Home Listy o powołaniu Pan Bóg nie powołuje ludzi doskonałych, ale udoskonala powołanych

Szczęść Boże,

znalazłam w Internecie portal Moje Powołanie i postanowiłam podzielić się z Wami moim osobistym dylematem. Mam na imię Agata i jestem na drugim roku studiów, ale wcale nie jestem z nich zadowolona. Rodzice chcieli, bym poszła na weterynarię, ale ja chyba zupełnie tego nie czuję. Od dawna mam w głowie myśl o życiu zakonnym. Zawsze sądziłam, że od razu po maturze dołączę do wspólnoty sióstr niepokalanek, które znam od dziecka. Niestety, w kulminacyjnym momencie nie podjęłam decyzji. Wybrałam studia, ponieważ uświadomiłam sobie, że ktoś taki jak ja nie może być w zgromadzeniu. Mój spowiednik mówi mi ciągle, że żaden z moich grzechów nie dyskwalifikuje mnie z drogi zakonnej, ale ja widzę pewne przeszkody. Choćby moja modlitwa, która ciągle pozostawia wiele do życzenia (…).

Wiem, że ten list to nie spowiedź. Zresztą, spowiadam się systematycznie i pewne grzechy ciągle do mnie powracają. To przez nie odpuściłam sobie ostatnio myśl o zgromadzeniu, ale ona ciągle nie daje o sobie zapomnieć. Nawet teraz, kiedy studiuję, mam w sercu pragnienie bycia siostrą zakonną. Nie bardzo wiem, co mam robić. Proszę o jakąś radę i modlitwę.

Agata

Szczęść Boże,

witam Cię, Agato i pozdrawiam. Cieszę się, że zdecydowałaś się podzielić ze mną swoimi rozterkami. Z uwagą przeczytałem wiadomość od Ciebie. Teraz znów siadam, by odpisać.

Po pierwsze uważam, że warto docenić czas, który obecnie przeżywasz i który wykorzystujesz na studiowanie. Warto go docenić nawet, jeśli wydaje się on trudny i przeżywany nie po Twojej myśli. Oczywiście, byłoby dobrze, gdyby Twoje studiowanie sprawiało Ci radość i dawało satysfakcję, ale nawet, jeśli tak do końca nie jest, nie możemy wykluczyć, że Pan Bóg ma w tym swój bardzo konkretny cel. Zacznij więc od podziękowania Mu za to doświadczenie, za czas obecnych studiów. Nawet teraz: przerwij czytanie mego listu i tak, jak potrafisz, podziękuj Panu Bogu za doświadczenia, które teraz stają się Twoim udziałem, a których – być może – jeszcze do końca nie rozumiesz. Niech i na tym etapie Twojej wędrówki z Panem nie zabraknie słowa wdzięczności.

Po drugie warto sobie uświadomić, że właśnie teraz – przez obecne doświadczenia – Pan Bóg przemawia do Ciebie bardzo konkretnie. Przecież to właśnie w tym czasie słyszysz wyraźniej zaproszenie do wyłącznej służby Panu Bogu. To właśnie ten czas ma swoją wartość w oczach Boga i właśnie ten czas wykorzystuje On teraz bez wątpienia do realizacji tego, co sam chce. Można powiedzieć wprost – obecny czas nie jest stracony. Przeciwnie, jest przestrzenią, w której Pan Bóg działa bardzo wyraźnie.

Trzeba nam, Agato, ciągle na nowo odkrywać i doceniać dynamikę Bożego działania. Pan Bóg ma swoje sposoby, aby nas do siebie doprowadzać. Nie zawsze (a nawet można powiedzieć, że dość rzadko) czyni to w sposób, którego my moglibyśmy się spodziewać. Prorok Izajasz wprost przypomina nam o tym, że „Boże myśli nie są naszymi myślami, a Boże drogi nie są naszymi drogami” (por. Iz 55,8). To wielka prawda, która skłania nas do uszanowania sposobu, w jaki Pan Bóg nas prowadzi.

A teraz przejdźmy do tego, co Ty nazwałaś w liście świadomością swojej grzeszności. Ta świadomość, Agato, rzeczywiście może być czymś trudnym, ale jednocześnie może też być czymś bardzo pomocnym.

Odpowiadając różnym osobom na pytania związane z naszą ludzką kondycją i grzesznością bardzo lubię odwoływać się do Pisma św. To właśnie tam znajdujemy niesamowicie wielu bohaterów, którzy – po ludzku patrząc – nie mieli prawa być przez Boga wybrani. I to z różnych powodów. A jednak Bóg postanowił wezwać ich specjalnym wezwaniem. Nie będę wymieniał wszystkich, o których mówi Pismo, ale pozwól, że wspomnę z imienia tylko niektórych: Mojżesz, król Dawid, prorok Jonasz, Szaweł, który potem stał się Pawłem.

Już tylko na przykładzie tych biblijnych bohaterów widać dobrze, że Pan Bóg nie powołuje ludzi doskonałych, ale udoskonala tych, których powołuje. To pewna gra słów, ale niezwykle pasuje ona do Twojego listu. Skoro Twój spowiednik twierdzi, że żadna trudność w Twoim życiu duchowym nie dyskwalifikują Cię z drogi powołania zakonnego, to spróbuj zaufać swojemu spowiednikowi. Tym bardziej, że – jak pamiętam z naszej rozmowy telefonicznej – kapłan ten towarzyszy Ci już od kilkunastu miesięcy. Potrzeba tu zaufania i zawierzenia.

Jestem pewien, że tak, jak przeszkodą dla Boga nie było jąkanie się Mojżesza, tchórzostwo Jonasza i prześladowania chrześcijan, jakim oddawał się Szaweł, tak również Twoje wady, słabości, a nawet grzechy nie są dla Pana Boga żadną trudnością. Więcej nawet, one są bez wątpienia tą przestrzenią, w której Pan Bóg chce objawiać swoją moc i pokazywać, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych.

Bardzo mocno zachęcam Cię, Agato, do odwagi i jeszcze większej ufności. Także w słowa kapłana, który Cię prowadzi. To bardzo ważne, by spojrzeć na obecną chwilę oczyma Pana Boga i prawdziwie się ucieszyć: i z tego, co już teraz staje się Twoim udziałem, i z tego, co Pan zamierza robić w Twoim życiu. On na wszystko ma odpowiedni czas. To, co my możemy uczynić, to uszanować dynamikę Bożego działania. Uszanować to, że On prowadzi nas bardzo konkretną, sobie doskonale znaną, drogą. Dla nas może niezrozumiałą, może krętą i długą. Ale zawsze jednak drogą, na końcu której jest pełnia szczęścia.

Agato, życząc światła Ducha Świętego powierzam Cię opiece Matki Bożej Królowej naszego pijarskiego Zakonu i oddaję Cię w ręce św. Józefa Kalasancjusza, prosząc o dar odwagi i ufności dla Ciebie.

Z modlitwą

o. Piotr Recki SP
duszpasterz powołań

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

Sprawdzony przepis na niebo? Oddać całe życie na ziemi drugiemu człowiekowi. Szczególnie takiemu, który sam już nie może się o siebie zatroszczyć.

RECENZJE

0 96

Kiedy przyglądamy się biblijnym patriarchom, dochodzimy do wniosku, że każdy z nich jest na swój sposób intrygującą postacią. Izaak, którego wywiodła w...