Home Powołanie w świetle Biblii Błogosławieni, szczęśliwi, czyli kto…?

Błogosławieństwa są dokumentem tożsamości chrześcijan i programem do osiągnięcia świętości. Chrześcijaństwo jest bowiem religią do praktykowania. Są planem Jezusa dla nas”. Takie słowa wypowiedział papież Franciszek w 2014 roku. Do błogosławieństw wraca często w swoim nauczaniu. Chociażby Światowe Dni Młodzieży za punkt odniesienia miały błogosławieństwo – błogosławieni miłosierni – szczęśliwi miłosierni…

Ale czy chrześcijanin może być człowiekiem szczęśliwym? Czy nie bliżej mu do cierpiętnictwa? Patrząc na obraz wielu niedzielnych Eucharystii, poważnych i zatroskanych twarzy bez uśmiechu, takie można odnieść wrażenie. Czy chrześcijaństwo może być zatem źródłem szczęścia? Czy błogosławieństwa, ów plan Jezusa wobec nas, czy może przynosić szczęście?

Fundamentem zrozumienia tego, co błogosławieństwa przynoszą, jest najpierw doświadczenie Boga, który jest pośród nas i w nas. Doświadczenie tego, że to On jest najważniejszy – wszystko inne jest jedynie dodatkiem, ale nie istotą życia. „Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie” (Mt 6,31-34).

Bez tego zrozumienia błogosławieństwa mogą być jedynie sarkazmem. Jest czymś absurdalnym, a wręcz nieludzkim, powiedzenie biednemu, temu kto doświadcza głodu, kto płacze, temu, który jest prześladowany: IDŹ, TAKI JESTEŚ SZCZĘŚLIWY, TAKI BŁOGOSŁAWIONY! Racjonalne podejście do błogosławieństw nic nie da, ponieważ przekraczają one ludzką logikę widzenia. Prowokują, być może są najbardziej prowokacyjnym tekstem Ewangelii. Sam doświadczam, jak wiele kosztuje, by wgryźć się w te osiem słów. A jednocześnie błogosławieństwa są dziś tekstem zbanalizowanym, o którym powiedziano tak wiele. Gandhi uważał je za esencję chrześcijaństwa. Nietsche przeciwnie, uważał te osiem słów za przekleństwo i zaprzeczenie godności człowieka. A jak wiele słów można znaleźć pomiędzy tymi skrajnymi do nich podejściami…

Nie jest łatwo mówić o błogosławieństwach, bo bardzo łatwo uciec w tanią demagogię skierowaną przeciwko możnym tego świata lub też oderwany od życia spirytualizm. A jednocześnie trudno zaprzeczyć, że błogosławieństwa najmocniej wyrażają radykalizm Ewangelii. Innym niebezpieczeństwem jest także takie patrzenie na życie, by szczęście odkładać na bliżej niekreśloną przyszłość. Jezus mówi o byciu szczęśliwym tu i teraz. Tu i teraz, mimo trudności, można doświadczać pokoju, wewnętrznego porządku i harmonii – i to jest ewangeliczne szczęście. Nie zależy ono od okoliczności zewnętrznych. Szczęście nie polega na tym, by mieć i korzystać z życia więcej niż inni, ale na takim sposobie życia, który sprawia, że usuwane są różnice między ludźmi.

Święty Mateusz umieszcza błogosławieństwa na początku pierwszego programowego wystąpienia Jezusa. Wszystko ma miejsce na górze – owym uprzywilejowanym miejscu Boga. Nie trudno odnieść ten obraz do góry Synaj, gdzie dane było prawo. Jezus jawi się jako nowy Mojżesz – prawodawca i ogłasza konstytucję Królestwa. Ale jednocześnie widać wielką różnicę – błogosławieństwa to nie nakazy i zakazy. To tylko zaproszenie na drogę, która prowadzi do pełni człowieczeństwa.

Prorocy Starego Testamentu podejmowali krytykę niesprawiedliwości w społeczeństwie Izraela. Nazywali ją rzeczywistością wołającą o pomstę do nieba. Bogaci bogacili się kosztem biedaków. Ale wszyscy, zarówno biedni jak i bogaci, należeli do Bożego ludu. Bogaci, którzy uciskali biednych, nie zwracali uwagi na Boga, nie potrafili rozpoznać Jego zwierzchności. Bóg odpłaci, bo nie może tolerować takiego stanu rzeczy. Zostanie tylko Reszta, Reszta uboga i pokorna. Biblijni ubodzy to ludzie, którzy nie mają nikogo i nic, w czym mogliby pokładać ufność, ich jedyną ucieczką jest Bóg, w którym pokładają ufność. Biblijna Reszta jest zawsze prześladowana, marginalizowana, wykluczona ze społeczności.

Błogosławieństwa nie mówią o ubóstwie wybranym dobrowolnie przez zakonników na mocy ślubu ubóstwa. Wskazują na biedę wynikającą z niesprawiedliwości możnych tego świata. Tym, którzy chcą wyjść z ubóstwa, ale nie mogą, Jezus mówi, że mogą być szczęśliwi, jeżeli uznają, że żadna sytuacja nie może ich pozbawić ludzkiej godności.

