Home Być kobietą, być mężczyzną Wielodzietność jest normalna

Kilka słów o tym, jak picie kawy może być twórcze i jak z takiego siedzenia przy filiżance powstają książki dobre i ważne. Pamiętacie pewien debiut sprzed kilku miesięcy, debiut na księgarnianych półkach duetu mam – Agaty Puścikowskiej i Dominiki Figurskiej? Tą pierwszą pytamy dziś: I co wy z tego macie?

   generic dopoxetine lioresal without prescription

Oczywiście nie pytam o aspekt finansowy.

Po pierwsze duże zaskoczenie. Okazuje się, że nasza książka nie jest wyłącznie dla matek. Czytają ją także mężczyźni i to w różnym wieku. To jeden z ważniejszych dla nas sukcesów. Pokazałyśmy, że kobiece spojrzenie na macierzyństwo, w ogóle na kobiecość, ma również znaczenie dla mężczyzn.

 

Książkę częściej czytają rodzice wielodzietni, czy ci z dwójką, a może i z jednym dzieckiem?

Wszyscy. Ale kolejną ciekawostką jest to, że również single. Młode kobiety i młodzi mężczyźni, osoby samotne, które nie mają dzieci w ogóle, a którzy myślą o przyszłości i marzą o wielodzietnym modelu rodziny. Wśród tej grupy bywają mężczyźni z pewnym żalem do świata, że dotąd nie spotkali kobiety, która chciałaby stworzyć podobny model rodziny.

 

Wiele razy w książce podkreślacie, że nie chcecie nikogo przekonywać do wielodzietności, jednocześnie dopominacie się, by przestać mówić o dużych rodzinach w kategoriach zjawiska, lecz normy. Czy po licznych spotkaniach z czytelnikami może Pani powiedzieć, że wraz z książką udaje się wielodzietność w Polsce oswoić?

Od wielu lat na różnych polach mojej pracy zawodowej, staram się prowadzić dyskurs o wielodzietności w kategoriach normalnego, zwykłego życia. Wielodzietność nie jest niczym nadzwyczajnym. W społeczeństwie jednak nadal funkcjonuje obraz rodziny wielodzietnej jako dziwnej, żeby nie użyć słowa patologicznej. Jest też druga strona medalu: w środowiskach nazwijmy to konserwatywnych wielodzietność jest bardzo często gloryfikowana. To też jest śmieszne, niepotrzebne. Wielodzietność to po prostu wybór i model rodziny. Nie lepszy i nie gorszy od „małodzietności”. I tak należy traktować rodziny duże.

 

Czego by Pani sobie życzyła w kwestii wielodzietności w Polsce? Co jest jeszcze do zrobienia?

Prócz zmiany mentalności? W Polsce nie ma polityki rodzinnej. Nadal. Denerwuje mnie system podatkowy, który jest po prostu niesprawiedliwy dla dużych rodzin. Gdyby był podobny do tego na Zachodzie, nie mielibyśmy w ogóle problemu z tym, by na godnym poziomie utrzymać większą liczbę dzieci. Żadne małżeństwo nie miałoby problemu. Pewne działania, które czasem są podejmowane, by (niby to) wspierać rodziny, to plasterki na głęboką ranę. Nie realne wsparcie.

 

Wróćmy na moment do książki. Jak to się stało, że napisała ją pani z Dominiką Figurską?

Książka nie jest odzwierciedleniem suchej rozmowy pani dziennikarki i pani aktorki. Każdy, kto ma minimum wrażliwości z pewnością odczyta, że się znamy i lubimy. Spotkałyśmy się kiedyś na stopie zawodowej i okazało się, że jako mamy wielodzietne łączy nas wiele. Z drugiej strony bardzo się różnimy charakterami, wrażliwością, czasem poglądami. Nasze rozmowy były dla nas inspirujące na tyle, że postanowiłyśmy je spisać. Książka nie jest jednak ani poradnikiem, ani „reklamą” wielodzietności czy namawianiem do czegokolwiek. Pisałyśmy ją, tworzyłyśmy, w dobrej, domowej atmosferze. I przy dobrej kawie.

 

dopoxetine online A czy zabrakło czasu, by może poruszyć jakiś temat?

Nie. Książka była przemyślana od A do Z. To, co chciałyśmy przekazać w tym momencie, przekazałyśmy. Chociaż jest jedna rzecz, której w książce nie poruszyłyśmy, a która ma ogromny związek ze społecznym postrzeganiem wielodzietności. Dlaczego dziś rodzina wielodzietna u wielu osób wywołuje negatywne emocje? Dlaczego starsze kobiety krzywią się, gdy słyszą że młoda kobieta urodzi trzecie czy czwarte dziecko? O wielu przyczynach takiego stanu rzeczy, piszemy. Pomijamy jednak istotną sprawę. (Być może to po prostu duży, osobny temat do rozważań). Negacja wielodzietności ma w Polsce związek z traumą postaborcyjną ogromnej liczby rodzin. A zatem trudno się cieszyć, czy nawet akceptować cudzą wielodzietność, jeśli np. ma się w pamięci, własne dramatyczne wybory.

 

A czy w trakcie tej rozmowy odkryła Pani coś dla siebie? Może były takie momenty, w których nie zgadzałyście się z panią Dominiką?

W naszej książce nie chodziło o to, żeby się o coś pokłócić. Chciałyśmy się podzielić pewną wizją świata i tyle. To nie jest linearny zapis całego naszego życia. Celem też nie było dzielenie się prywatnością i rozgrzebywanie naszych prywatnych spraw, lecz dzielenie się pewnymi doświadczeniami. Chciałyśmy również dać wsparcie tym wszystkim, którzy boją się wielodzietności, a… chcieliby spróbować. Bo warto realizować marzenia nawet te, które są niepopularne. Oczywiście całość okraszona jest uśmiechem i dużą dozą humoru. Bo w dużej rodzinie, w wielodzietnym macierzyństwie i świadomej kobiecości, humor to podstawa.

ŚWIĘTY O POWOŁANIU

buy Lasix online Książka teolożki Marty Kowalczyk Błogosławiona Dorota z Mątowów. Życie i duchowość to przede wszystkim zapis duchowych doświadczeń...

RECENZJE

0 63

W historii Narodu Wybranego było wiele kobiet, które odegrały w niej jakąś rolę, mniej lub bardziej ważną. Była Ewa, a tuż za...