiącach dotrzeć do Hiszpanii? Jednak to nie moje plany i marzenia były najważniejsze. Lały się łzy żalu. Dzisiaj spoglądam na to wydarzenie jako na wielką łaskę. Dostałem pstryczka w nos, by nie planować. Od tamtego czasu, krótkimi etapami, w czasie urlopów powracam na szlak. Za każdym razem przybywam do miejscowości, w której wcześniej skończyłem pielgrzymkę. Miesiąc temu miałem szczęście dotrzeć do katedry św. Jakuba w Pradze. Jeśli Bóg pozwoli, za jakiś czas stamtąd wyruszę w dalszą drogę.

 

Szlak dziękczynienia

Camino de Santiago otwarte jest na każdego. Wyruszają katolicy, wychodzą osoby innych wyznań, również ateiści. Każdy z nich niesie swoje sprawy, swoje przeżycia. Z pewnością każda z tych osób ma swój powód, który sprawił, że znalazła się na szlaku. Dla mnie, człowieka wierzącego, drogi Jakubowe są miejscem dziękczynienia. Na każdym z etapów dziękuję, a powodów do wdzięczności Bogu jest wiele. Jedną z największych intencji było i jest dziękczynienie za zdrowie mojej Mamy, która była śmiertelnie chora. Nie wyobrażam sobie, abym mógł zmarnować choćby jeden krok na szlaku, nie dziękując Bogu za ten dar. Każdy krok, każdy ból, każdą niewygodę, zmęczenie, czasem złość, brak innych ludzi ( pielgrzymuję samotnie), czasem ogromne pragnienie czy głód staram się ofiarować w konkretnej intencji. To właśnie na tym szlaku odkryłem niesamowitą moc i siłę różańca. To on wyznacza mi za każdym razem rytm pielgrzymiego dnia. Kolejne Zdrowaś Maryjo powoduje, że zapominam o ciężarze plecaka, pocie spływającym po twarzy, bólu stóp… Te zdrowaśki prowadzą przez kolejne kilometry.

Gdy dzisiaj myślę o moim wędrowaniu, jestem szczęśliwy. Na szlaku docenia się drobnostki, których nigdy nie doceniłbym w codziennym zabieganiu. Szlak daje wielką wolność, kiedy brak telewizji, gdy nie mam dostępu do sieci, kiedy telefon jest wyłączony. Trudno dzisiaj żyć bez wynalazków cywilizacji, ale uwierz mi, Drogi Czytelniku, że te kilka, kilkanaście dni wolności jest nieocenionym darem.

Na koniec chciałbym Cię zaprosić, abyś wyruszył! Nie bój się tego, co po lekturze tego tekstu rodzi się w Twoim sercu. Nie myśl, że droga za długa a portfel za chudy. Zostaw to Jemu. Nim wyruszysz, poszukaj którejś z książek – pamiętników pielgrzymów, których na naszym rynku jest całkiem sporo. Poszukaj informacji w sieci na temat dróg, znajdź tą najbliżej Ciebie. Pójdź na kilka dni, posmakuj, doświadcz tego daru pielgrzymowania! Jestem przekonany, że jeśli zaznasz piękna pielgrzymowania Drogami św. Jakuba, z pewnością będziesz na nie wracał w różnych sytuacjach życiowych, znajdując na nich spokój serca, radość i szczęście. Pozostaje mi powiedzieć Ci Buen Camino, jak pozdrawiają się spotykający się pielgrzymi na trasie do Composteli.

Tomek to człowiek pielgrzym. W 2006 roku przeszedł szlak z francuskiego Saint Jean Pied de Port do Santiago de Compostela, później szlak św. Jakuba Via Regia z Nowego Wiśnicza do Zgorzelca, a w 2015 roku Żytawską Drogę św. Jakuba z Gorlitz do Pragi. Przez wiele lat pielgrzymował z Pieszą Pielgrzymką Tarnowską na Jasną Górę oraz z Międzynarodową Pieszą Pielgrzymką z Suwałk do Ostrej Bramy.

acquire dopoxetine buy lioresal

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 63

W historii Narodu Wybranego było wiele kobiet, które odegrały w niej jakąś rolę, mniej lub bardziej ważną. Była Ewa, a tuż za...