Home Rok Życia Konsekrowanego Zakochany mnich – o. Leon Knabit OSB

Przeczucie, że „Pan Bóg go chce” miał od dawna, ale nie był pewien. Na pytanie o powołanie odpowiada bez zastanowienia: 3 marca 1947, między 16 a 16.15.

Siostra o. Leona twierdzi, że inklinacje w kierunku kapłaństwa było widać już w dzieciństwie. „Nakrywał się ręcznikiem, wchodził na stołek i mówił kazania. (…) Długie lata, jeszcze po tym jak poszedł do seminarium, był u nas ornat, który sam zrobił z „glansowanego” czerwonego papieru. Ozdobił go złotymi elementami, miał też tasiemki do zawiązywania. (…) Z opłatka wykroił hostię, a za kielich służył mu kieliszek do jajek”. Siostra „służyła” mu do Mszy a dzwonkami były wówczas klucze.

W liceum był atrakcyjny dla dziewcząt, ale wszyscy doskonale wiedzieli, że to nie jest chłopak „do wzięcia”. Chociaż sam Stefan (bo takie imię na chrzcie otrzymał o. Knabit) wspomina swoje zadurzenie (z wzajemnością) w Alinie z drugiej klasy licealnej. Pierwsze zakochanie nastąpiło jednak w walentynki 1943 r. Dokładnie wtedy ojciec Leon został …ministrantem. Bardzo chciał nim zostać. Imponowało mu to. „Ciągnęło mnie do tego. To już była jakaś zapowiedź powołania” – powie po latach. W roku następnym Stefan wstąpił w szeregi harcerstwa, co nauczyło go życiowej zaradności i wyrobiło zmysł organizacyjny.

Wielość zainteresowań i zaangażowań była jasnym sygnałem na drodze rozeznawania powołania. Po latach ojciec Leon powie: „Gdy ktoś ma skłonność do wyłączności (jedna sprawa, jeden człowiek, jedno miejsce), to wtedy taki człowiek na księdza nie bardzo się nadaje. Bo się uczepi. Jak będzie uczył w szkole, to jedna klasa będzie ulubiona, a pozostałe z boku. Do jednej rodziny będzie chodził dwa razy w tygodniu a pięćdziesiąt pominie. Jedną dziewczynę, nawet bez grzechu, będzie faworyzować, a inne zostawi z boku. Ksiądz musi mieć serce jak tramwaj, to znaczy wszystkich tam wpuszcza. Natomiast w małżeństwie skłonność do wyłączności jest dobra: mam jednego mężczyznę, jedną kobietę i na całe życie razem. Na tej drodze ciężko będzie osobie, która ma upodobanie do wszystkich”.

Przeczucie, że „Pan Bóg go chce” miał od dawna, ale nie był pewien. Na pytanie o powołanie odpowiada bez zastanowienia: 3 marca 1947, między 16 a 16.15. Właśnie wtedy odwiedził kleryków w seminarium. Te piętnaście minut to była przerwa w studium. Rozmawiał wówczas ze Staszkiem Molskim. „Czy ja mam powołanie?” – zapytał Stefan. „Oczywiście, masz powołanie, Pan Bóg cię chce, tylko ty się wymigujesz” – usłyszał w odpowiedzi od kleryka, który później odkrył, że ma być zakonnikiem a nie księdzem diecezjalnym (z seminarium w Siedlcach przeszedł do zgromadzenia księży sercanów białych). Ojciec Leon ma specjalną księgę zwaną „Menologium”. Pod datą 3 marca 1947 widnieje łacińskie słowo „vocatio”, czyli „powołanie”.

Z seminarium…

Wszyscy kojarzymy o. Leona Knabita z opactwem w Tyńcu, ale mało kto wie, że najbardziej znany benedyktyn w Polsce odkrywał swoje powołanie w siedleckim seminarium duchownym i został wyświęcony na kapłana dla tej diecezji.

