Home Recenzje Tak warto żyć

Ks. Kaczkowski jest dobitnym przykładem, że głos powołania to inicjatywa Pana Boga – to On wybiera „sobie” ludzi.

Rodzice Jana Kaczkowskiego są niewierzący, choć pozostawali otwarci na dyskusję o Panu Bogu. Chcieli, żeby dzieci zrobiły dobre świeckie studia. Jan czuł, że decyzji o pójściu do seminarium nie może przeciągać, że to jest ten moment – wstąpił zaraz po maturze.

Z pytaniem o możliwość zostania kapłanem skonfrontował się pierwszy raz na poważnie po grubym melanżu. Na kacu przechodził obok kościoła jezuitów w Toruniu. „Nawet nie wiem po co, ale wszedłem do niego”. Wszedł też dalej – do konfesjonału, gdzie usłyszał: „nie myślisz o kapłaństwie?”, co musiało go bardzo zdziwić, bo jak można to było wysnuć z wypowiadanych wówczas grzechów wczorajszego Janka? Głęboko niechciana myśl o powołaniu zaczęła go dręczyć. Wreszcie zgłosił się do duszpasterstwa powołaniowego jezuitów w Gdyni, jak polecił mu spowiednik z Torunia.

Aspirując do nowicjatu przechodził kolejne tygodnie rekolekcji ignacjańskich. Kiedy uzyskał moralną pewność, że chce zostać jezuitą – zakon go odrzucił. „To była moja pierwsza prawdziwa życiowa porażka” – wspomina.

Kiedy jezuici odmówili Janowi przyjęcia do zakonu myślał o seminarium diecezjalnym. Przed jego spotkaniem z ówczesnym metropolitą gdańskim ojciec poprosił swojego szefa – marszałka województwa – o protekcję u abp. Gocłowskiego. Nie wiadomo czy była potrzebna, ale to wyraźnie pokazuje, że choć rodzice nie byli przekonani do wyboru syna, to go szanowali.

Co młodego Jana pociągało do kapłaństwa? „Możliwość sprawowania Eucharystii i bycia maksymalnie zjednoczonym z Jezusem” – odpowiada Piotrowi Żyłce, a na pytanie co doradziłby młodemu człowiekowi rozeznającemu swoje powołanie – zwłaszcza do kapłaństwa i życia zakonnego – mówi: „Nie wiem, jak przekonać młodych ludzi, że tak warto żyć. Ani nie wiem, jak ich, do jasnej cholery, przekonać do piękna Eucharystii albo do piękna tego, z czym ksiądz się spotyka dzięki spowiedzi”.

Księże Janie! Nie musi Ksiądz już nic więcej mówić – wystarczy to, co powiedział Ksiądz w swojej książce Życie na pełnej petardzie i to, co i jak robi Ksiądz na co dzień.

Ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka, Życie na pełnej petardzie, czyli wiara, polędwica i miłość, Wydawnictwo WAM, Kraków 2015

Życie na pełnej petardzie

1 komentarz do tego artykułu
  1. Uwielbiam ks.Kaczkowskiego.To wielki człowiek wielkiej wiary.Zyczę wszystkiego najlepszego,a przede wszystkim zdrowia dla księdza.Poprośmy w naszych modlitwach o zdrowie dla ks.Kaczkowskiego o Bożą łaskę wyzdrowienia .

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 118

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...