Home Świadectwo Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu…

Tymi słowami, co rano, ksiądz rozpoczyna modlitwę brewiarzową. Jednym z podstawowych obowiązków każdego kapłana jest ogarnianie modlitwą – nie tylko swoich spraw, ale też problemów innych ludzi, którzy często nie mają czasu, żeby się modlić.

Urządzanie życia z brewiarzem

Skoro świt jutrznia, następnie modlitwa w ciągu dnia, pod wieczór nieszpory, na zakończenie dnia kompleta i w między czasie godzina czytań – tak wygląda modlitwa Liturgią Godzin, popularnie zwana brewiarzem. Założenie jest takie, by konkretne części brewiarza odmawiać o poszczególnych porach dnia. Ma to na celu uświęcenie każdej części doby oraz ogarnianie modlitwą ludzi, którzy jej najbardziej potrzebują.

To nie jest wcale takie łatwe, bo oprócz modlitwy osobistej, ksiądz przecież sprawuje sakramenty i ma inne zajęcia duszpasterskie. Przyznaję, że regularna modlitwa brewiarzowa jest dla mnie pewnym wyzwaniem. Jest to nieraz trudne i wymaga dyscypliny, ale jednocześnie pomaga urządzić sobie życie.

Modlitwa z ludem, nie teatrzyk

Jednym z zadań księdza jest sprawowanie sakramentów. Nie chodzi o wystąpienie przed ludźmi, odgrywanie jakiejś sceny przed nimi. To moment, gdy ksiądz przewodniczy jakimś obrzędom, ale równocześnie sam trwa na modlitwie. Tak więc każdy różaniec, adoracja Najświętszego Sakramentu, Msza św., to okazja do uświęcenia się kapłana. I bardzo dobrze, bo inaczej byłby to żałosny teatrzyk, odstawiany przed wiernymi świeckimi.

Godzinne meetingi

W seminarium wypracowałem w sobie nawyk codziennej, przynajmniej godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Teraz, jako wikariusz jednej z podwarszawskich parafii, muszę się nieco napocić, aby znaleźć czas i okazję do kilkudziesięciominutowej modlitwy. Co się zmieniło? Zapał pewnie ten sam, tylko kaplica przestała być w tym samym budynku, gdzie można zajść o każdej porze dnia (i nocy), niemalże w kapciach. Teraz o czas na modlitwę trzeba zawalczyć – jak prawdziwy wojownik.

Żyć w Obecności

Co daje modlitwa? Poczucie życia w ciągłej Obecności. To nie slogan. Dzięki modlitwie mam siłę postępować po Bożemu nawet wtedy, gdy już nie wpatruję się w Najświętszy Sakrament. Rodzi to świadomość, że w każdej napotkanej osobie czy sytuacji, mogę Go spotkać. Na pracę w szkole, duszpasterstwo w parafii, relacje z innymi etc. czerpię nowe siły, by patrzeć na to wszystko, co przynosi dzień z innej perspektywy, Jego oczami. Trzeźwość oceny tego, co trudne, dzięki dystansowi wobec rzeczywistości, opiera się na świadomości, że On po prostu jest.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 36

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...