Home Recenzje Gdzie można dzisiaj świętych zobaczyć?

Kilka słów bardziej lub mniej osobistych po lekturze książki Gary’ego Thomasa Święci małżonkowie, wydawnictwa Aetos.

Na własne oczy

W roli dziennikarza i fotoreportera byłam ostatnio na kilku złotych i srebrnych jubileuszach. Tak praca. Za każdym razem wygląda to podobnie. Główne punkty takiej chwili to: odnowienie przysięgi małżeńskiej i wręczenie Medalu za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Medal przyznaje prezydent RP, a wręcza burmistrz. Dla tych ludzi to bardzo ważne. Widziałam prześlicznie ubrane, pomarszczone babcie, które ukradkiem ocierały łzy wzruszenia, i które zawsze – podobnie jak na ślubie – głośniej od mężczyzn wypowiadały słowa przysięgi. Widziałam też bardzo eleganckich, dystyngowanych panów, którym oczy szkliły się mocno (ale tylko tyle) i którzy, z jakąś niezwykłą czułością, trzymali owe babcie za rękę przez całą uroczystość. Było kilka jubileuszy, na których zupełnie nieprofesjonalnie się poryczałam.

Pozaginane rogi

Ad rem: te małżeństwa za każdym razem, lekko do znudzenia i zupełnie nie do ciekawego opisania, powtarzają to samo, że najważniejsze przez owe 50 lat były dla nich: Bóg, wzajemna miłość, szacunek i umiejętność przebaczania. I za każdym razem podczas tych uroczystości na myśl przychodzą mi bliscy, którzy już nigdy takiego medalu nie dostaną. A potem wracam do domu – za każdym razem z aparatem pełnym podobnych ujęć, z lekko rozmazanym makijażem, a mój równie lekko zirytowany eM (jak mąż), pyta gdzie byłam tyle czasu. Nie do opowiedzenia. Ale odkąd na półce mam książkę Święte małżeństwo Gary’ego Thomasa zaznaczam mojemu eM pewne fragmenty – zapisuję numer strony lub perfidnie zaginam rogi – no co, to w końcu nasza książka i próbuję opowiedzieć. Nagle ważne mi się wydaje nasze wspólne 50 lat później. Dlaczego nie zachęcam mojego eM do przeczytania całej książki? Bo choć Święte małżeństwo napisał mężczyzna (założyciel i dyrektor chrześcijańskiego stowarzyszenia, autor wielu książek poświęconych duchowości), to ja zupełnie nie wiem, jak musiałabym przekonać mojego eM i innych znajomych mi mężów, żeby przez nią przebrnęli. Ale po kolei.

Przy zimnej kawie

Są tu takie fragmenty, że kawa stygnie np. cały rozdział poświęcony rozwodom i separacji poparty niezwykłymi historiami ludzi, o których ba – nie tylko ten świecki, ale i katolicki świat, powiedziałby – naiwniacy. Są tu piękne strony o duchowości i o modlitwie, która w rodzinie naprawdę może przybierać formę zmieniania pieluch gdzieś między 3 a 5 nad ranem. I jest tu wiele banałów, które są ważne i dobrze, że są – ot choćby całych kilkanaście stron przyzwoicie napisanych o seksie, czy o różnicach wynikających z odmienności płci.

A i jest jeszcze kilka rzeczy, których uświadomienie sobie zatrzymuje nad ową wspomnianą już filiżanką zimnej kawy np. fakt, że statystyczna para małżeńska komunikuje się ze sobą, w swoim wspólnym życiu, średnio 27 minut w tygodniu – przy czym najwięcej na trzeciej randce i w roku poprzedzającym rozwód. Albo inna ciekawostka: niektórzy eksperci sugerują, że pełne ukształtowanie się związku małżeńskiego zajmuje od dziewięciu do czternastu lat. Co w kontekście coraz większej liczby rozwodów tuż po pierwszym roku małżeństwa, też jakoś mocniej zastanawia.

Święte małżeństwo to dobra i ważna książka, która w moim subiektywnym odczuciu ma kilka poważnych wad. Pierwsza to nagromadzenie cytatów. W gronie moich znajomych jest pewien człowiek – przedsiębiorca, szkoleniowiec (będzie dygresja). Pamiętam, jak pierwszy raz usłyszałam z jego ust zdanie: Mój mentor mówi… Pomyślałam wówczas: „co za amerykanizacja?!”. Potem, z czasem, nabrałam szacunku. Po pierwsze grono mentorów Piotra jest bardzo ograniczone, po drugie w świecie, w którym zanikają wszelkie autorytety, ktoś kto powołuje się na innych, ich zwyczajne życie, czyni z tego dobry przykład! Gary Thomas ma cały batalion mentorów – są to pisarze, poeci, naukowcy. I jest ich tylu, że w wielu momentach wygląda to mocno patchworkowo. Jedynie Biblia jest tu elementem stałym, choć i tak pewne cytaty wydają się mocno naciągane. To pierwszy zarzut, który naprawdę w mojej wyobraźni stworzył obraz jakiejś księgi złotych myśli, którą stworzył Thomas w swoim życiu, i którą teraz żongluje dowoli. To też powód, który mocno mógłby zniechęcić mojego eM – tempo opowieści przez to nieustanne przywoływanie czyichś słów jest tu mocno rozciągnięte.

Druga rzecz, bardzo podobna – mnogość historii – bohaterowie z literatury przeplatają się tu z postaciami historycznymi, znajomymi Thomasa lub właściwie nim samym. Może według Thomasa tak jest bardziej…, no umówmy się, że po prostu bardziej. Dla mnie to jeden, konkretny chaos, w którym w wielu momentach muszę wyłuskać ważne treści. Na końcu tej książki jest zeszyt ćwiczeń. To maniera wielu poczytnych autorów amerykańskich. Piękna idea. Jednak chyba tylko tyle. Choć tu mogę się mylić.

Gary Thomas, Święte małżeństwo, wydawnictwo Aetos, Wrocław 2014

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 117

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...