W czerwcu 1948 r., zaraz po balu maturalnym, Stefan złożył u rektora podanie o przyjęcie do seminarium w Siedlcach. Kilka dni później poświęcił swoje życie Sercu Jezusowemu, co dziś poświadcza pożółkły obrazek z jego podpisem. „Samo poświęcenie jest aktem woli, deklaracją: jestem gotów podjąć wysiłek, abyś to Ty we mnie działał, otwieram się na Twoją łaskę, która pozwala mi rozpoznać, czego chcesz, i działać tak, jak chcesz. Jeśli się dobrze pozna Jezusa, scali się Jego myśli i moje, to już nie ja działam, lecz On”. Już w seminarium złożył akt oddania się w niewolę Matce Bożej. Co roku odnawia te swoiste ślubowania modląc się mniej więcej takimi słowami: „Panie Jezu, dziękuję, że nie odszedłem, proszę, aby dalej trwało to, co się wtedy zaczęło”.

Mama Fanka była szczęśliwa, gdy dowiedziała się o decyzji syna, ale źle znosiła jego wyprowadzkę do seminarium, mimo że od domu było oddalone o kilka ulic.

Święcenia kapłańskie Stefan Knabit przyjął 27 grudnia, dzień po 24 urodzinach. Następnego dnia wezwał go bp Ignacy Świrski. „Nie jestem pewien, czy tak do końca miałem intencję wyświęcenia. A ta sprawa musi być pewna. Więc powtórzymy”. Poszli do biskupiej kaplicy, gdzie biskup jeszcze raz nałożył ręce na Stefana Knabita.

O. Leon mówi dziś, że zobaczył wówczas, co to znaczy traktować na serio sakramenty. Przez 60 lat kapłaństwa odprawił 22 784 msze.

…do klasztoru

Biskup Świrski nie chciał się początkowo zgodzić na wstąpienie ks. Stefana do benedyktynów. „W klasztorze się chudnie, a ksiądz nie ma z czego schudnąć. Wprawdzie cuda się zdarzają, ale żeby kościotrup pracował, to nie” – miał powiedzieć ks. Stefanowi.

Późniejsza zgoda hierarchy potwierdziła mnisze powołanie Stefana Knabita. Bp Świrski przyszedł wówczas do mamy ks. Stefana i powiedział: „Pani syn wstąpił do klasztoru i nie będzie mógł pani pomagać. To teraz ja będę pani synem. Jak będzie potrzeba, proszę przyjść do mnie”.

Pierwszy raz w Tyńcu ks. Knabit był siedem lat wcześniej. Miłość dojrzewała aż do pamiętnej nocy z 16 na 17 lipca 1958 roku. „Gdy obudziłem się i zrozumiałem, gdzie jestem, a na korytarzu nie było jeszcze żywego ducha, z całej siły… strzeliłem sobie na wiwat z dużej papierowej torby”.

„Z powołaniem jest jak z GPS-em. Jest w nim program, według którego idziemy. W powołaniu program daje Pan Bóg. Ty masz być mnichem. Ty księdzem. A ty małżonkiem. Takie jest twoje zadanie”. Ojciec Leon poznał swoje powołanie w wieku 17 lat. Od tamtego czasu nigdy nie miał wątpliwości, że kapłaństwo to jego droga. Mówi, że taka pewność, to wielka łaska.

 

K O N K U R S !!!

Ojciec Leon Knabit OSB - fot. archiwum PS-PO.pl (2)W ubiegłym roku o. Leon świętował swoje 85-lecie. Z tej okazji benedyktyni z Tyńca przygotowali specjalny serwis jubileuszowy, gdzie ciągle można mnichowi składać życzenia: jubileusz.ps-po.pl. O Leon jest autorem pewnej powołaniowej sentencji: „Jesteś powołany i stworzony do szczęścia”, która pojawiła się na jubileuszowych kubkach i koszulkach. Wydawnictwo TYNIEC przygotowało kilka egzemplarzy dla czytelników „eSPe” oraz książki: „Spotkania z Wujkiem Karolem”. Napiszcie co dla Was znaczą te słowa. Czekamy do końca kwietnia 2015 r.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 29

W historii Narodu Wybranego było wiele kobiet, które odegrały w niej jakąś rolę, mniej lub bardziej ważną. Była Ewa, a tuż za...