Home Listy o powołaniu Jezus zaprasza

Szczęść Boże! 

Nie wiem, jak wiele takich listów Siostro dostajesz, może mój nie zaskoczy Cię, ani nie zdziwi. Dla mnie jednak to wszystko, o czym chcę pisać, jest nowe i trudne do zrozumienia. Zacznę może od przedstawienia się. Mam na imię Małgorzata. Studiuję rachunkowość, jestem już na czwartym roku. Moja rodzina nie jest szczególnie pobożna, ale też nie całkiem laicka. Na święta, te większe, chodzimy do kościoła, ale nie w każdą niedzielę. Kiedy wyjechałam na studia nie zmieniałam pod tym względem stylu życia. Jednak w akademiku, w moim pokoju mieszka dziewczyna bardzo pobożna. Często, gdy zostawałyśmy na weekend, w niedzielę zapraszała mnie do kościoła. Potem razem zgłosiłyśmy się do duszpasterstwa. Poznałam tam fajnych ludzi, z czasem angażowałam się coraz bardziej. Wyjeżdżaliśmy razem na Lednicę, jakieś wakacyjne obozy, ŚDM w Krakowie. Zaczęłam coraz bardziej i osobiście przeżywać relację z Jezusem. Stał się w moim życiu obecny, Żywy, jak prawdziwy Przyjaciel. Czułam, jakbym coś odnalazła w moim życiu. Na spotkaniach dużo mówiliśmy o Maryi, ponieważ część z nas wybierała się na spotkanie młodych do Panamy. Ja nie pojechałam, ale i tak mocno przeżywałam te spotkania z Maryją. Uczyłam się razem z Nią uwielbiać Boga, za to, co czynił i czyni w moim życiu. Jednak zamiast pokoju, doświadczam coraz większego rozdarcia. Jakby czegoś mi brakowało. Mam fajnych ludzi wokół siebie, na studiach idzie mi dobrze. Nie martwię się niczym konkretnym, ale jednak… Sama nie całkiem umiem to zrozumieć i się w tym odnaleźć. Czuję jednak, że ma to związek z tym, że Jezus jakoś wchodzi w moje życie. Nie ukrywam, że jestem trochę zmartwiona i rozczarowana. Liczyłam, że z Nim będzie mi łatwiej, radośniej, a jestem bardziej zagubiona, trochę znudzona wszystkim, co do tej pory mnie cieszyło. Droga Siostro, nie jestem pewna, czy jasno opisałam to, co czuję i czy cokolwiek z tego zrozumiałaś, ale jeśli tak, to czekam na odpowiedź.

Małgosia

 

Szczęść Boże, Małgosiu!

Mam wrażenie, że rozumiem Cię bardzo dobrze. I nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem Ci słów św. Jana Pawła II, które kiedyś skierował do młodych, takich jak Ty: „Jeżeli w tym, co otrzymujesz, nie znajdujesz tego, czego szukasz, to znaczy, że szukasz Jezusa!”.

Spotkanie Jezusa, Małgosiu, jest dla Ciebie nowością. Jak napisałaś, Twoja rodzina nie jest zbyt religijna, we Mszy św. uczestniczyłaś kiedyś tylko w większe święta. To taka zewnętrzna pobożność, bardziej jako wyraz tradycji, niż potrzeby serca stęsknionego za Bogiem. Dopiero na studiach spotkałaś Jezusa osobowego, Żyjącego, Przyjaciela. I doświadczasz tego, że On wywraca Twoje życie do góry nogami. Robi tak, ponieważ zaproszony do czyjegoś życia, bierze za nie odpowiedzialność i robi wszystko, by skierować taką osobę na drogę, która da jej szczęście i spełnienie. Oczyszcza z tego, co może od Niego oderwać.

Małgosiu, wszystko, co nie zbliża Cię do Jezusa straciło smak, przestało cieszyć. Zaczynasz doświadczać, choć jeszcze tego nie rozumiesz, że to, czym się otaczałaś nie karmi, nie napełnia, nie daje życia. Myślę, że Jezus zaprasza Cię do coraz bliższej relacji z Nim. Twoje rozterki są rozterkami młodej osoby, która szuka swojego miejsca w świecie. Nie piszesz o tym, ale jestem przekonana, że często pytasz Jezusa o swoją przyszłość. Nie przestawaj pytać. I proś Maryję, by pomagała Ci, pośród wielu głosów, które mogą do Ciebie docierać, rozpoznać ten, który należy do Boga. Wracaj do treści, które na pewno rozważaliście na spotkaniach w duszpasterstwie – patrz na Maryję, która słyszy: „Nie bój się!”, która śpiewa: „Wielbi dusza moja Pana!” i która z drżeniem serca odpowiada Bogu: „Oto Ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według Twego słowa!”.

Małgosiu! Życzę Ci odwagi w stawianiu pytań o Twoje życie. Widzę, że Jezus pragnie być jego częścią, zaprasza Cię do coraz bliższej przyjaźni i usuwa wszystko, co stoi na jej drodze. Otwieraj się na Jego Słowo i Jego działanie. Pozwól Mu przemieniać Twoją codzienność i kształtować Twoją przyszłość. A jeśli któregoś dnia rozeznasz, że Jezus prosi Cię o całe Twoje życie, nie bój się odpowiedzieć, tak jak Maryja: „Oto ja! Niech mi się stanie według twego słowa!”.

Z modlitwą, s. Katarzyna

Dodaj komentarz

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

W numerze poświęconym tematowi świętości chcemy przedstawić Wam jednego z trzech wyniesionych dotąd do godności świętych pijara. Najstarszego wiekiem, ale najmłodszego stażem kanonizacyjnym. Jego...

RECENZJE

0 77

Niezliczona ilość cytatów z Pisma Świętego umieszczana dziś na pocztówkach, kubkach, magnesach, zakładkach, plakatach i innych nośnikach trafia do szerokiego grona osób. Dzięki temu...