Home Świadectwo Może ty księdzem masz zostać?

Trudno mi jest pisać o sobie. Dlatego ruszam wyobraźnię, staję obok siebie i patrzę. 

Przemek. Pochodzi z wioski Krępice w świętokrzyskim. Chodzi do liceum do pobliskiego miasteczka powiatowego. Nigdy nie był w Służbie Liturgicznej Ołtarza. Jest nieśmiały, zawsze na Mszy świętej stoi pod chórem. Dobrze pamięta, jak jego stary proboszcz pięknie śpiewał prefacje i ten śpiew bardzo go pociągał. W drugiej klasie pojawiła się w jego głowie myśl: Przemek, może ty księdzem masz zostać?

Ta myśl nie dawała mu spokoju, a że Przemek to chłopak nieśmiały, nie miał odwagi z nikim się tym podzielić. Przeżywał to głęboko w sobie. Obok tego była jeszcze matematyka. Zawsze ją lubił, a w liceum ją nawet pokochał – jeśli tak można powiedzieć. W końcu przyszedł czas klasy maturalnej. Do końca szkoły wielki mętlik w głowie i pytanie o to, co robić po maturze. Złożył dokumenty na Uniwersytet Jagielloński – na matematykę. Został przyjęty. 

Choć nie miał odwagi pójść do seminarium, pojechał na rozmowę z Rektorem WSD w Kielcach. Przeczuwał jednak, że raczej nic z tego nie będzie. Poszedł na matematykę do Krakowa. Trudne studia, potrzeba było sporo samozaparcia, ale się udało. Szło coraz lepiej. W nauce stypendium naukowe, w życiu towarzyskim bardzo porządna grupa znajomych.

Aż przyszedł drugi semestr trzeciego roku, kiedy należało wybrać specjalność. Spośród kilku do wyboru Przemek myślał nad matematyką nauczycielską lub finansową. I się zaczęło. Wróciły dylematy z klasy maturalnej.

Przemek – przecież ty księdzem miałeś być – stchórzyłeś, jesteś głupi. Zmarnowałeś czas i po co ci była ta mordęga na matmie? – takie myśli kołowały się w jego głowie. Pojawiło się coś, co można chyba nazwać kryzysem egzystencjalnym. Wtedy właśnie przypomniał sobie, że któraś z jego znajomych chodziła do liceum pijarów w Krakowie i że są tacy zakonnicy, którzy uczą w szkole nie tylko religii. Zaczął drążyć temat. Wyszukał w internecie kontakt do pijarskiego duszpasterza powołań. Ten zaprosił go na weekendowe dni skupienia do Krakowa.

I chyba wtedy dopiero po raz pierwszy w życiu tak szczerze z kimś porozmawiał o swoim powołaniu. Potem pojechał na kolejne rekolekcje. Do Krakowa i później do Rzeszowa. Przyglądał się jak pijarzy organizują Parafiadę w Warszawie i Spotkania Młodzieży Pijarskiej w Krakowie. Przez ten czas był w stałym kontakcie z duszpasterzem powołań, pracował z nim metodą pisemnych odpowiedzi na pytania pomagające w rozeznaniu powołania.

Przemek z biegiem czasu zrozumiał, że idąc na studia, wcale się nie pomylił. Że Bóg miał w tym jakiś swój cel. Nauka i wiara – wiedział, że te dwa słowa dobrze opisują jego życie. Pijarzy, kontakt z charyzmatem pijarskim, modlitwa, życie sakramentalne – te elementy pomogły Przemkowi dojrzeć do odkrycia swojego powołania i do odpowiedzi na nie. Tuż po ukończeniu studiów wstąpił do Nowicjatu Zakonu Pijarów.

Seminarium przeżył jako czas wzrostu w wielu obszarach: w wierze, wiedzy, relacjach we wspólnocie, w dojrzewaniu do troski o Zakon, który coraz bardziej stawał się jego Zakonem. Opatrzność Boża sprawiła, że wspomniany duszpasterz powołań został rektorem Seminarium.

Formatorom zawdzięcza wiele. Najbardziej jest wdzięczny za to, że wpoili mu miłość do Słowa Bożego, nauczyli go słuchać Słowa Pana przez codzienną medytację i zawsze podkreślali, że to jest najważniejsza sprawa.

Teraz Przemek jest już o. Przemysławem. Mieszka i pracuje w parafii pw. Najświętszego Imienia Maryi w Krakowie. Katechizuje starsze klasy w pobliskiej – nie pijarskiej – Szkole Podstawowej. W parafii jest odpowiedzialny za przygotowanie młodych do sakramentu bierzmowania oraz za Duszpasterstwo Młodzieży. W każdą niedzielę wieczorem spotyka się ze studentami i z młodzieżą pracującą, nieraz wyjeżdża z nimi w góry i organizuje dla nich czas skupienia. Oprócz pracy w parafii do niedawna uczył również matematyki w pijarskim liceum w Krakowie. 

Pamięta dokładnie jak w homilii w czasie święceń diakonatu biskup przypomniał słowa z drugiej modlitwy eucharystycznej: „Dziękujemy, że nas wybrałeś, abyśmy stali przed Tobą i Tobie służyli”.

Przypomina sobie te słowa niemal codziennie, zarówno wtedy, gdy cieszy go praca wśród ludzi, jak również wtedy, gdy wydaje się, że trud był daremny i bezowocny.

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

„Rusz duszę i żyj pełnymi garściami!” – zachęca Basia Turek. Sama tak właśnie żyje. Chociaż jest w 85 procentach niepełnosprawna, a to oznacza pełną...