Home Listy o powołaniu Pozostać wiernym Jezusowi. Za wszelką cenę

Szczęść Boże, Ojcze,

od naszego ostatniego spotkania minęło już kilka miesięcy. Przeżywane w Waszym seminarium rekolekcje dały mi bardzo dużo. Jeszcze dziś wracam do nich pamięcią i ciągle mam kontakt z tymi, którzy przeżywali je razem ze mną. Muszę powiedzieć, że utwierdziłem się trochę w moim powołaniu. Coraz bardziej czuję, że Bóg zaprasza mnie do kapłaństwa. Ostatnio jednak wydarzyło się coś, co zachwiało tym moim przekonaniem. Trzy tygodnie temu wyjechał z naszej parafii nasz ksiądz wikariusz. Nagle przestał uczyć w szkole, spakował się i opuścił nasze miasto. Dopiero po paru dniach dowiedzieliśmy się od proboszcza, że mamy się za niego modlić, bo porzucił kapłaństwo. Wciąż nie możemy w to uwierzyć. Ksiądz, który spędzał z młodzieżą tyle czasu, który organizował nam tak wiele różnych zajęć i wyjazdów, który prowadził dla nas tyle pięknych adoracji. Ksiądz, który tak pięknie mówił o Jezusie, który był w parafii bardzo lubiany… Odszedł… I nawet się nie pożegnał…

Po tym wszystkim trochę inaczej myślę o moim powołaniu. Ciągle teraz myślę, że skoro ks. Rafał był taki gorliwy i porzucił kapłaństwo, to co dopiero ja… Wiemy, że może nie powinienem się porównywać, ale takie myśli przychodzą do głowy. Co będzie, jeśli ja… Nie chcę nawet o tym myśleć. Ale z drugiej strony – znam siebie. Wiem, jaki jestem słaby i grzeszny. Ciągle chcę iść tą drogą, ale cała ta sytuacja z ks. Rafałem naprawdę mi nie pomaga. Nie bardzo wiem, co robić.

Michał

Szczęść Boże Michale,

do tej pory dzieliłeś się ze mną raczej tylko samymi bardzo radosnymi wiadomościami. Tym razem dzielisz się czymś, co smuci nie tylko Ciebie. Uwierz mi, dla mnie kapłana historia, którą przywołujesz też jest smutna i przykra. Każde odejście księdza z drogi powołania jest czymś smutnym i przykrym. Tym bardziej, kiedy wiązało się z tym kapłanem wielkie nadzieje i łączyły nas z nim więzy przyjaźni.

Michale, na pewno ksiądz proboszcz ma rację – módlcie się za Waszego księdza. On na pewno potrzebuje teraz Waszej modlitwy. Zresztą, można powiedzieć, że jesteście mu teraz tę modlitwę winni. On przecież dotychczas modlił się z Wami i za Was. Teraz możecie mu odwdzięczyć się tym samym.

Wiesz, znam kilku kapłanów, którzy w pewnym momencie swojego życia zwyczajnie się pogubili. Pogubili się i odeszli, zostawiając swoje parafie, wspólnoty, swoje szkolne obowiązki. Kilku z nich już nigdy nie powróciło na drogę kapłaństwa. Znam jednak i takich, którzy nie zerwali definitywnie kontaktów z Kościołem i po pewnym czasie (także po tzw. okresie pokuty) powrócili do swojej posługi. I do dziś są świetnymi kapłanami a to, co wydarzyło się kiedyś, tylko ich umocniło i zachęciło do wierności Bogu.

Każda sytuacja jest inna, ale warto mieć nadzieję na to, że w przypadku ks. Rafała droga powrotu nie jest definitywnie zamknięta. Oczywiście, nie znamy powodów jego decyzji, ale nie ma przecież żadnych podstaw do tego, by uznać, że klamka już ostatecznie zapadła. Poza cichą nadzieją i Waszą modlitwą chyba nic więcej zrobić nie możecie. Możecie i powinniście uszanować jego decyzję, chociaż tak po ludzku strata jest wielka i żal na pewno wypełnia Wasze serca. Im większe zaskoczenie i smutek, tym więcej niech płynie modlitwy w jego intencji. Modlitwy wytrwałej, natarczywej. Taka modlitwa jest w stanie przenosić góry, a co dopiero przemieniać ludzkie serca.

Michale, tyle możesz zrobić dla księdza Rafała. A co możesz zrobić dla siebie? Przede wszystkim wystrzegaj się porównywania i oceniania – siebie i innych. I koniecznie uwierz w jedno – w to, że jeśli Pan Bóg kogoś powołuje, to zawsze daje to, co potrzebne jest do wytrwania w wierności. W żadnej sytuacji nie możemy powiedzieć, że Pan Bóg nie pomaga, że jest obojętny, nieczuły, bez serca.

Piszę o tym w kontekście Twojego powołania. Oczywiście, że też – już jako kleryk czy kapłan – możesz przeżywać w swoim życiu różne trudności. Możesz doświadczać różnych pokus i wątpliwości, ale pamiętaj, że w tym wszystkim nigdy nie będziesz sam. Jeśli będziesz słuchał głosu serca i współpracował z łaską Pana Boga, wytrwasz mimo największych nawet przeciwności.

Nie będzie dobrze, jeśli z lęku przed ewentualnym odejściem nie zdecydujesz się na pójście za głosem powołania. Nie będzie dobrze, jeśli brak wierności u kogoś innego sprawi, że Ty sam zaczniesz wątpić i dezerterować z drogi, na którą – wiele na to wskazuje – Pan Bóg Cię zaprasza. Pamiętaj, że lęk nigdy nie jest dobrym doradcą, a w Twojej sytuacji potrzebne jest zaufanie i odwaga.

I myślę, że z całej tej sytuacji z ks. Rafałem możesz wziąć całkiem mądrą lekcję. Widzisz na własnej skórze, jak bardzo jego decyzja boli innych. To trudne doświadczenie wcale jednak nie musi działać na Ciebie destrukcyjnie. Przeciwnie, może a nawet powinno działać motywująco. Może dzięki temu, co teraz właśnie przeżywasz, kiedyś – gdy przyjdą różne trudne doświadczenia na drodze Twojego powołania – łatwiej będziesz się mobilizował do tego, by jednak pozostać Jezusowi wiernym. Za wszelką cenę.

Pamiętaj, że każde trudne doświadczenie można – przy współpracy z łaską Bożą – przekuć w dobro. W coś, co wcale nie musi podcinać nam przysłowiowych skrzydeł. Będę, Michale, modlił się o to, by tak właśnie było w Twojej sytuacji. Byś z tych trudnych doświadczeń ostatnich tygodni wyszedł umocniony i z jeszcze większą gorliwością odpowiedział Jezusowi na Jego wezwanie. Niech tak się stanie…

Serdecznie Cię pozdrawiam i powierzam opiece Matki Bożej Wychowawczyni Powołań.

o. Piotr Recki SP
duszpasterz powołań

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 332

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w...