Home Recenzje List do przyjaciółki

cheap lioresal

Najlepsza Przyjaciółko!

Skończyłam właśnie czytać książkę pewnej kobiety i postanowiłam od razu do Ciebie napisać. Chciałabym, żebyś mogła ją poznać. Na imię ma Lauren. To kobieta żyjąca na maksa. Dziennikarka. Obracająca się w świecie gwiazd. Tworząca pismo o modzie, urodzie i zdrowiu. A potem jeden obrót śmigła za dużo i pustka. Dziura w głowie. Dziura w twarzy. Brak ręki. Bolesny wypadek. Kosztowna i długotrwała rehabilitacja. Poczucie niesprawiedliwości. Krzywda. Cierpienie. Zagubienie. Życie odmienione w ułamku sekundy. Potrafisz sobie to wyobrazić? Przeżyć to, co ona, a mimo to pozostać radosną i pewną siebie? Ufną w dobroć ludzi i miłość Boga? Wydaje się to niewykonalne. A jednak. Lauren się nie poddała, choć mogła. Nikt by się nie zdziwił. Nikt by nie miał pretensji, prawda? Przeżyć to, co ona i załamać się? Wiadomo. Stracić tyle, co ona i zwątpić? To zrozumiałe. Ale Lauren zadziwiła wszystkich. Sięgnęła po broń, która niszczy każde zwątpienie, niepewność i ból. Sięgnęła po wiarę i miłość Boga. Dzięki miłości Boga odkryła na nowo swoje piękno. Przede wszystkim to wewnętrzne. Jeśli bowiem masz piękne serce, to piękno promieniuje z ciebie. Na ciebie. Na innych. Na cały świat. Książka Lauren pokaże Ci, jak to piękno znaleźć. I jak o nie dbać.

Napisały ją wspólnie. Przyjaciółki. Jak my. Lauren Struggs i Lisa Velthouse. Może Ci się nie spodobać. Tak uważam. Jest trochę nazbyt poradnikowa, a Ty przecież poradników nie lubisz. Wolisz powieści, kochana. Jest trochę nazbyt w duchu protestanckiej ewangelizacji. Na to też możesz kręcić nosem. Masz takie prawo. O gustach się nie dyskutuje, jak mawiał nasz profesor. Ale ponieważ nie możemy poznać Lauren osobiście, to chciałabym żebyś tę książkę przeczytała. Naprawdę. Jest to bowiem opowieść o kobiecie, która się nie poddała. Która w najczarniejszym momencie swojego życia, gdy wydawało jej się, że straciła wszystko, co dotąd się liczyło, że jej życie nigdy nie będzie już takie samo, dzięki wierze w Boga, odkryła wiele prawd, które do tej pory wydawały jej się banałami powtarzanymi przez kaznodziejów, a niekoniecznie wskazówką na nowe dni. Po pierwsze, że życie nie musi być ciągle takie samo, żeby było szczęśliwe. Po drugie, że to, co się liczy, być może liczy się tylko w naszych oczach. I gdy trzeba przewartościować życie, traci na znaczeniu.

Ta książka to pozycja zdecydowanie skierowana dla kobiet. Wiem, może to być krzywdzące dla mężczyzn. Może nie pokazuj jej mężowi. Jeszcze poczułby się pominięty. Wszak mężczyźni też mają serca. Wrażliwe, narażone na zranienia, pełne niepewności. Sama tak mówiłaś. Ale Lauren jest kobietą i jako kobieta przeżyła te trudne chwile w swym życiu. I dlatego z tej perspektywy do nas pisze. Tak, do nas. Uwierzysz? Zwraca się do nas, do mnie, do Ciebie, bo chce, byśmy wszystkie zajrzały w głąb naszych serc i tam znalazły miłość i piękno, które Bóg tam zostawił. Wiem, to niełatwe. Czasem życie sprawia, że wszystko, co dobre jest zasłonięte. Ale Lauren i na to znalazła sposób. Daje nam do ręki oręż najlepszy z możliwych: Pismo Święte i pytania. Pytania mają pomóc, a uwierz mi, że niektóre są z gatunku tych, które boimy się same sobie zadawać. Ale Ty się nie bój. Nawet jeśli nie chcesz ich sobie zadać, przeczytaj je. To wystarczy. Pozwól, by ziarno zostało zasiane, a wtedy Twoje piękne serce (taki jest też tytuł tej książki) wzrośnie i rozkwitnie. Odkryjesz wtedy, że Ty i Twoje serce jesteście dziełem sztuki Pana Boga. Tak mówi Lauren. Mamy powód, by jej nie wierzyć? Być może. Ale czy mamy powód, by nie uwierzyć Jemu? Najwyższemu? Odpowiedz sobie sama, Najlepsza Przyjaciółko.

Twoja przyjaciółka

 

buy dopoxetine buy nolvadex online Lauren Scruggs i Lisa Velthouse, Twoje piękne serce, wydawnictwo Dreams, Rzeszów 2016

 

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 63

W historii Narodu Wybranego było wiele kobiet, które odegrały w niej jakąś rolę, mniej lub bardziej ważną. Była Ewa, a tuż za...