Home Listy o powołaniu Trzeba poznać się bliżej

Szczęść Boże, s. Katarzyno!

Mam na imię Ada i jestem studentką I roku pedagogiki. Adres do Siostry podała mi moja koleżanka, która jakiś czas temu uczestniczyła w rekolekcjach dla dziewczyn w Siostry domu w Krakowie. Poradziła mi, bym zwróciła się do Siostry o poradę w sprawie, która ostatnio mnie zaprząta. Otóż od jakiegoś czasu myślę o życiu zakonnym. Pewnie zastanawia się Siostra, dlaczego. Trudno mi to wyjaśnić, po prostu czułam, że to moje miejsce. Jednak gdy zgłosiłam się do pewnego zakonu z zamiarem wstąpienia, dostałam odpowiedź odmowną. Siostry zbyły mnie stwierdzeniem, że jestem dla nich obca. Oburzyło mnie takie zachowanie, zwłaszcza, że w ostatnich czasach dużo się mówi o spadku powołań. Chyba więc tym bardziej powinno zależeć każdemu zakonowi na tym, by przyjąć wszystkich chętnych, a nie niszczyć powołanie w zarodku. Co Siostra o tym sądzi? Czekam na odpowiedź, za którą z góry dziękuję. Ada

 

Droga Ado!

Dziękuję Ci za zaufanie, jakim mnie obdarzasz pisząc do mnie o swoich odczuciach. Z tonu Twojego listu przebija żal i rozczarowanie osobami zakonnymi. Tym bardziej cieszy mnie, że jednak nie przenosisz swoich odczuć na wszystkie siostry zakonne. Postaram się zatem nie zawieść Twojego zaufania i jak najpełniej odpowiedzieć na wszystko, o czym piszesz.

Prawdą jest, że liczba powołań do życia zakonnego oraz do kapłaństwa maleje. Jednym z powodów jest problem, który można już chyba określić mianem społecznego. To lęk przed podejmowaniem wiążących decyzji. Coraz więcej osób boi się podjąć ryzyko wybrania czegoś na stałe. Spada liczba zawieranych małżeństw, rośnie natomiast liczba związków nieformalnych, które w razie trudności można zakończyć szybko i bez większych komplikacji. Z tego też powodu decyzja o wstąpieniu do zakonu jest coraz trudniejsza do udźwignięcia. Jest to w końcu decyzja na całe życie doczesne oraz na całą wieczność. Tu zaczyna się kwestia, którą nazwałaś „odmową ze stronu sióstr zakonnych”. Nie opisałaś tej sytuacji dokładnie, ale jestem przekonana, że siostry nie powiedziały Ci definitywnego NIE, lecz zasugerowały wcześniejsze wzajemne poznanie: zakonu przez Ciebie i Ciebie przez zakon. Jest to logiczne i naturalne. Gdybyś miała wyjść za mąż, na pewno chciałabyś najpierw poznać przyszłego męża i zweryfikować, czy jest to człowiek z którym będziesz mogła i chciała spędzić resztę życia. Wybór zakonu to decyzja jeszcze trudniejsza, bo tak naprawdę niewiele wiadomo o tym, jak to życie wygląda od środka. Jest to życie piękne, ale wymagające i różni się od tego, co każdy z nas zna z rodzinnego domu. Nie każdy nadaje się do tego, by w nim wytrwać. Spadek liczby powołań jest problemem, ale nie rozwiąże go przyjmowanie do zakonu wszystkich, którzy tego chcą. W powołaniu zakonnym wytrwa ten, kto posiada odpowiednie do tego cechy, kto jest pokorny, kto liczy przede wszystkim na Bożą pomoc i o tę pomoc w modlitwie prosi. Jednym słowem jest to ktoś, kto został do takiego życia powołany przez Boga („Jezus wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki” – Mk 3, 13 – 14). Czy znasz i rozumiesz życie zakonne, Ado? Rozeznałaś ten wybór i wiesz, że jest to coś, czego chcesz Ty i czego pragnie dla Ciebie Bóg?

Kiedy zastanawiałam się, co Ci odpisać, przypomniał mi się od razu fragment Listu do Rzymian: „Albowiem z Niego i przez Niego, i dla Niego [jest] wszystko. Jemu chwała na wieki! Amen. A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 11, 36 – 12, 2). Bóg jest początkiem i celem naszego życia. Być chrześcijaninem oznacza wybór życia z Bogiem i dla Boga. Wybór ma być rozumny, jak pisze św. Paweł, czyli zgodny z wiarą i przemyślany. Wiem w Kogo i Komu wierzę, wiem dlaczego i rozumiem, jakie są tego konsekwencje. Czy tak było z Tobą, Ado? Na ile Twoja decyzja podyktowana jest świadomym szukaniem i poznawaniem Bożych pragnień dotyczących Twojego życia? Nie kwestionuję procesu rozeznawania powołania z Twojej strony, ale odwołuję się do siły relacji z Bogiem. Nie rozumiem bowiem, dlaczego tak łatwo poddajesz się w obliczu trudności. Zastanów się, z czego wynika i co oznacza Twój żal, może złość. Być może potrzebujesz więcej czasu refleksji oraz modlitwy. Nie piszesz, czy towarzyszy Ci spowiednik lub stały kierownik duchowy? Na drodze rozeznawania powołania ogromną pomocą są wskazówki kogoś doświadczonego w sprawach duchowych i umacnianie osobistej więzi z Bogiem przez sakramenty i modlitwę. Wiele osób odprawia rekolekcje szukając dla siebie światła. Można je odprawić w ośrodkach rekolekcyjnych lub w domach zakonnych. Być może siostry, do których się zgłosiłaś również organizują takie dni skupienia dla dziewczyn. Udział w nich mógłby dać Ci szansę poznania bliżej tego zgromadzenia i uzyskanie pomocy w rozeznaniu powołania. Zastanów się, czy nie warto podjąć takiego wysiłku, gdy chodzi o Twoje życie, o to by uczynić je sensownym i pięknym, by zamienić je w „ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną”.

Z darem modlitwy, s. Katarzyna

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń tej mistyczki z XIV wieku....

RECENZJE

0 36

Kiedy sięga się po książkę, której tytuł ewidentnie jest oksymoronem, właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Ryczące owieczki ze zdjęciem pięknego stada owiec, kto...