Spojrzenie Jezusa sprawia, że przestaje się dostrzegać świat ubogich i bogatych jako światy rozdzielone. Istnieje relacja między bogatym i ubogim. Bogactwo nie pojawia się bez odniesienia do ubóstwa. Bieda jest tym bardziej widoczna, im większe jest bogactwo niektórych. Jeżeli znikłaby bieda, nie byłoby też pojęcia bogactwa. Pewnym brakiem racjonalności obarczone jest pragnienie, by zniknęło ubóstwo, kiedy za wszelką cenę człowiek próbuje zachować swoje bogactwa.

Błogosławieństwa zdają się mówić: lepiej być ubogim, niż opływać w bogactwa, których źródłem jest ludzka krzywda. Lepiej samemu płakać, niż wyciskać innym łzy z oczu. Lepiej jest doświadczać głodu niż sprawiać, by inni z głodu umierali. Błogosławieni nie dlatego, że biedni, ale dlatego, że nie są bogatymi egoistami. Błogosławieni nie dlatego, że prześladowani, ale dlatego, że nie są prześladowcami.

Patrząc na błogosławieństwa trzeba dokonać wyboru pomiędzy zaufaniem do tego, co jest ziemską chwałą, a zaufaniem wobec Boga. Błogosławieństwa mówią nam, że jest możliwy inny świat niż ten, w którym przychodzi się nam zmagać z ludzkim egoizmem. Możliwy jest świat, którego fundamentem jest miłość.

Błogosławieni ubodzy w duchu, ponieważ Bóg stanął po ich stronie, sam stał się ubogim. Jezus był ubogi. Bóg zechciał objawić się światu w ubóstwie. Bogactwo może sprawić, że człowiek nie odczuwa potrzeby zaufania wobec Boga. Ale jednocześnie nie można gloryfikować ubóstwa samego w sobie, czy też potępiać bogactwa. To serce a nie zawartość portfela mówią o naszej relacji do Boga…

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Cichy czyli po hebrajsku „anawim” – słowo odniesione do Mojżesza i Jezusa. Mojżesz jest cichy i pokorny, kiedy spotyka Boga w gorejącym krzewie, ale potrafi też zesłać plagi na Egipt. Prosi Boga, aby przebaczył, że Izraelici wykonali cielca ze złota, ale jednocześnie potrafi roztrzaskać kamienne tablice przykazań, kiedy widzi ich tańczących wokół cielca. Nakazuje spalić cielca na popiół, wymieszać ten popiół z wodą i nakazuje im pić. Jest cichy, ale to nie oznacza, że jest słaby i mało stanowczy. Podobnie Jezus – sam mówi o sobie: „jestem cichy i pokorny sercem”, co wcale nie przeszkadza mu wypędzić ze świątyni przekupniów czy kiedy swoją mową boleśnie uderza w obłudę faryzeuszów.

Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni. Wiele rzeczy, które obserwujemy i których doświadczamy, wyciska łzy z oczu. Ich źródłem jest tragiczne pęknięcie pomiędzy naszym pragnieniem świata, a rzeczywistością, która nas otacza, wobec której człowiek pozostaje bezsilny…

Błogosławieni, którzy pragną sprawiedliwości. Pragnienie coraz większe wobec niesprawiedliwości, nierówności, wykluczenia i podziałów. Pragnienie świata bardziej braterskiego, solidarnego, otwartego. Błogosławieni, którzy żywią takie pragnienie.

Błogosławieni miłosierni. Potrafią wejść w sytuację drugiego człowieka, przyjść z konkretną pomocą, a czasem po prostu stanąć obok. Umiejący odczuć ból i cierpienie drugiego człowieka, wejść w jego skórę, spojrzeć na rzeczy oczami drugiego człowieka, myśleć jak on i czuć jak on.

Błogosławieni czystego serca. Serce integruje. Czyste serce nie jest podzielone między dobro i zło. To serce, w którym nie ma zgody na fałszywe kompromisy. Serce czyste – w swoich intencjach, zamiarach i działaniu. Bez żadnych ciemności, egoizmu. Będziesz miłował… całym sercem, a nie tylko jakąś częścią. Tak kochać może tylko czyste serce…

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój. To nie tylko brak konfliktów i wojen. Pokój, biblijne „shalom”, to życie w harmonii i braterstwie. Najpierw wewnętrzna harmonia, bowiem tylko człowiek mający w sercu pokój może nim obdarować innych ludzi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości. Można ich znaleźć wielu, którzy nawet oddali życie dla sprawiedliwości. Nie bali się też przyjąć cierpienia w imię sprawiedliwości. Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko, błogosławiony bp Oscar Romero.

Dodaj komentarz


*

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 28

Nie sięgam po fantastykę, ponieważ nie leży ona w kręgu moich zainteresowań literackich. Tym razem jednak sięgnęłam. Mogłabym przyznać, że nie miałam...