Home Papież o powołaniu Dziękujcie za wszystko!

W lipcu 2015 roku papież Franciszek odbył podróż apostolską do krajów Ameryki Południowej. W Ekwadorze ojciec święty spotkał się m.in. z kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami w narodowym sanktuarium maryjnym El Quinche. Miał przygotowane przemówienie, ale przekazał je do opublikowania a zaczął do zebranych mówić spontanicznie.

 

„Myślałem o Maryi Pannie. Dwa słowa Maryi – tu zawodzi mnie pamięć, ale nie wiem, czy  trochę ich nie wypaczam : „Niech mi się stanie”. Oczywiście poprosiła, aby anioł jej  wyjaśnił, dlaczego została wybrana. Ale powiedziała: „Niech mi się stanie”. Jest też inne słowo: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Maryja nigdy nie chciała odgrywać głównej roli. Przez całe życie była uczennicą, pierwszą uczennicą swojego Syna. Zdawała sobie sprawę, że wszystko, co wniosła było czystym darmowym darem Boga. Świadomość bezinteresowności. Dlatego „niech mi się stanie”, „czyńcie”, aby przejawiła się bezinteresowność Boga. Zakonnice, zakonnicy, kapłani, seminarzyści codziennie powracajcie, podejmujcie ową drogę powrotu do bezinteresowności, z jaką Bóg was wybrał. Nie płaciliście za bilet wstępu do seminarium, aby podjąć życie zakonne. Nie zasłużyliście na nie. Jeśli jest tutaj jakiś zakonnik, ksiądz lub zakonnica, który uważa, że sobie na to zasłużył, niech podniesie rękę! Wszystko darmowo. I całe życie zakonnika, zakonnicy, kapłana i kleryka, który idzie tą drogą – i także, jak już powiedzieliśmy biskupów – musi iść tą drogą bezinteresowności, powracać codziennie: „Panie, dzisiaj zrobiłem to, dobrze mi to wyszło, napotkałem takie oto trudności … ale to wszystko pochodzi od Ciebie, wszystko jest darmo dane”. Bezinteresowność. Doświadczamy bezinteresowności Boga. Jeśli o tym zapominamy, to powoli stajemy się ważni. „Spójrzcie na tego, jakich wspaniałych dokonuje dzieł”; „Popatrzcie, tego zrobili biskupem takiego ważnego miejsca…”; „tego mianowali prałatem”, a „tego…”, i w ten sposób powoli oddalamy się od tego, co jest podstawą, od czego Maryja nigdy się nie oddaliła: bezinteresowności Boga.

Pragnę wam dać braterską radę: codziennie, może najlepiej wieczorem warto spojrzeć na Jezusa i powiedzieć Jemu: wszystko mi dałeś darmo. I  wrócić na swoje miejsce. Tak więc kiedy jestem posłany na inne miejsce, czy też kiedy pojawia się trudność nie protestuję, bo wszystko jest darmo dane, na nic nie zasługuję! To czyniła Maryja. (…) Dam wam radę brata i ojca: co wieczór wracajcie na nowo do bezinteresowności i powiedzcie: „Niech się stanie, dziękuję za wszystko, co mi dałeś”.

 

Nie popadajcie w „duchowego Alzheimera”

Drugą rzeczą, jaką chciałbym wam powiedzieć to, zachowujcie zdrowie, ale przede wszystkim zadbajcie o to, aby nie popaść w pewną chorobę, która jest dość groźna, a nawet bardzo niebezpieczna dla tych, których Pan bezinteresownie powołał, aby za Nim poszli i aby Mu służyli. Nie popadajcie w „duchowego Alzheimera”, nie traćcie pamięci, a szczególnie pamięci skąd zostaliście wzięci. Przypomina się scena, kiedy prorok Samuel został posłany, aby namaścić króla Izraela. Udał się do Betlejem, do domu niejakiego Jessego, który miał siedmiu czy ośmiu synów – nie jestem tego pewien, a Bóg mu powiedział, że wśród tych synów jest król. I, oczywiście, widzi ich i mówi: „To musi być ten”, bo jest najstarszy, duży, wysoki, piękny, zdawał się odważny … A Bóg mówi: „Nie, to nie ten”. Spojrzenie Boga jest inne niż spojrzenie człowieka. I tak przeszedł po kolei wszystkich synów, a Bóg mówi: „Nie, to nie ten”. Prorok znalazł się w sytuacji, w której nie wiedział co robić, a zatem zapytał ojca: „Czy nie masz innych synów?”. A ten odpowiedział: „Tak, jest najmłodszy, ale pasie owce i kozły”. „Wezwij go!”. I przychodzi chłopak, który mógł mieć jakieś 17-18 lat, a Bóg powiedział: „To on”. Wzięli go spośród trzody. A inny prorok, kiedy Bóg każe jemu dokonać pewnych rzeczy jako prorok mówi: „Kim że ja jestem, skoro zabrano mnie spośród stada?”. Nie zapomnijcie skąd zostaliście wzięci. Nie wypierajcie się swoich korzeni.

