Home Recenzje Iść, nie wiedząc dokąd

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w pole własna żona i syn, czy Jakub z jego przygodami matrymonialnymi i licznym potomstwem, z którego powstał fundament dla wielkiego narodu, byliby świetnymi bohaterami powieści sensacyjnej, ale często zapominamy, że nie można by w ogóle o nich rozmawiać, gdyby nie jeden człowiek. Jeden człowiek i jego wiara. Nie byłoby Izaaka, a zaraz potem Jakuba, zwanego też Izraelem, w efekcie nie byłoby Izraela jako narodu, gdyby nie Abraham.

Mówi się o nim, że jest ojcem wszystkich wierzących. Wiemy, że pochodził z bardzo daleka, jeśli przyjąć perspektywę miejsca, w którym ostatecznie osiadł. Miał żonę Sarę, a wraz z nią syna, Izaaka, dziecko obietnicy, który przyszedł na świat mimo bardzo już podeszłego wieku rodziców. Wiemy, że na Boży rozkaz zabrał chłopca na wysoką górę, by tam go złożyć w ofierze. I że chłopca uratował anioł, który, jak to anioły mają w zwyczaju, znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie. W konsekwencji więc mamy do Abrahama dystans, czasem wręcz niechęć, mechanicznie powtarzając, że jest ojcem wszystkich wierzących, nie możemy mu jednak darować, że chciał zabić swe jedyne dziecko. Tylko tak właściwie, co my o tym Abrahamie wiemy ponadto?

Chętnie sięgamy po postacie biblijne szukając wskazówek do postępowania czy wyjaśnienia zagadek naszego życia, widzimy siebie w słabym Piotrze, zacietrzewionym Pawle, pokręconym królu Dawidzie czy Jakubie zmagającym się z Bogiem, Abrahama zaś odsuwamy jak najdalej, jak byśmy chcieli powiedzieć „super, chłopie, że byłeś, że uwierzyłeś, że dałeś początek temu wszystkiemu, ale teraz już sobie idź”. Tę lukę i ten problem z Abrahamem wyjaśnić chce Charles R. Swindoll w swojej książce „Abraham. Niezwykła podróż wiary pewnego nomady”.

Książka, mająca w zamierzeniu być biografią, jest nie tylko sprawozdaniem z życia tego wielkiego patriarchy, ale jednocześnie pełni rolę przewodnika duchowego, po który sięgnąć mógłby każdy z nas. I nie wolno nam się zasłaniać tym, że Swindoll to ewangelik, a my jesteśmy tacy ultrakatoliccy. Nie tędy droga. Protestanci mają nad nami tę przewagę, że Pismo Święte umiłowali szczególnie i czytają je tak wnikliwie, jak tylko się da. Korzystajmy z tego. Swindoll, który od dwudziestu lat pełni funkcję pastora, prowadzi swoich czytelników przez poszczególne punkty na długiej linii życia Abrahama i ukazuje to, co na pierwszy rzut oka nie wydaje się oczywiste: odbicie tych punktów w naszym życiu. Jednocześnie daje wskazówki, jak sobie z tymi trudnymi dla nas sytuacjami radzić, i tu również sięga po przykład Abrahama.

Nazywany „ojcem wiary”, Abraham mógłby być też patronem powrotów do Boga. Swindoll prowadząc opowieść linearnie pokazuje, jak po każdym wybryku i próbie wyprzedzenia Boskiego planu, Abraham wracał do Najwyższego i znów powierzał się Jego obietnicy. O tym, że Abraham był wyjątkowy dla samego Boga, świadczy fakt, że Bóg za każdym razem go przyjmował, nie zmieniając swej obietnicy ani na jotę. To, co wysuwa się na pierwszy plan, to właśnie ta obietnica. Autor ciągle to podkreśla i przy każdej sposobności przypomina, że Bóg złożył Abrahamowi obietnicę, na którą ten odpowiedział wiarą i … wyruszeniem w podróż. Podróż Abrahama tak bardzo różni się od tej, którą jego potomkowie wiele, wiele lat później odbędą z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Oni bowiem wiedzieli, dokąd idą, dokąd wracają, a Abraham? Abrahamowi Bóg powiedział jedynie „idź do ziemi, którą ci wskażę”. I tyle. A Abraham, i to jest najbardziej zadziwiające, spakował swój dobytek, wziął za rękę żonę i wyruszył. Gwarantem posłuszeństwa było przymierze, które Bóg z nim zawarł, a w którym obiecał mu błogosławieństwo osobiste, narodowe i ponad narodami. Abrahamowi to wystarczyło, by uwierzył.

Jego droga nie była wcale prosta i bezproblemowa, a wiele z tych problemów i wybojów Abraham ściągnął na siebie sam, od czasu do czasu zapominając, że Bóg nad nim czuwa, a on ma jedynie wierzyć i być cierpliwy. Ale, jak pokazuje Swindoll, także i w tym jesteśmy podobni do Abrahama. Gdy bierzemy sprawy w swoje ręce, bo boimy się zaufać, albo wydaje nam się, że właśnie tego oczekiwałby od nas Pan Bóg. Albo gdy trzymamy się czegoś tak kurczowo, jak Abraham trzymał się Izaaka, obiecanego dziecka, które być może aż chciał zagłaskać i traktował z nadopiekuńczą miłością. I wtedy też czasem wkracza Pan Bóg żądając od nas ofiary, tak jak zażądał jej od Abrahama. „Zaufaj swojemu Bogu”, pisze Charles Swindoll, „On uszanuje to, że nie boisz się ryzyka, i da ci coś lub kogoś cenniejszego niż to, czego się wyzbywasz”.

Warto poznać bliżej Abrahama, choćby po to, by zrozumieć, że ten wcale nieidealny człowiek, mąż i ojciec, błądzący i wierzący, miał swoje słabości, swoje wady i zalety, a mimo to, stał się drogi w oczach Boga, który wybrał go na ojca wielkiego narodu. A dzięki jego odpowiedzi, dziś my wszyscy możemy mówić, że jesteśmy dziećmi Abrahama. Uczmy się więc od niego, od ojca naszej wiary, byśmy kiedyś mogli świadczyć, że wierzyliśmy jak Abraham.

***Abraham_okładka_przód

Charles R. Swindoll – pastor, teolog, pisarz i pedagog, uznawany za jedną z najbardziej wpływowych postaci protestantyzmu w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Założyciel fundacji Insight for Living, która zajmuje się popularyzacją znajomości Pisma Świętego. Jest autorem wielu książek, m.in. serii poświęconej postaciom biblijnym (np. Estera, Dawid, Józef, Mojżesz, Hiob). Prywatnie mąż Cynthii i ojciec czwórki dzieci.

Charles R. Swindoll, Abraham. Niezwykła podróż wiary pewnego nomady, Wydawnictwo Aetos, Wrocław 2017

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Sprawdzony przepis na niebo? Oddać całe życie na ziemi drugiemu człowiekowi. Szczególnie takiemu, który sam już nie może się o siebie zatroszczyć.

RECENZJE

0 239

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w...