Home Listy o powołaniu Pan pokaże Ci miejsce

Szczęść Boże, Ojcze Piotrze! generic Lasix

Przepraszam, dawno się nie odzywałem. Miałem wiele różnych spraw, m.in. pierwszy semestr, zaliczenia i kolokwia, nowe towarzystwo, pierwsza sesja… Sporo się działo. Chyba oswoiłem się już z nową rzeczywistością. Piszę, no bo chyba coś nie tak…

Dylemat mam taki: jak Ojciec wie, na studia poszedłem, bo chciałem dać sobie jeszcze trochę czasu  na dobre rozeznanie powołania. Aby odkryć moje powołanie, dałem z siebie naprawdę sporo: troska o rozwój duchowy, zaangażowanie w pracę LSO przy mojej parafii, udział w Pijarskich Dniach Skupienia, sporo lektury z tego tematu, dużo modlitwy i …coraz więcej pytań. Problemem nie jest jednak pytanie „czy mam zostać kapłanem?”. Do tego raczej jestem już przekonany. A na pewno coraz bardziej się przekonuję. Problem jest w tym, że nie wiem, co mam wybrać. Patrzę na moje zaangażowanie w pracę przy parafii, na współpracę z księżmi diecezjalnymi i coraz poważniej zastanawiam się nad naszym diecezjalnym seminarium. Ale zaraz potem przypominam sobie czas spędzony u Was, możliwość obserwowania  tego, co jako pijarzy robicie, Wasz charyzmat, szkoły. To są momenty, w których czuję, że Pan chce, abym został pijarem. Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy rzeczywiście mam być pijarem? […]. Antabuse online

lioresal online Proszę Ojca o kilka słów rady, o jakąś podpowiedź.

Pozdrawiam serdecznie, króluj nam Chryste!

Michał

 

Szczęść Boże, Michale!

Dziękuję Ci za kolejnego maila. Cieszę się, że – jak piszesz – coraz bardziej przekonujesz się do kapłaństwa, że ta myśl jest Ci bliska. W takich sytuacjach pytania: „co wybrać?”, „gdzie pójść?”, „czy oby na pewno to jest moja droga?” są jak najbardziej na miejscu. Stawiając sobie i Bogu takie pytania pokazujesz, że w swoim życiu pragniesz realizować nie swoją, ale przede wszystkim Jego wolę. I właśnie o to chodzi.

Chociaż te wątpliwości i pytania nurtują Cię nie od dziś, wiedz, że odpowiedzi na nie nadejdą. Być może nawet szybciej niż myślisz. Odpowiedzi te usłyszysz na modlitwie, bo przecież „każdy, kto szuka, znajduje”. Stąd tak wielka potrzeba prawdziwej troski o modlitwę. To tam – w dialogu budowanym na zaufaniu i zawierzeniu – Pan Bóg objawia nam to, co dla nas przygotował. Niech tej modlitwy, Michale, nigdy nie zabraknie.

Czytając Twoje słowa, przyszedł mi na myśl ewangeliczny fragment o bogatym młodzieńcu (Łk 18,18-23). Postawił on kiedyś Jezusowi dokładnie takie samo pytanie, jakie Ty dzisiaj Mu stawiasz. „Co mam robić?”, „co wybrać?”. Młodzieniec chciał – dokładnie tak, jak Ty – usłyszeć, jaki plan przygotował dla niego Jezus. Więcej, on sam znał cel, wiedział, po co to wszystko: „…aby osiągnąć życie wieczne”. Nic nie stało na przeszkodzie, by właśnie wtedy Jezus powiedział: „Dobrze, skoro tak bardzo chcesz, pójdź za Mną”. Takie słowa jednak nie padły. Jezus nie tyle oczekiwał od tego chłopaka słownej deklaracji, ile bardziej rezygnacji z tego, co było dla niego ważne, chciał swego rodzaju ofiary i wyrzeczenia. „Idź, sprzedaj, co masz i rozdaj ubogim”. Dobrze wiemy, jaka była reakcja młodzieńca. Odszedł zasmucony. Chciał pójść za Mistrzem, ale zdaje się, że tylko na swoich zasadach.

Stawiając sobie pytania o to, co wybrać, trzeba szczerze zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście chcę realizować Jego wolę. Jeśli tak, to żadne wyrzeczenie nie będzie dla mnie za trudne. Jeśli nie, poznawszy Jego wolę, ja też – podobnie jak bogaty młodzieniec – odejdę zasmucony.

Tak to już jest, że Jezus i od nas oczekuje rezygnacji z tego, co dla nas jest ważne, a często nawet bardzo ważne. Od zakonników Pan też oczekuje rezygnacji. Na pewno znasz trzy główne śluby, które składa każdy zakonnik. To czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. Takich ślubów nie składają księża diecezjalni, choć i oni zobowiązują się do zachowania celibatu i przyrzekają posłuszeństwo.

Wiedząc o tym, że zakonnik zobowiązuje się do życia zgodnego z tymi trzema radami ewangelicznymi, warto, byś już dziś próbował odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Oto niektóre z nich: „czy w świecie, w którym tak wielu depcze dar, jakim jest czystość, chcę ślubować ją Bogu i wiernie w niej wytrwać?”. „Czy żyjąc pośród tych, którzy bardziej wolą „mieć” niż „być” zgodzę się na to, by niczego nie posiadać tylko dla siebie?”. „Czy pośród ciągłego wołania świata o bezgraniczną wolność, jestem w stanie – poprzez ślub posłuszeństwa – oddać prawo decydowania o sobie komuś innemu?”.

Michale, powyższe pytania dotyczą stricte ślubów zakonnych. Ale warto poszerzyć wachlarz tych pytań jeszcze o kolejne. Zacznij od przyjrzenia się sobie i rozeznania czy Pan obdarzył Cię talentami, potrzebnymi do pracy z dziećmi i młodzieżą. Trochę w myśl zasady, że nie powinien być lekarzem ten, kto mdleje na widok krwi. Popatrz na swoje ewentualne powołanie także przez pryzmat wspólnoty, do której – wybierając drogę życia zakonnego – kiedyś trafisz i którą będziesz tworzył. Pytania o charyzmat, talenty i wspólnotę również są bardzo ważne.

Jedno jest pewne – rozeznawanie powołania zawsze powinno odbywać się dwutorowo. Pierwszy tor to nieustanne pytanie Pana Boga o drogę, którą dla Ciebie przygotował. Drugi tor to próba wchodzenia w siebie i przypatrywanie się temu, co Tobie „w duszy gra”. Bóg – wyznaczając komuś konkretne powołanie – zawsze zabezpiecza człowieka darami, których ten będzie potrzebował do dobrego wypełnienia swojej przyszłej misji. Dokładnie tak samo jest w Twoim przypadku. Wiele odpowiedzi uzyskasz na modlitwie, ale wiele też rzeczy zrozumiesz przyglądając się sobie.

Z tymi kilkoma myślami, Michale, chcę Cię zostawić. Mocno wierzę, że Pan już niebawem pokaże Ci miejsce, które dla Ciebie przygotował. Będę się o to modlił, a i Ty nie zapominaj o tej intencji w swojej modlitwie.

Nadal pozostaję do Twojej dyspozycji, pozdrawiam i błogosławię, powierzając Cię Królowej Szkół Pobożnych.

Z modlitwą

O. Piotr Recki SP

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 63

W historii Narodu Wybranego było wiele kobiet, które odegrały w niej jakąś rolę, mniej lub bardziej ważną. Była Ewa, a tuż za...