Home Listy o powołaniu Trzeba współpracować z łaską

Szczęść Boże!

Choć już od dłuższego czasu zastanawiam się nad życiem zakonnym, nigdy jeszcze nie zdecydowałem się z nikim o tym porozmawiać. Do tej pory brakowało mi odwagi. A może po cichu liczyłem na to, że myśli o byciu zakonnikiem są tylko przelotne i wkrótce same odejdą? Sam nie wiem… Dziś piszę ten list, bo coraz bardziej nurtuje mnie jedno pytanie.

Mam 22 lata. Jestem na informatyce w Rzeszowie. Od dawna mocno zaangażowany jestem w różne grupy. W swojej rodzinnej parafii należę m.in. do diakonii muzycznej w Odnowie w Duchu Świętym. Niestety, to moje zaangażowanie i bycie blisko Boga nie uchroniło mnie przed różnymi głupimi rzeczami. Moim problemem jest nieczystość. Są takie dni, kiedy po prostu siadam przed komputerem i wchodzę w świat grzechu. Jeden grzech pociąga za sobą kolejne: pornografia, masturbacja, brak modlitwy… Modlitwa staje się taka bez smaku, często po tym grzechu w ogóle jej nie ma. I dopiero po spowiedzi na kilka tygodni wszystko wraca do normy.

Z jednej strony pragnienie kapłaństwa, z drugiej strony świadomość grzechu i kac moralny… Nie umiem sobie z tym poradzić (…). Czy moje dotychczasowe postępowanie dyskwalifikuje mnie z tego, by być kapłanem? Czy z moją przeszłością w ogóle poradzę sobie kiedyś w kapłaństwie?

Grzegorz

 

Szczęść Boże Grzegorzu,

cieszę się, że – jak piszesz – jestem pierwszą osobą, z którą dzielisz się tym, co przeżywasz. Ważne, by mieć wokół siebie takich ludzi, z którymi można porozmawiać nie tylko o piłce czy samochodach, ale też o rzeczach bardzo osobistych, by nie powiedzieć intymnych. Dlatego wielkie dzięki za Twój list. Za odwagę i zaufanie…

Pozwól, że zacznę od Twojego ostatniego pytania. Zanim to jednak zrobię, muszę napisać słowa, które obaj na pewno dobrze znamy, a które w czasie czytania Twojego listu zrodziły się w mojej głowie: „Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (Mt 9,13). Te słowa są o Tobie i o mnie. I o każdym powołanym.

Pytasz, czy z taką przeszłością, jaką masz, poradzisz sobie w kapłaństwie. Odpowiedź jest bardzo prosta: jeśli Pan Bóg rzeczywiście obdarzył Cię powołaniem i jeśli rzeczywiście wzywa Cię do kapłaństwa, to bez wątpienia da Ci na tej drodze tyle łaski i siły, ile będziesz potrzebował, by sobie na niej poradzić. Tu oczywiście od razu trzeba powiedzieć, że łaska sama w sobie nie załatwi wszystkiego. Tutaj potrzebna będzie z Twojej strony wielka czujność i współpraca z tą łaską. Jeśli jednak taka jest wola Pana Boga i takie jest Twoje głębokie pragnienie, na pewno przejdziesz wszelkie próby pomyślnie.

Widzisz, Grzegorzu, w naszym życiu już tak jest, że robimy czasem rzeczy, których potem żałujemy. Pan Bóg jednak nigdy nas nie przekreśla i jeśli jest w naszym sercu szczery żal za grzechy, Bóg zawsze daje nam szansę, zawsze nas zaprasza, byśmy szli za Nim i naśladując Jezusa w dźwiganiu naszego własnego krzyża, wspinali się na wyżyny świętości.

A to znaczy, że grzechy, które obciążają Twoje sumienie, nie dyskwalifikują Cię z drogi do kapłaństwa. Sam piszesz o tym, że potrafisz w łasce wytrwać nawet kilka tygodni. Jest to zatem punkt zaczepienia. Nie koncentruj się na tym, co negatywne, ale staraj się w swojej sytuacji widzieć plusy. Najważniejsze, by nie dopuścić do tego, by grzech stał się czymś nagminnym, stale obecnym w życiu. Jeśli z Twojej strony jest walka (nie lubię tego słowa, ale dobrze oddaje ono potrzebę pewnego wysiłku z naszej strony), jeśli jest w Tobie autentyczne pragnienie życia w czystości, to jak najbardziej masz prawo myśleć o kapłaństwie. Dwie rzeczy chcę Ci jednak tutaj podpowiedzieć.

