Home Świadectwo Sensem mojego życia zakonnego jest JEZUS

Najwięcej odpowiedzi na pytanie: „dlaczego nigdy nie myślałaś o byciu siostrą zakonną?” odnosi się do chęci bycia żoną, a jeszcze więcej do posiadania rodziny. Ewidentnie widać, że w młodych dziewczynach – o wiele bardziej niż w chłopakach – jest pragnienie związku, relacji, dzieci i rodziny. Czy to jest rzeczywisty brak w życiu zakonnym? – odpowiada s. Emanuela Gemza ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia.

Dzisiaj wiele młodych dziewczyn, myśląc o przyszłości, nie bierze nawet pod uwagę życia zakonnego. Często argumentem jest pragnienie relacji, bliskości; chcą założyć rodzinę, mieć męża i dzieci. I jest to zupełnie naturalne.To pragnienie założenia rodziny, bliskich relacji jest głęboko zapisane w nas – kobietach.

Ja też będąc młodą dziewczyną tak właśnie myślałam. Zawsze chciałam mieć męża i dużo dzieci. I gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że będę siostrą zakonna, to bym się śmiała w głos. Ale przyszedł taki czas – byłam wtedy studentką – kiedy pojawiło się we mnie pytanie: czy to, co robię w życiu jest tym, czego chce Pan Bóg? Wydawało mi się, że tak, bo dlaczego miałby nie chcieć dobrych rzeczy, które robiłam? Ale nie mogłam na to pytanie odpowiedzieć „tak”, bo nigdy wcześniej nie pytałam Boga czy moje plany i pragnienia są zgodne z Jego planem na moje życie.

Dużo by mówić o mojej historii odkrywania powołania. Powiem tylko o jednym momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że taka ludzka miłość jest za mała, żeby wypełnić moje serce; że jest we mnie pragnienie czegoś więcej! To był też moment mojego doświadczenia Bożej miłości – takiej wyłącznej, bardzo osobistej. Po ludzku moglibyśmy może nazwać to „oświadczynami”, zaproszeniem do relacji jedynej, intymnej , takiej, która nigdy nie zawiedzie. Od tamtej pory zaczęłam odkrywać coraz bardziej JEZUSA jako Osobę prawdziwie, realnie i bardzo konkretnie obecną w moim życiu. I jest to wciąż coraz głębszym moim doświadczeniem.

Myślę, że jeśli jakaś kobieta decyduje się na oddanie swojego życia Bogu w życiu zakonnym, to powód może być tylko jeden – MIŁOŚĆ! I nie jest to jakaś abstrakcyjna miłość do Boga, który jest gdzieś tam, w niebie, do Boga, który kocha nas wszystkich i my też Go kochamy. To jest relacja jedyna i niepowtarzalna i tak bliska, że z żadnym człowiekiem nie można być tak blisko…

Sensem mojego życia zakonnego jest JEZUS i moja relacja z Nim. Oczywiście, decydując się na takie życie świadomie rezygnuję z życia w intymnej, wyłącznej relacji z mężem, rezygnuję z urodzenia dzieci, ale to, co otrzymuję od Boga jest znacznie większe niż to, z czego rezygnuję! JEZUS powiedział takie słowa: „każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29). I to jest prawda! Taki jest JEZUS – jeśli oddajemy Mu siebie, rezygnując z najcenniejszych rzeczy z miłości do Niego – On nie da się prześcignąć w hojności! Na każdym kroku pokazuje mi jak mnie kocha, jak jest blisko i jak się o mnie troszczy.

Wybierając życie zakonne decyduję się oczywiście na samotność, ale to nie jest samotność „od”, ale samotność „z”. Nie jest to samotność w znaczeniu odcięcia się od ludzi, ale samotność z JEZUSEM. To jest przestrzeń na spotkanie, bycie z Nim blisko w każdej sytuacji. Choć patrząc na moje obecne życie trudno mówić o samotności i braku relacji – mieszkam w krakowskich Łagiewnikach, w prawie 100-osobowej wspólnocie sióstr! Powiedz mi, kto może się pochwalić, że mieszka z taką rodzina pod jednym dachem? :) I to też jest ważna część życia zakonnego – życie we wspólnocie, przyjaźń z moimi siostrami. Razem mieszkamy, razem idziemy w jednym kierunku, a jednak każda osobno w swojej niepowtarzalnej relacji miłości z JEZUSEM.

To jest też to, co mnie zachwyca w życiu s. Faustyny – jej relacja z JEZUSEM. I wcale nie mam na myśli tych szczególnych łask, objawień, jakie miała, ale taką jej, zwyczajność z Nim. Faustyna wszystko robiła, przeżywała z JEZUSEM i ta relacja była jej szczęściem, jej siłą i sensem życia. „Z Nim idę do pracy, z Nim idę na rekreację, z Nim cierpię, z Nim się cieszę, żyję w Nim, a On we mnie. Nigdy nie jestem sama, bo On mi jest stałym towarzyszem” (Dz. 318).

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Sprawdzony przepis na niebo? Oddać całe życie na ziemi drugiemu człowiekowi. Szczególnie takiemu, który sam już nie może się o siebie zatroszczyć.

RECENZJE

0 96

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w...