Widać, że św. Paweł wyczuwał to niebezpieczeństwo utraty pamięci i swojemu umiłowanemu synowi, Tymoteuszowi, biskupowi, którego wyświęcił, dawał rady duszpasterskie, a wśród nich jest taka, która porusza serce: „Nie zapomnij o wierze twojej babci i matki”, to znaczy: „Nie zapomnij, skąd zostałeś wzięty, nie zapominaj o swoich korzeniach, nie czuj się jak ktoś, kto dokonał awansu”. Bezinteresowność jest łaską, która nie może współistnieć z awansem, a gdy ksiądz, kleryk, zakonnik, zakonnica zaczyna robić karierę – myślę o ludzkiej karierze – to zaczyna chorować na duchowego Alzheimera i zaczyna tracić pamięć o miejscu, z którego został wzięty (…).

 

Służba i radość

„Pierwszą postawą jest służba. Bóg wybrał mnie, wziął mnie, dlaczego? Aby służyć. Służba jest moją szczególną cechą. Nie mogę mówić: teraz mam czas dla siebie, mam swoje sprawy, zamykam już mój sklepik, tak powinienem pójść i poświęcić dom, ale już jestem zmęczony, czy w przypadku sióstr: w telewizji właśnie nadają kolejny odcinek pięknej telenoweli… A zatem służba, służyć, a nie robić czego innego, i służyć, kiedy jesteśmy zmęczeni i służyć, kiedy ludzie nas męczą.

Powiedział mi pewien stary ksiądz, który przez całe życie był profesorem w szkołach i na uniwersytetach, nauczał literatury – geniusz – kiedy przeszedł na emeryturę, poprosił prowincjała, żeby go posłał do biednej dzielnicy otoczonej slumsami… w której mieszkają ludzie emigrujący w poszukiwaniu pracy, ludzie bardzo prości. I ten zakonnik raz w tygodniu szedł do swojej wspólnoty i opowiadał. Był bardzo inteligentny, a była to wspólnota przy wydziale teologii. Rozmawiał z innymi księżmi o teologii na tym samym poziomie, ale pewnego dnia powiedział do jednego: „Który z księży naucza tutaj traktatu o Kościele?”. Jeden z profesorów podniósł rękę: „Ja”. „Brakuje księdzu dwóch tez”. „Jakich?”. „Święty wierny Lud Boży jest zasadniczo olimpijski – to znaczy czyni to, co chce – i ontologicznie męczący”. A to zawiera dużo mądrości, bo ten, kto obiera drogę służby, musi pozwolić, by go męczono i nie tracić cierpliwości, ponieważ służy, żadna chwila nie należy do niego, żadna chwila nie należy do niego. Jestem tu, aby służyć: służyć w tym, co powinienem robić, służyć przed tabernakulum, modląc się za mój lud, modląc się w intencji mojej pracy, za ludzi jakich powierzył mi Bóg (…).

Drugą natomiast postawą, jaką dostrzegamy u osoby konsekrowanej, księdza, żyjącego ową bezinteresownością, tą pamięcią – tymi dwoma zasadami, o których powiedziałem wcześniej, jest radość i szczęście. I jest to dar od Jezusa, który On nam daje, jeśli o niego prosimy: abyśmy nie zapomnieli tych dwóch filarów naszego życia kapłańskiego czy zakonnego jakimi są właśnie ponawiane każdego dnia poczucie bezinteresowności i nie zatracenie pamięci, skąd zostaliśmy wzięci”.

Źródło: www.vatican.va

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 43

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...