Pierwsza rzecz to rada samego naszego Ojca Założyciela. Św. Józef Kalasancjusz mawiał czasem do swoich duchowych synów: „Niech Szatan zastanie cię zawsze zajętym, bo niczym piłką bawi się Szatan człowiekiem leniwym i próżnym”. Te słowa to naprawdę dobra rada. Jeśli wpadasz w wir jakiegoś błogiego lenistwa, to Szatan bardzo szybko podsunie Ci swoją propozycję zagospodarowania wolnego czasu. I nie będzie to bynajmniej propozycja wspólnej modlitwy czy lektura pobożnej książki. Przeciwnie, Szatan wykorzysta Twoją uśpioną czujność i zaproponuje to, co dotyka w człowieku jego najniższych instynktów. Zaproponuje Ci po prostu grzech. A zatem czuwaj nad sobą szczególnie w momentach, kiedy tak po ludzku patrząc, masz więcej wolnego czasu. Bacz, abyś nie upadł.

I druga rzecz. Wielką pomocą nie tylko dla tych, którzy myślą o życiu kapłańskim czy zakonnym, ale dla tych osób szczególnie, jest osoba stałego spowiednika i kierownika duchowego. Zapewne wiesz, na czym polega współpraca z takimi osobami. Bardzo mocno zachęcam Cię do tego, byś rozejrzał się wokół i poszukał kapłana, który może być dla Ciebie nie tylko drogowskazem na Twojej drodze do Boga, ale może być nade wszystko przewodnikiem do Niego. Wykorzystaj tę możliwość, że mieszkasz w Rzeszowie. Gdzie jak gdzie, ale tam ani księży, ani konfesjonałów nie brakuje. Sam się przekonasz, jak bardzo jest to pomocne.

I jeszcze jedna rzecz. Grzegorzu, warto przyjrzeć się swoim grzechom w kluczu pewnego podziału. Otóż, spróbuj podzielić sobie swoje grzechy na dwie grupy (od razu zaznaczam, że w Katechizmie Kościoła Katolickiego takiego podziału nie znajdziesz). Pierwsza grupa to grzechy ze słabości, druga grupa to grzechy z głupoty. Zapewne przyznasz mi rację, gdy powiem, że do grzechów ze słabości mamy prawo. Tak, tak, mamy prawo do grzechów ze słabości, bo one bazują na naszej słabej, ułomnej ludzkiej naturze. Mamy więc prawo (aczkolwiek zabrzmi to może dziwnie) do tego, by czasem w głowie zrodziła się jakaś nieczysta myśl, głupie pragnienie. To bardzo ludzkie, normalne. Oczywiście, trzeba podejmować walkę o czyste myśli i pragnienia. To zrozumiałe. Nie zmienia to jednak faktu, że często nie mamy na to większego wpływu.

Są jednak grzechy, na które i Pan Bóg, i my sami popatrzeć powinniśmy nieco surowszym okiem. Mam tu na myśli tzw. grzechy z głupoty. Bez problemu możemy podać tutaj kilka ich przykładów: sięganie po narkotyki, kąpanie się w miejscach zabronionych czy chociażby wspomniana przez Ciebie internetowa pornografia. To są bez wątpienia grzechy z głupoty. A do głupoty prawa nie mamy, bo Pan Bóg dał nam rozum, a Duch Święty napełnia nas darem mądrości. Warto więc, nie rezygnując z walki z grzechami wynikającymi ze słabości, jeszcze bardziej położyć akcent na walkę z grzechami wynikającymi z naszej głupoty.

To są rzeczy, które powinny wybrzmieć w konfesjonale, w konfrontacji ze spowiednikiem. Ale warto, aby sprawy te stały się także przedmiotem Twojej rozmowy z Bogiem. Masz pełne prawo wołać do Niego i prosić nie tylko o pomoc, ale również o światło tak bardzo potrzebne Ci do dobrego rozeznania swojej drogi. Nie poddawaj się, nie zniechęcaj, szukaj i pytaj, a Bóg w sobie właściwym czasie sam da odpowiedź i wskaże Ci drogę.

Ktoś kiedyś powiedział, że Szatanowi wcale nie zależy na tym, by człowiek grzeszył. Jemu o wiele bardziej zależy na tym, by człowiek się zniechęcił i po grzechu nie szukał powrotu do Boga. Nie dawaj mu więc satysfakcji i zawsze, ilekroć zdarzy się jakiś upadek, powstawaj. Czasem rzeczywiście chcielibyśmy na drodze do Pana Boga tańczyć, ale nasze grzechy sprawiają, że na tej drodze potrafimy się co najwyżej czołgać. Dobre i to czołganie, pod warunkiem, że czołgamy się we właściwym kierunku. W kierunku Boga.

Życzę Ci dużo siły i wytrwałości. I radości, bo i ona ma moc uzdrawiającą. Polecam Cię opiece Królowej Szkół Pobożnych i wstawiennictwu św. Józefa Kalasancjusza. Już dziś zapraszam Cię, Grzegorzu, do Krakowa na kolejne Pijarskie Dni Skupienia. O szczegółach napiszę niebawem.

Serdecznie pozdrawiam, z modlitwą

o. Piotr Recki SP

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 29

W historii Narodu Wybranego było wiele kobiet, które odegrały w niej jakąś rolę, mniej lub bardziej ważną. Była Ewa, a tuż za...