Home Świadectwo Moje życiowe marzenie

Mam kilka życiowych marzeń, w tym dwa najważniejsze. Jedno z nich dotyczy dwójki moich dzieci. Kiedy byłam jeszcze osobą bezdzietną, nie zdawałam sobie sprawy, jaką ciężką pracą jest wychowanie dzieci. Teraz, kiedy mam już swoje dwie damy z siedmioletnią różnicą wieku o bardzo ekspresyjnych charakterach, wiem, jaki to ciężki kawałek chleba. Tak więc moje marzenie to nauczyć je, jak być człowiekiem o silnym i niezłomnym charakterze, jak mieć swoje zdanie, które oprze się złym wpływom, jak nie bać się walczyć o sukces bez rozpychania się łokciami. Marzę o tym bym umiała im przekazać, jak być wartościowym człowiekiem w dzisiejszym świecie.

Moim drugim, ale nie mniej ważnym, marzeniem jest odbyć z całą rodziną pielgrzymkę do Medjugorje, by podziękować Maryi. To Ona we wrześniu 2000 r. wysłuchała modlitw studentki, która chciała wyjątkowego mężczyznę. I już w grudniu dane mi było poznać mojego przyszłego męża …przez Internet.

Mieszkaliśmy na dwóch krańcach Polski, ale każde z nas pragnęło tego samego. Założyć szczęśliwą rodzinę, mieć trójkę dzieci i wspólnie patrzeć wieczorami w gwiazdy. I tak też się stało. Pobraliśmy się w lipcu 2002 r. Rok później pojawiła się starsza córka Patrycja. Poród nie obył się bez komplikacji. Dziecko urodziło się dzięki kleszczom, wiem jednak, że jej życie i zdrowie to wymodlony dar, gdyż przez całą ciążę odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji szczęśliwego porodu. Dodam tylko, że lekarz po porodzie powiedział, że nigdy nie widział tak kształtnej główki „po kleszczach”. Młodszą córkę wymodliłam w Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej po rocznych bezowocnych staraniach.

Moje życie to pasmo cudów, za które chciałabym podziękować Matce Bożej w Medjugorje. Chciałabym również podziękować za dar uzdrowienia z lewostronnego paraliżu po przebytym w dzieciństwie zapaleniu mózgu. Dzięki moim rodzicom i wspaniałemu, nieżyjącemu już masażyście, który rehabilitował mnie przez 10 lat jestem dziś w pełni sprawną osobą.

Matko Boża słyszałam, że jeżeli powie się Tobie, że bardzo chcę się do Ciebie pojechać, Ty działasz cuda i umożliwiasz ten przyjazd. Tak więc Matko Boża ja już nie tylko się o to modlę, ja o tym piszę, bo to jest moje życiowe marzenie.

 

Powyższy tekst jest reakcją Marzeny Jaroszek na konkurs z nr 108/2014: „Napisz o swoich największych pragnieniach, tęsknotach i o tym, w jaki sposób je realizujesz”.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 32

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...